Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty

czwartek, czerwca 16

Jak niezwykłe mogą okazać się przygody warszawskich gimnazjalistów, czyli seria "Felix, Net i Nika" Rafała Kosika

Okładka pierwszej części


Seria: Felix, Net i Nika
Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania pierwszego tomu: grudzień 2004
Liczba tomów w serii: 14

"-To i tak ryzykowna operacja - przyznał Net - Trochę jak Frodo i Sam niosący pierścień wprost do Mordoru.- Ja chcę być Frodem - zastrzegł Net - Ty możesz być Samem. 
-A ja?-zapytała odruchowo Nika. 
-No...- Net zawahał się chwilę - Był jeszcze Gollum"

Są takie książki, które nie muszą mieć w sobie nic nadzwyczajnego, aby zainteresować czytelnika. Są takie historie, które poruszają tematykę bardzo przyziemną, rozgrywają się w naszej rzeczywistości, a bohaterowie są bardzo podobni do nas, ale mimo to, czytając je, nie możemy się od nich oderwać. Wystarczy czasem odrobina humoru, aby uczynić książkę wyjątkową.
Felix, Net i Nika to z pozoru zwyczajni gimnazjaliści, ale tak naprawdę każdy dzień jest dla nich inny i nie minie chwila, a już wplątują się w nową przygodę. Bardzo często spotykają się z robotyką, informatyką, chociaż mają do czynienia również z pewną siłą nadprzyrodzoną. Jedno jest pewne – w życiu trójki przyjaciół nic nie jest zaplanowane, ale mimo ich nietypowych zainteresowań, są ciągle zwykłymi uczniami i muszą zmagać się ze szkolnymi problemami, które nieraz okazują się równie zawiłe.
Seria „Felix, Net i Nika” składa się obecnie z czternastu tomów, z których każdy opisuje inną historię. Są również wyjątki, kiedy dwie części to jedna przygoda gimnazjalistów. Postanowiłam, że napiszę recenzję ogólną dla całej serii, ponieważ utrzymana jest jednakowym klimacie, a każda z części trzyma poziom poprzedniej.


"Ciekawe życie mają tylko ci, którzy potrafią tę ciekawość dostrzec"

Co jest wyjątkowe dla tych książek? Jest to zdecydowanie humor autora, który przekazuje poprzez głównych bohaterów. Ich dialogi sprawiają, że czytelnik uśmiecha się pod nosem. Ba! Nieraz nawet śmieje się na głos. Co więcej, sytuacje przedstawione w książce są nieraz równie komiczne, a dodatkowo nie odbiegają wcale od naszej codzienności i bardzo często ironicznie odnoszą się do rzeczywistości. Owszem, niektóre przypadki są odrobinę przejaskrawione, ale sprawia to, że stają się jeszcze bardziej zabawne, a nie nierealne. To właśnie dlatego, potrafiłam sobie z łatwością unaocznić wydarzenia, a pomagał mi dodatkowo lekki styl pisania autora.
Nie sposób nie polubić głównych bohaterów, z których każdy jest diametralnie inny. Felix to umysł ścisły, pasjonat fizyki i wszystkiego powiązanego z tą dziedziną. Konstruuje roboty, wymyśla własne wynalazki i jest perfekcyjnie przygotowany na każdą okazję. Net natomiast jest osobą wyjątkowo roztrzepaną i ciągle sprzeciwiającą się pomysłom przyjaciela. Mimo to, jest geniuszem informatycznym, a umiejętnościami wielokrotnie przewyższa profesjonalnych informatyków. Nika jest przeciwieństwem Felixa i Neta, gdyż zawsze rozsądna i opanowana, jest również typową humanistką. Posiada rozległą wiedzę historyczną, ale jej największą zaletą jest wyjątkowa wrażliwość i empatia.


"-"Wiem, że nic nie wiem" - westchnął Felix. - Pamiętacie, kto to powiedział? 
- Ja przed ostatnim testem z geografii? - odparł Net"

Wybranie ulubionego bohatera z tej trójki graniczy z niemożliwością, a to dlatego, że mimo, iż każdy z nich ma odmienny charakter, to wiążą się z tym również inne zalety. Po namyśle skłaniałabym się chyba w stronę Neta, którego wyjątkowo polubiłam za poczucie humoru, które okazywał nawet przy najczarniejszych scenariuszach.
Oprócz trójki głównych bohaterów, jest jednak wiele innych, którzy zasługują na uwagę. Każda z postaci jest idealnie dopracowana i mimo, iż wydawałoby się, że są to jedynie nie odgrywający większej roli w książce przyjaciela Felixa, Neta i Nika, albo ich rodzice, to właśnie dzięki nim wszystkie wątki poboczne w tej serii są równie interesujące jak te główne, zmieniające się w poszczególnych częściach.
W książce występuje wiele opisów technicznych i widać, że Rafał Kosik jest równym pasjonatem przedmiotów ścisłych jak Felix, czy Net. Osobiście nie przeszkadzały mi one w czytaniu, gdyż mimo kilku momentów, akcja rozwija się całkiem szybko, ale też nie pędzi z prędkością światła, tak jak w wielu książkach, kiedy to nawet nie wiemy skąd wzięły się niektóre rozwiązania fabularne. Dzięki tym technicznym niuansom, Pan Kosik wniósł do literatury młodzieżowej powiew świeżości, a cała seria jest pełna nowatorskich pomysłów.


"Jeśli ktoś spełnia wszystkie nasze marzenia, kolejne stają się tylko kaprysami. Najpiękniejsze są marzenia niezrealizowane, bo to one nadają życiu sens"

Jak już wcześniej wspomniałam, wszystkie tomy w tej serii trzymają bardzo wysoki poziom, ale są takie, które odrobinę wyróżniają się na tle pozostałych. Ze szczególnym zainteresowaniem przeczytałam „Felixa, Neta i Nikę oraz Trzecią Kuzynkę”, czyli siódmą część cyklu, a także „Felixa, Neta i Nikę oraz Sekret Czerwonej Hańczy”, część dwunastą. Mimo, że autor napisał już kilkanaście tomów, to widać, że miał wiele pomysłów nawet na te dalsze części, a mogłabym wręcz powiedzieć, że spodobały mi się jeszcze bardziej od tych pierwszych.
Reasumując, każdy z tomów tej serii zagwarantuje nam przeżycie niezwykłych przygód ze zwykłymi polskimi gimnazjalistami. Bohaterowie to jedna z największych zalet tych książek, ale nie zapominajmy również o bezgranicznym humorze autora! Wcale nie zdziwiłabym się, gdyby chwile spędzone z tą serią obfitowały również w łzy rozbawienia. Pozostaje mi tylko gorąco zachęcić do sięgnięcia po twórczość Rafała Kosika!

Ogólna ocena serii: 9/10 

Książki biorą udział w wyzwaniach:
"Kiedyś przeczytam" ("Felix, Net i Nika oraz Świat Zero 2 - Alternauci", "Felix, Net i Nika oraz Sekret Czerwonej Hańczy")
"Klucznik" ("Felix, Net i Nika oraz Sekret Czerwonej Hańczy")










niedziela, lutego 21

O tym, jak ważne są więzi między rodzeństwem, czyli "Oddam ci słońce" Jandy Nelson

  
Tytuł: "Oddam ci słońce"
Tytuł oryginału: "I will give you the sun"
Autor: Jandy Nelson
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: sierpień 2015
Liczba stron: 374



"Kiedy spotykasz pokrewną duszę, to tak jakbyś wszedł do domu, w którym już kiedyś byłeś - rozpoznajesz meble, obrazy na ścianach, książki na półkach, zawartość szuflad: znalazłbyś tam drogę nawet po ciemku"

Każde rodzeństwo łączy specyficzny rodzaj więzi. A już w szczególności bliźniaki. Można powiedzieć, że jest to jeden umysł, jedna osobowość, zamknięta w dwóch ciałach. Wiele ich myśli podąża w jednakowym kierunku, nieraz mają wspólne wspomnienia, podobne charaktery czy zainteresowania.  Zrobiliby dla siebie wszystko, są jednością, wspólnie się uzupełniają.
Noah i Jude są bliźniakami, którzy zawsze byli ze sobą nierozerwalni. Łączy ich zamiłowanie do sztuki, ale nie we wszystkim są podobni. Noah jest chłopcem silnie związanym z matką, nie dogadującym się z ojcem, który nie najlepiej reaguje na rówieśników i woli zaszyć się w pokoju z kartką papieru i czymś do rysowania. Jude natomiast to oczko w głowie taty, ale za to jest skonfliktowana z matką. Rodzeństwo zawsze czuło się ze sobą szczególnie związane, ale co jeśli, w pewnym momencie ich drogi zaczną się rozchodzić?

"Nasze prawdziwe osobowości są głęboko ukryte w tych fałszywych"

Zaczynając czytać tę książkę pomyślałam, że jest ona dość specyficzna. Początkowo historię poznajemy z punktu widzenia Noah, a swoje rozmyślania zawiera w dość ciekawej formie. Po większości wydarzeń, których jest obserwatorem, lub w których sam uczestniczy, zamieszcza tytuł szkicu jego autorstwa, obrazujący to wydarzenie. Noah jest postacią bardzo wrażliwą i uczuciową, ale także niezbyt akceptowaną przez rówieśników. Jego marzeniem jest dostać się do wybitnej szkoły dla uzdolnionych artystów – CSA. Daje on upust swoim emocjom malując, a przemyślenia zawiera na kartce papieru. O ile na początku wydawało mi się, że nie będę mogła zupełnie wczuć się w taką osobowość, to z biegiem czasu, można powiedzieć, że zaczęłam wreszcie rozumieć jego charakter i postępowanie oraz współczuć mu w wielu sytuacjach.
Jak już wspomniałam, książka od pierwszych stron się wyróżnia, ale trzeba trochę czasu, aby się w nią wczuć. Wiele wątków może wydawać się niejasnych, ale wszystkie niepewności zostają rozwiane pod koniec powieści. Może wydawać się nieco nużąca z początku, ale to dlatego, że Jandy Nelson ma dość charakterystyczny styl pisania. Jej pióro bogate jest w liczne metafory i porównania, nieraz skłaniające czytelnika do refleksji. Powiedziałabym, że główną rolę odgrywają tu emocje bohaterów, które są bardzo dokładnie opisane, ponieważ historię poznajemy zarówno z perspektywy Noah, jak i Jude.
Relacja między tą dwójką to szereg niesamowitych wspomnień, ale także komplikacji. W szczególności, gdy Jude wchodzi w tak zwany okres buntu, Noah woli pozostać zamknięty w sobie, tym samym coraz bardziej oddalając się od siostry. Co się stanie, gdy na ich drodze pojawi się zazdrość i ambicje? Jude to ekscentryczka, która jednak pod wpływem czasu zaczyna dostrzegać swoje dawne błędy. Jest to osoba bardzo ciekawa i oryginalna, ale w głębi duszy również wrażliwa i sentymentalna.
Cała historia skłania do przemyśleń, chwili zwolnienia i zastanowienia się nad jakże ważnymi aspektami relacji w rodzinie, które są tu przedstawione.

"Musisz dostrzec cuda, żeby się działy cuda"

Kreacja bohaterów to istne mistrzostwo! Wiele ich ze sobą łączy, chociaż wydawałoby się, że posiadają inne priorytety. Co mi się ogromnie spodobało to fakt, iż autorka pokazuje ich w wieku zarówno trzynastu lat, jak i szesnastu. Możemy obserwować proces ich dojrzewania, klimatyzowania się w środowisku, a także tworzenia własnego charakteru i próby podejmowania pierwszych odważnych decyzji. Wydawałoby się, że z wiekiem zaczną się coraz bardziej od siebie oddalać, ale niektóre rzeczy pozostaną niezmienne, w szczególności w obliczu wspólnej tragedii.
Ta książka pokazuje nam to, co nieraz może nie być widziane na co dzień. Otwiera nam oczy na ponadczasowe wartości, takie jak miłość bliskich oraz ich wsparcie. Definiuje pojęcie szczęścia, jednocześnie zaznaczając, że nie można żyć w kłamstwie, nawet jeśli wynikałoby to z próby ucieczki przed odpowiedzialnością lub strachu przed skrzywdzeniem drugiej osoby. Autorka przedstawia wszystko w niesamowity, metaforyczny sposób, który do mnie, jako do czytelnika, stuprocentowo przemówił. Czasem wystarczy jedynie, aż ktoś uświadomi nam pewne fakty, a my zaczniemy zwracać na nie większą uwagę.
Jak już wspomniałam, jest to wielowątkowa powieść, która z początku mogłaby wydawać się nieco pogmatwana, ale pod koniec wszystkie elementy układanki zaczynają tworzyć jednolitą całość. Nie tworzą jej jedynie główni bohaterowie, ale także ci drugoplanowi, którzy również są warci przyuważenia. Mój podziw wzbudzili przede wszystkim Guilermo i Oskar, którzy pokazują, że można porzucić przeszłość w zapomnienie, a skupić się na teraźniejszości i uczyć się na nowo korzystać z życia.

Nie powiedziałbym, że fabuła jest wciągająca, a akcja toczy się szybko i trzyma w napięciu, gdyż nie jest to ten typ książki. „Oddam ci słońce” to powieść refleksyjna, która skłania do przemyśleń, a ja z pewnością stwierdzam, iż swój cel spełnia idealnie. Mogę w pełni polecić tę książkę, gdyż jest to niezwykle wartościowa, wzruszająca i zapadająca w pamięć historia, jakie nie trafiają się często. Dawno nie zetknęłam się z lekturą, która byłaby napisana w tak metaforyczny, ale jednocześnie przystępny i przemawiający do odbiorcy sposób. Barwi bohaterowie, zdarzenia, które odsłaniają słabości człowieka oraz cytaty, które podsumowują w wspaniały sposób przedstawione cele i wartości,  gwarantują niezwykle spełniony czas z tą książką!

Moja ocena: 9/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Klucznik"



niedziela, stycznia 10

"Trylogia Czasu" - Kerstin Gier

 - Gotowa, Gwendolyn? - zapytał w końcu.

Uśmiechnęłam się do niego.

- Gotowa, jeśli i ty jesteś gotów
Wyobraźcie sobie,  że z dnia na dzień dowiadujecie się o sobie więcej, niż przez całe dotychczasowe życie. Dowiadujecie się, że możecie podróżować w czasie. Co więcej, niespodziewanie przenosicie się w przeszłość, mimo, że zawsze wydawało wam się to niemożliwe. Przez lata byliście nieświadomi tego, kim naprawdę jesteście. Co zrobicie? Komu zaufacie?
Gwendolyn Shepherd zawsze żyła w cieniu swej kuzynki. Ale gdy okazuje się, że to nie Charlotta, a właśnie ona jest nosicielką genu, który pozwala podróżować w czasie, rzeczywistość staje się dla niej zupełnie innym miejscem. Wstępuje do tajemniczego kręgu dwunastu podróżników w czasie, stając się ostatnim ogniwem tego łańcucha – rubinem. Poznaje Gideona, jedenastego podróżnika, aroganckiego i egoistycznego, a jednak tajemniczego i przyciągającego. Teraz Gwendolyn ma przed sobą misję. Do chronografu, czyli urządzenia umożliwiającego przenoszenie się w czasie, należy wczytać krew wszystkich dwunastu podróżników. Tylko… co stanie się wtedy?
Muszę przyznać, że początkowo byłam zaskoczona, na jak wiele pozytywnych opinii  napotkałam się o tej książce. Motyw podróży w czasie bardzo mnie zaciekawił, a okładka dopełniła całości. Pierwsza część, „Czerwień Rubinu”, zapowiadała się niezwykle obiecująco. Już sam prolog pogłębił moją ciekawość i sprawił, że historia przybrała aurę tajemniczości. Przez pierwsze rozdziały przebrnęłam szybko, ale ciągle czekałam na ten punkt kulminacyjny, coś, co sprawi, że książka mnie zadziwi. Po pierwszej części czułam lekki niedosyt, owszem była pomysłowa, miejscami nawet zabawna, ale czegoś mi w niej brakowało.

Podczas drugiego tomu „Błękit Szafiru” zaczęłam czuć, że nieodparcie ten świat podróży w czasie coraz mocniej mnie wciąga. Gwendolyn zaimponowała mi swoją wrażliwością, ale także odwagą i poczuciem humoru. Można powiedzieć,  że zaczęłam wspinać się pod górę, ponieważ drugi tom zrobił na mnie jeszcze większe wrażenie niż poprzedni. Akcja zaczęła się zawiązywać, bohaterowie stanęli przed pierwszymi problemami, a styl autorki sprawił, że jeszcze bardziej zagłębiłam się w powieść. Byłam ogromnie ciekawa, kiedy wreszcie stanę na szczycie tej góry ;)

„Zieleń Szmaragdu”, czyli tom trzeci Trylogii Czasu, wywołał we mnie istną burzę emocji. Podczas czytania, siłą woli musiałam się powstrzymywać, aby czym prędzej nie przewracać kartek w celu podejrzenia zakończenia. Za każdym razem, gdy zamykałam książkę (czasem niestety okoliczności mnie do tego zmuszały!) miałam ochotę znów ją otworzyć i dalej towarzyszyć bohaterom  w ich misji. Każdy kolejny rozdział sprawiał, że czułam się coraz bardziej zatopiona w tym świecie. Trzecia część obfitowała moim zdaniem w największą ilość równań, w których „iks” ciągle czekał na rozwiązanie.

