Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Markus Zusak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Markus Zusak. Pokaż wszystkie posty

piątek, lutego 26

Czasem wystarczy najdrobniejszy gest, aby wywołać uśmiech na twarzy drugiej osoby, czyli "Posłaniec" Markusa Zusaka


 

Tytuł: Posłaniec
Tytuł oryginału: The Messenger
Autor: Markus Zusak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: październik 2014
Liczba stron: 352

"Przez chwilę wyobrażam sobie w niej cztery asy, rozłożone tak, jakby trzymał je gracz. Nigdy by mi nie przyszło na myśl, że mógłbym nie chcieć czterech asów, zwykle człowiek modli się o taki układ kart. Ale moje życie nie jest grą"


Z pewnością wielu z Was czytało lub słyszało o  „Złodziejce książek”. Ta przepiękna historia zdobyła serca milionów czytelników na całym świecie, dzięki tematyce, wzruszającym zakończeniu i emocjom, które wywołuje. Jednakże czytając ją, moją uwagę przykuł wyjątkowy styl pisania autora, bogate słownictwo i niezwykły język. Gdy dowiedziałam się, że Markus Zusak napisał jeszcze jedną powieść, od razu zapragnęłam ją przeczytać, a całkiem niedawno wreszcie natrafiła się ku temu okazja.
Ed Kennedy jest zwykłym taksówkarzem. Brak mu powodzenia w miłości, czas wolny spędza z psem Odźwiernym lub gra w karty z trójką przyjaciół. Jego rodzeństwo już dawno opuściło rodzime miasteczko, a matka, gdy tylko go zobaczy, nie może powstrzymać wiązanki przekleństw. Człowiek, który nigdy nie wyróżniał się z tłumu, któremu los czasem lubi podłożyć nogę.
Do czasu…
Pewnego dnia przypadkowo powstrzymuje napad na bank. Od tego czasu jego imię i nazwisko jest wszystkim znane. Ale Ed nie przejmuje się groźbami przestępcy, czy chwilowym uznaniem, tylko postanawia żyć dalej bez zmian. Wtedy właśnie, dostaje pierwszego asa.
Już z początku bardzo zaciekawił mnie pomysł na książkę. Opis stawia przed czytelnikiem wiele pytań. Dlaczego to właśnie niepozorny Ed został wybrany? Kim są osoby, którym musi pomóc? I co najważniejsze – kto stoi za jego misją?
W tej książce nie da się nie zwrócić uwagi na wyjątkowy styl pisania autora i jego charakterystyczne pióro. Bardzo często używa zaledwie krótkich, ale za to bardzo dosadnych zdań, które najlepiej przemawiają do czytelnika. Przy pomocy prostych słów przekazuje bardzo ważne treści, a powiedziałbym nawet, że historia ma jedynie metaforyczne znaczenie i ma pokazać, że czasami nie potrzeba nic nadzwyczajnego, a jedynie rozmowa lub wspólne spędzenie czasu, aby wywołać uśmiech na twarzy drugiego człowieka. To właśnie główny bohater jest tego najlepszym przykładem.


"Czasem ludzie są piękni.

Nie z wyglądu.
Nie w tym, co mówią.
W tym, kim są"

