Tytuł: Behawiorysta
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 550
Rozpędzony wagonik mknie po torach. Na jego drodze leży pięć związanych osób, na drugim rozjeździe tylko jedna. Możesz uratować pięć osób w imię jednej. Rozsądne rozwiązanie? Pozwolisz, aby los toczył się własnym torem? A może przestawisz zwrotnicę i przyczynisz się do bycia mordercą?
Gerard Edling został wydalony ze służby i nikt z policji i
prokuratury nie chce go znać. To on staje się jednak ostatnią deską ratunku,
kiedy zamachowiec zajmuje przedszkole i grozi zabiciem opiekunów i dzieci.
Gerard jest specjalistą od analizowania ludzkich zachowań, ale Kompozytor
stanowi dla niego zagadkę. Udostępnia bowiem transmisję w Internecie i pozwala
internautom decydować o śmierci innych. On jedynie tworzy partyturę, jest
Kompozytorem, gra tak, jak dyryguje publika.
Rozpoczyna się „Koncert Krwi”.
Szaleniec, ale niezwykle przebiegły i inteligentny.
Psychopata z całkowitą świadomością swoich czynów. Wydawałoby się, że to już
było, że taki motyw w literaturze kryminalnej pojawia się już od zarania
dziejów. Remigiusz Mróz jak zwykle odbiega jednak od utartych schematów i oprócz strony
kryminalnej tej książki, przedstawia również kilka zagadnień psychologicznych,
które sprawiają, że „Behawiorysta” nie jest tylko kolejnym kryminałem, w którym
najważniejsze jest odnalezienie mordercy. To książka, która plącze myśli, zadaje
mnóstwo pytań i na długo pozostaje w pamięci.
Bardzo istotnym elementem tej książki są dylematy moralne.
Dylemat wagonika jest podstawą dla wielu innych wariantów tego problemu. Tyle,
że w przypadku „Behawiorysty”, Remigiusz Mróz zręcznie pokierował fabułą w taki
sposób, że myśli czytelnika bezwiednie kierują się na ten sam tor, co myśli
tysięcy internautów głosujących na „Krwawym Koncercie”. Kogo ja bym zabiła,
gdybym sama znalazła się w takiej sytuacji? To pytanie towarzyszyło mi przez
całą książkę jednocześnie sprawiając, że nie traktowałam „Behawiorysty” jedynie
jako kolejnego kryminału z wielu. Czułam się tak, jakbym sama uczestniczyła w
tej historii.
„Behawiorysta” jest książką bardzo silnie oddziałującą na
psychikę. Nawet, kiedy się ją skończy, to jednak pewne myśli ciągle
kołaczą w głowie. Autor pokazał jak funkcjonuje psychika społeczeństwa, jak
zachowują się ludzie, kiedy muszą stanąć przed wyborem. O dziwo, wcale nie
pozostają biernymi widzami. I to jest w pewnym stopniu fascynujące, ale i
przerażające.
„Behawiorysta” jest bardzo odmienny zarówno od
trylogii z Forstem, jak i od serii o Chyłce i Zordonie. Przede wszystkim jest
to kryminał, którego celem nie jest stworzenie zawiłej intrygi, aby na
końcu zaskoczyć nas tożsamością mordercy. Jak już wspomniałam, „Behawiorysta”
ma raczej pokazać nam pewne obserwacje, aby tym samym skłonić nas do refleksji.
Jest to też zdecydowanie książka bardziej brutalna od innych dzieł Mroza. Nie
będzie nam dane śledzić znów zabawnych dialogów i słownych przepychanek, a na
pewno nie znajdziemy tutaj momentów do śmiechu. Ta historia jest szokująca,
brutalna, ale też przerażająco prawdziwa. I z pewnością pozostaje na długo w
pamięci.
Mróz lubuje się w kreowaniu prawniczo-detektywistycznych
duetów. Chyłka i Zordon, Forst i Szrebska. Tym razem znów postanowił zejść
trochę z utartego szlaku. Stworzył bowiem indywidualistę i geniusza. No
właśnie, tylko czy mowa o Gerardzie, czy może o Kompozytorze? Bo zdecydowanie
obojgu z nich można przypisać te cechy. Gerard jest bohaterem bardzo
nieszablonowym, bo z jednej strony czytelnik chce mu zaufać i podziwiać jego
intelekt oraz trafne przemyślenia, ale jest jeszcze druga strona medalu, czyli
przeszłość Edlinga, z której Mróz stworzył kolejny bardzo ciekawy wątek. Mamy
też Kompozytora – szaleńca, psychopatę, ale i człowieka bardzo
charyzmatycznego. Postać tak fascynującą i jednocześnie samą w sobie będącą
zagadką. Autor zarysował bardzo intrygujący portret psychologiczny bohatera i szczerze mówiąc, to naprawdę nie podejrzewałam, że może to być tak interesujący motyw. Ale jak widać psychika ludzka ciągle pozostaje niezgłębionym tematem...
Oczywiście autor po raz kolejny wprowadza czytelnika w
osłupienie zakończeniem. Końcówki książek Mroza są już teraz jego znakiem
charakterystycznym, bo ilekroć sięgam po jakieś jego dzieło, zawsze najbardziej
wyczekuję zakończenia, jednocześnie wiedząc, że nie ważne ile bym nie myślała
nad rozwiązaniem, ono i tak mnie zaskoczy. Tym razem jest podobnie, gdyż
ostatnie strony są jak cios prosto w czytelnicze serce. Mam tylko dwa pytania –
za co Mróz tak mści się na czytelnikach? I czy pojawi się kontynuacja „Behawiorysty”?
„Behawiorysta” ma wiele elementów charakterystycznych dla
twórczości Mroza, a jednocześnie jest tak inny od reszty jego książek. Autor
ujawnia nam mroczniejszą stronę ludzkiej psychiki, przedstawia szokujące
informacje i jednocześnie odnosi się wrażenie, że gdyby taka sytuacja miała
miejsce w realnym świecie, to ludzie wcale nie postąpiliby inaczej. To
kryminał, który zmusza do refleksji, angażuje czytelnika i z pewnością nie
pozostawi go obojętnym. I ciągle stawia jedno pytanie… Co my zrobilibyśmy w
takiej sytuacji?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz