Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura współczesna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, października 22

„The Miniaturist" - Jessie Burton


Tytuł: The Miniaturist
Autor: Jessie Burton
Wydawnictwo: Ecco Press
Polskie wydawnictwo: Literackie
Data wydania: sierpień 2014
Liczba stron: 416

Every woman is the architect of her own fortune.” 




Amsterdam zapewne kojarzy nam się z dwoma rzeczami – kanałami i uliczkami. A jak wyglądało to miasto w XVII wieku? Wbrew pozorom, tamta rzeczywistość wcale nie różniła się tak od tej obecnej, może jedynie ludzie tworzyli bardziej zamkniętą społeczność, gdzie każdy tak naprawdę znał każdego. Ale czy to nie stwarza idealnej atmosfery dla pewnej tajemnicy z przeszłości?

środa, sierpnia 23

„Śmierć przewodnika rzecznego” - Richard Flanagan


Tytuł: Śmierć przewodnika rzecznego
Tytuł oryginału: Death of a River Guide
Autor: Richard Flanagan
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 6 lipca 2017
Liczba stron: 368

„Życie to najokrutniejszy bokser na świecie.”



Są takie książki, które zachwycają tym, jak zostały napisane. Nie ważne, jak przedstawia się treść, kiedy z każdą stroną można delektować się tym, co autor wyczarował piórem. Ja tak mam z książkami Richarda Flanagana. Kiedyś „Klaśnięcie jednej dłoni”, teraz „Śmierć przewodnika rzecznego”. Jak wypada najnowsza powieść australijskiego pisarza?

niedziela, kwietnia 2

„Historia pszczół" - Maja Lunde

Tytuł: Historia pszczół
Tytuł oryginału: Bienes Historie
Autor: Maja Lunde
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: kwiecień 2016
Liczba stron: 514


(...)aby żyć w naturze, z naturą, musimy okiełznać naturę w nas samych."




Czasem nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak niektóre małe stworzenia mają wpływ na nasze życie. Coś, na co nie zwracamy uwagi, może kształtować naszą rzeczywistość każdego dnia. Nawet sprawiać, że to dzięki temu żyjemy. Weźmy chociażby pszczoły. Wydają się takie uciążliwe i irytujące, ale czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wyglądałby świat bez nich?

wtorek, lutego 21

"Klaśnięcie jednej dłoni" - Richard Flanagan


Zdjęcie użytkownika Klaudia Malik.

Tytuł: Klaśnięcie jednej dłoni
Tytuł oryginału: The Sound of One Hand Clapping
Autor: Richard Flanagan
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: luty 2016
Liczba stron: 368
"Były narodziny, była miłość i była śmierć, a w życiu są tylko te trzy historie, nic innego, jeszcze ten hałas, co ogłupia ludzi, przez co zapominają, że są tylko narodziny i miłość i każdy z nich umrze"


Dziewicze bezkresy Tasmanii. Niezmierzone szlaki, rozległe tereny i gdzieś tam wśród tych sił natury, mała wioska – Butles Gorge. Śnieżyca. Śmiechy ludzi z pobliskiego pubu cichnące wśród dojmującego zimna. I mała chata, którą trudno nazywać domem – tu tutaj rozpoczyna się ta bolesna rodzinna opowieść.

niedziela, października 30

"Ślady" - Jakub Małecki


Okładka książki Ślady

Tytuł: Ślady
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: wrzesień 2016
Liczba stron: 320

"Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne"