Markus Zusak wykreował nieszablonowe postacie, które są odzwierciedleniem największych słabości człowieka. W żaden sposób ich nie przerysowuje, nie próbuje również uczynić z nich ludzi nad wyraz wyjątkowych. Są po prostu przeciętnymi mieszkańcami ponurego miasteczka. Ed Kennedy jest mężczyzną, który nic w życiu nie osiągnął, stracił wiarę we własne umiejętności, odizolował się od ludzi, spędza czas jedynie grając w karty z trójką przyjaciół, którzy podobnie jak on żyją bez celu, z dnia na dzień. Samotnie przesiaduje w mieszkaniu, rozmawiając z psem Odźwiernym. Jest zwykłym taksówkarzem, który oddaje się rutynie. Gdy dostaje pierwszego asa, zaczyna stawiać sobie pewne cele i dążyć do ich osiągnięcia. Najprostszymi gestami niesie pomoc  innym ludziom. Pozwolę sobie jeszcze raz powtórzyć, autor nie wykreował go na nikogo wyjątkowego, ot zwykły taksówkarz, ale to właśnie on pokazuje nam, że każdy może przezwyciężyć swoje słabości i osiągnąć więcej, niż by się wydawało, jeśli tylko uwierzy w siebie i zmobilizuje się do działania. Jest to przykład tego, ile satysfakcji może przynieść jedynie drobna pomoc, jak może to uwrażliwić na drugiego człowieka i otoczenie. Książka pokazuje całkowity kontrast, niepozorny Ed Kennedy, który ma zmienić życie wielu osób drobnymi uczynkami. Dzięki temu, historia zostawia jeszcze głębsze przemyślenia i nie jest taką, o której łatwo zapomnieć.

"Wielkie rzeczy to czasem drobiazgi, które zostały zauważone"

Sam motyw asów jest bardzo dobrze przemyślany. Jest to jedynie symbol, który ma zachęcić do działania. Czytelnik przez cały czas czeka na kolejną kartę i zastanawia się, jakie tym razem zadanie, stanie przed głównym bohaterem. Książka trzyma w niepewności, a akcja nie rozgrywa się za szybko, ale w takim tempie, aby natłok wydarzeń nie odwócił uwagi od innych, jakże ważnych aspektów przedstawionych w powieści. Jest to książka, która wywołuje wiele emocji dzięki prostym przekazom. Nie posiada wyszukanych, filozoficznych sentencji, ale symboliczne wydarzenia, które o wiele bardziej skłaniają do refleksji.
Wspominałam już o głównych bohaterze, ale tak naprawdę sądzę, że każda z postaci pokazanych w książce zasługuje na uwagę. Żadna z nich nie jest wyrwana z kontekstu, a autor nie przestaje zaskakiwać czytelnika, odkrywając przed nim nieraz fragmenty przeszłości i ukazując, iż pozory często mylą, a konkretne zachowania mogą być spowodowane czymś, co bardzo często nie jest dostrzegalne na pierwszy rzut oka. Co więcej, nawet osoby, które odwiedza Ed są bardzo ciekawe i wyraziste, a każda z nich odgrywa w historii bardzo ważną rolę. 


"A jeżeli facet taki jak ty potrafi się podnieść i zrobić to, co ty zrobiłeś dla tych ludzi, to może każdy będzie w stanie. Może każdy zdoła się wznieść ponad swoje ograniczenia"

Co jeszcze jest godne podziwu, to trwała i bezinteresowna przyjaźń między pierwszoplanowymi bohaterami. Ten wątek został także widocznie nakreślony i jest jednym z istotniejszych. Autor pokazuje, że ich relacje nie opierają się jedynie na wspólnej grze w karty, ale przede wszystkim na wsparciu i zrozumieniu, co można odczuć dokładnie na końcu powieści. Jest także wątek miłosny, który rozwija się tak naprawdę dopiero przy zakończeniu, ale ja zaliczam to wielkich zalet "Posłańca". Nie jest przesłodzony, wręcz można by rzec, że trochę nieszczęśliwy, ale za to widać, że nie jest to jedynie chwilowe zauroczenie. Co więcej, zbudowany na fundamentach przyjaźni, sprawia, że staje się jeszcze bardziej realistyczny.
Co więcej mogę dodać? Powiem tylko tyle, że po "Złodziejce książek" miałam bardzo wysokie wymagania odnośnie tej lektury, ale zostały one w pełni spełnione. Książka jest symboliczną historią, która przekazuje wiele mądrości w prosty sposób, co sprawia, że jest dawką jeszcze silniejszych emocji. Bohaterowie są nietuzinkowi i każdy z nich odgrywa w książce ważną rolę. Fabuła została idealnie przemyślana i skonstruowana. Zdecydowanie polecam "Posłańca" każdemu, kto czytał już poprzednią powieść autora, ale również tym, którzy przygodę z nim dopiero zaczynają!