Wielobarwny i zaskakujący kalejdoskop ludzkich życiorysów

Ślady to zbiór opowiadań, które razem tworzą niezwykłą i przejmującą historię. Każde z nich poświęcone jest innej osobie, jednakże w taki, czy inny sposób zawsze łączą się ze sobą. Tadeusz, Andrzej, Bożena, Julia i Szymon, Chwaścior – z pozoru zwykli ludzie, ale pod maską zwyczajności świadkowie ludzkich tragedii, zagubione osoby, które w pewnym momencie życia zboczyły ze ścieżki i same nie wiedzą już, w jakim kierunku zmierza ich życie.
Do zbiorów opowiadań podchodzę raczej z dystansem i rzadko po nie sięgam. Niejednokrotnie jest tak, że historia, która nas zaciekawi, nagle się urywa. Bohaterowie, których dopiero zaczęliśmy poznawać, znikają z kart powieści. Czujemy pewien niedosyt, domagamy się kontynuacji, a tu się okazuje, że musimy pożegnać się z czymś, co w taki sposób nami zawładnęło. Ze Śladami z jednej strony jest podobnie, a z drugiej nie. Bo mimo, że po ich przeczytaniu zapragnęłam od razu przeczytać książkę drugi raz, albo sięgnąć po dalszy ciąg każdej historii tutaj opisanej, to jednocześnie czuję, że autor w kilku stronach przekazał nam więcej, niż byłoby to dane przez kilkuset stronnicową powieść.
Jakub Małecki pozostawił czytelnikowi duże pole do własnej interpretacji. Nie podaje wszystkiego na tacy, pozwala nam dopowiedzieć sobie pewne elementy historii, której fundament on postawił. Bardzo spodobał mi się fakt, że w Śladach wiele rzeczy jest nieoczywistych, możemy domyślać się, wysnuwać własne przypuszczenia, wyobrażać sobie, a nie być jedynie biernym czytelnikiem.
Jeszcze nigdy nie byłam tak zafascynowana odkrywaniem ludzkich życiorysów. Każde opowiadanie chłonęłam będąc najbardziej ciekawa zachowań bohaterów. Te wszystkie postacie wydają się bardzo zwyczajne, z pozoru niczym się nie wyróżniające, nie mające nic ciekawego do powiedzenia o sobie. Dopiero, gdy odkryjemy jakiś zalążek ich charakteru, zobaczymy, że są to nieraz osoby, które zmagają się z wieloma problemami, były świadkami tragedii lub same jej doświadczyły. Małecki jest mistrzem w opisywaniu ludzkich emocji. To naprawdę coś niezwykłego, aby książka, która jest raczej uboga pod względem fabularnym, potrafiła tak zafascynować czytelnika, aby ten nie mógł się od niej oderwać. W opowiadaniach autor często cofa się w głąb przeszłości bohaterów, ujawnia zakamarki ich życia, przedstawia wstrząsające i przejmujące momenty, które przeżyli. Opisuje to w sposób bardzo emocjonalny i miejscami nawet metaforyczny, dzięki czemu czytając tę książkę, czułam się, jakbym sama była w skórze bohaterów i przechodziła przez to, co oni przechodzą.

 "Wiedział, że jego życie się skończyło, nie wiedział tylko kiedy"

Pozostańmy jeszcze na chwilę przy bohaterach. Każde opowiadanie dotyczy innej osoby, ale bardzo często bohaterowie w jakiś sposób są ze sobą powiązani, czy to jako rodzina, czy znajomi. Nie jestem w stanie zapamiętać wszystkich ich imion, aczkolwiek kilka postaci w szczególności zapadło mi w pamięć. Każde opowiadanie utrzymane jest na bardzo wysokim poziomie, ale przyznaję, że kilka z nich wywarło na mnie szczególne wrażenie. Jako przykład podam „Julę”, czyli historię rodzeństwa, Julii i Szymona. Ich relacja niejednokrotnie bywała burzliwa, ciepłe, przepełnione miłością wspomnienia przeplatały się z tymi, o których chciałoby się jedynie zapomnieć. Mimo wszystko, sądzę, że całokształt ma pozytywny wydźwięk, a autor nie tylko podkreśla jak ważne są relacje rodzinne, ale też pokazuje, że pewne rzeczy pozostają niezmienne, mimo wszelkich trudności, jakie napotykają na drodze.
Jakub Małecki w swojej książce stworzył postacie wyraziste, bardzo ludzkie, chciałoby się powiedzieć zwyczajne, ale to określenie byłoby raczej umniejszające. On z przeciętności uczynił coś godnego podziwu, zmuszającego do chwili refleksji i oddziałującego na emocje czytelnika. Nie osiągnął by jednak takiego efektu, gdyby nie jego wyjątkowy styl pisania, dogłębne opisy przeżyć wewnętrznych bohaterów, bogaty język i liczne metafory. Można powiedzieć, że pod tym względem, jest to powieść, którą się kontempluje, a każde słowo w niej zawarte nie pozostaje bez znaczenia.
Jest wiele kilkusetstronnicowych książek, które okazują się mocno przeciętne, mimo tego, jaki miały potencjał. W tym przypadku, te kilkustronowe opowiadania trafiają w sedno i przemawiają wprost do czytelnika, jednocześnie angażując go w rozgrywające się tu historie. Ślady to powieść bardzo uniwersalna, a Małecki wplótł w jej treść ponadczasowe wartości, których już sami możemy się doszukać. To jedna z tych książek, które czyta się powoli, rozważając każde zdanie, a kiedy już przewróci się ostatnią stronę, wtedy uderza nas świadomość, jak prawdziwa jest to książka. Polecam każdemu bez wyjątku, a sama już czekam na okazję, aby sięgnąć po dalszą twórczość autora.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu SQN

 Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo sqn



poniedziałek, czerwca 22

"Cień Wiatru" - warto czasami zamienić się w filozofa...

"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie"

"Cień Wiatru". Co chwila natrafiałam na recenzje tej oto książki. Zaskakująco, wszystkie pozytywne! Polecało ją mnóstwo osób, tytuł utkwił więc na mojej liście książek do przeczytania. Co więcej, napisał ją bardzo znany autor, Carlos Ruiz Zafon, którego inne książki także są doceniane. Zachęcił mnie również opis, który wydawał się sam w sobie dość nietypowy. Książka o książce? Cień Wiatru opowiada bowiem o nastoletnim chłopcu, Danielu Sempere, który pewnego dnia zostaje zabrany przez ojca na Cmentarz Zapomnianych Książek, gdzie znajduje pewną powieść, "Cień Wiatru". Napisana przez tajemniczego Juliana Caraxa książka zaczyna intrygować chłopca coraz bardziej. Dogłębne poznanie autora staje się głównym celem młodego chłopaka. W jego życiu jest jednak również miejsce na przyjaźń, a nawet miłość. Akcja toczy się w powojennej Barcelonie, co wyjątkowo mi się spodobało. Nowe miejsca i inny klimat stworzyły niepowtarzalną i tajemniczą scenerię. Ciekawie było zobaczyć jak żyło się w innych krajach po zakończeniu II Wojny Światowej, podczas gdy w podręcznikach szkolnych ukazywana jest jedynie historia Polski.
Co mnie w tej książce urzekło? Wątki filozoficzne. Jeden z bohaterów powieści, Fermin Romero de Torres, w szczególności zdobył moją sympatię. Idealna dusza filozofa! O tak, czasami warto się w takowego zamienić...
Z początku trudno było mi określić typ książki. Chyba najbardziej pasuje do niej określenie obyczajowa, aczkolwiek była także podsycona lekką nutką kryminału. Ukazuje nam codzienne życie bohaterów, ich dorastanie, pierwsze wzloty i upadki, co nadaje jej odrobinę charakter psychologiczny.
Bohaterowie zdecydowanie przypadli mi do gustu. Widziałam w nich postacie oryginalne, inteligentne i dojrzałe. Relacje pomiędzy niektórymi z nich były wprost nasycone emocjami i dogłębnie wzruszające, w szczególności pod sam koniec książki. A jeśli już mowa o końcu... Niesłychanie zaskakujący! Nieprzewidywalny zwrot akcji przy ostatnich stronach sprawił, że moje zaciekawienie wzrosło na potęgę! Nie sugerujcie się początkiem książki, gdyż akcja rozwija się dopiero po połowie. A choćby dla tej połowy na pewno warto przeczytać!
Zdecydowanie największym plusem książki są cudowne cytaty! Czasem dobrze jest sięgnąć po takie mądrości życiowe, a Carlos Ruiz Zafon jest w nich zdecydowanie mistrzem! Jak pewnie zauważyliście, na początku każdej recenzji zamieszczam pewien cytat, który w  danej książce w szczególności mnie urzekł. Przy "Cieniu Wiatru" pojawił się problem. Nie mogłam się zdecydować, dlatego pozwolę przytoczyć sobie jeszcze kilka sentencji wartych zapamiętania.

"W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze"

" Istniejemy póki ktoś o nas pamięta"
 
"[...] niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca"
 

"Czytać to bardziej żyć, to żyć intensywniej"

... i oczywiście jeden z najpiękniejszych cytatów, który na pewno zapamiętam na zawsze...

"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie"

Ocena: 8/10

~Shadow