Moja ocena: 8,5/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Klucznik" oraz wyzwaniu "Kiedyś przeczytam".


piątek, kwietnia 10

Złodziejka książek - historia o miłości, przyjaźni i odkrytej pasji


Okładka książki Złodziejka książek

Tytuł: Złodziejka Książek
Tytuł oryginału: The Book Thief
Autor: Markus Zusak
Wydawnictwo: Nasza Ksiegarnia
Data wydania: styczeń 2014
Liczba stron: 496


"Definicja której nie ma w słowniku:
Nie odchodzić - akt wiary i miłości. Prawidłowo rozszyfrowany przez dzieci"


Początkowo o "Złodziejce Książek" usłyszałam jako o filmie. Bardzo zaintrygował mnie sam tytuł, który nie pozwalał od razu stwierdzić czy główny bohater to postać pozytywna, czy negatywna. Nie mogłam się oprzeć i książka już niedługo wpadła w moje ręce.
Nastoletnia Liesel zostaje odesłana przez rodziców do rodziny zastępczej. W ręce dziewczynki wpada pewna książka, ale ona nie potrafi czytać. Wraz z nowym ojcem, poznają więc nowe słowa, w czasach kiedy czytanie było zabronione, a książki masowe palone. Co jednak stanie się, kiedy w progi ich domu zawita pewien Żyd?

" Drobna uwaga. Na pewno umrzecie"

Urzekł mnie nietypowy narrator. Narratorem bowiem, autor uczynił Śmierć. Śmierć, która na przekór naturze jest bardzo ludzka. Nie jest szczęśliwa, że to Ona odbiera ludziom życie. Opisuje zdarzenia pod wpływem emocji i uczuć, co sprawia, że książka wyjątkowo wyróżnia się spośród innych.
Książki o tematyce historycznej bardzo często są nudne, pisane topornym językiem i zawierające nazbyt dużo informacji. "Złodziejka Książek" rozgrywa się w tle II Wojny Światowej, a mimo to pozostaje ciekawa i wciągająca. Powiedziałabym nawet, że motyw historyczny bardzo wzbogaca jej treść. Jest to powieść uniwersalna, którą powinien przeczytać każdy, zarówno młodsi, jak i starsi czytelnicy. Jedno jest jednak pewne, ta historia nikogo nie pozostawi obojętnym. 
Liesel to postać bardzo wrażliwa, uczuciowa. Jak na nastoletnią dziewczynkę, jest bardzo inteligentna i co więcej, posiada swój światopogląd, a nie wierzy ślepo niemieckiej propagandzie. Jej pełna empatii postawa, naprawdę skłania do refleksji i budzi podziw. 

"Jak niemal każde nieszczęście historia zaczęła się szczęśliwie"

Opowiada historię dziewczynki o imieniu Liesel, która zostaje wysłana do rodziny zastępczej, ponieważ jej matka jest zbyt uboga, by móc się nią opiekować. Liesel jest niewykształcona i nie potrafi czytać, lecz mimo to z pomocą nowego taty odkrywa w sobie pasję do książek. Jej pogodna i ciekawa osobowość zaczyna oddziaływać na otaczających ją ludzi. Zaprzyjaźnia się z rówieśnikiem Rudym, oraz pewnym Żydem, który niespodziewanie prosi o przysługę jej nowych rodziców.
"Złodziejka Książek" ogromnie mnie wzruszyła. Zmieniła mój sposób patrzenia na czasy wojenne. Jest to książka pisana pięknym, oryginalnym językiem.
Na koniec dodam tylko, że ze wzruszenia płaczę przy niewielu książkach. "Złodziejka Książek" zalicza się do wyjątków.