Całkowicie uległam fascynacji historią Gwendolyn. Wspomniałam już wcześniej, że to właśnie ona najbardziej mi zaimponowała. Dodam również,  że polubiłam ją właśnie za prostotę. Wstępując do kręgu podróżników w czasie, nie stała się od razu wszechwiedzącą osobą, mimo, że nigdy z niczym podobnym nie miała do czynienia. Nie stała się mistrzynią fechtunku, która chociaż nigdy takowych lekcji nie brała, nagle potrafi znakomicie się obronić. Miała problem nawet z wydawałoby się, że nieporównywalnie prostszymi zajęciami tańca, ciągle myląc kroki w menuecie. Jestem wdzięczna autorce, że nie uczyniła z niej wyjątkowej bohaterki, która wszystkiego ekspresowo potrafi się nauczyć i stawia czoła wszelakim trudnościom zawsze je przezwyciężając. Dzięki swojej naturalności, Gwendolyn stała się bardziej rzeczywista i ludzka, co sprawia, że możemy ujrzeć ją oczami wyobraźni jako zwykłą dziewczynę z silnym charakterem.

Przez pierwsze dwie części nie mogłam do końca przekonać się do Gideona, chociaż przyznam, że swój urok posiadał i rzeczywiście miał w sobie coś magnetyzującego. Natomiast, gdy historia zbliżała się ku końcowi zaczęłam poznawać inne jego oblicza i wtedy moje wątpliwości stopniowo zanikały. Zarówno on jak i Gwendolyn są idealnie wcieleni do tej historii, a ich relacje to drugi aspekt książki, która oprócz wciągającej fabuły, ma również do zaoferowania burzowy, pogmatwany, nieprzewidywalny, ale jednocześnie urzekający wątek miłosny.

Jedyny drobny minus, który mogłabym zarzucić to zakończenie, które wydawało mi się… może zbyt spokojne na książkę z tyloma zwrotami akcji. Spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego, ale tak właściwie to ta jedna moja uwaga gaśnie na tle ogólnego wrażenia, jakie trylogia na mnie wywołała.
Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcił każdego do przeczytania tejże trylogii. Kto jeszcze nie sięgnął po dzieło Kerstin Gier z pewnością znajdzie w nim coś dla siebie. Od podnóża góry, coraz wyżej… Trylogię Czasu kończę na szczycie!

Ocena „Czerwieni Rubinu”: 7/10
Ocena „Błękitu Szafiru”: 8/10
Ocena „Zieleni Szmaragdu”: 9/10

Trzecia część trylogii „Zieleń Szmaragdu” została przeczytana w ramach wyzwania „Klucznik”. 

sobota, września 26

"A.B.C" - Czy jesteś pewny kto jest mordercą?


Okładka książki A.B.C.
Tytuł: A.B.C
Tytuł oryginału: The ABC Murders
Autor: Agatha Christie
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: lipiec 2014
Liczba stron: 186

"Mowa jest dobrym wynalazkiem, bo nie pozwala ludziom myśleć"





Herkules Poirot staje przed wyzwaniem. Po raz pierwszy ktoś narusza jego dumę. Pierwszy list wydaje się być jedynie nieudanym żartem, ale kolejne rozwiewają wszelakie wątpliwości.
Morderca zabija w kolejności alfabetycznej, za każdym razem zostawiając wiadomość, gdzie i kiedy dopuści się zbrodni. Więc dlaczego tak trudno jest go złapać? Czy jest to psychopata, czy może w pełni świadomy umysł? Czy uda się odkryć jego tożsamość zanim wypełni swój plan?
Po raz kolejny w książce Agathy Christie mamy do czynienia z idealnie zaplanowanym i dopracowanym w każdym szczególe morderstwie. A w  "A.B.C"  raczej morderstwach. Ale tym razem autorka zadrwiła sobie z czytelnika, od samego początku wprowadzając go na błędny trop. Co więcej, przez całą książkę upewniała nas w swoich przypuszczeniach. Aż tu nagle wielkie BUM! Wielkie zaskoczenie i efektowna końcówka! Napięcie co chwila wzrastało, nie wiedzieliśmy bowiem jaki będzie kolejny krok, zarówno Poirota, jak i mordercy. Książka jest pełna niewiadomych, nie mogliśmy nawet przewidzieć kogo w następnej kolejności odwiedzi śmierć. Pozostawało tylko czekać na potknięcie mordercy…


"Walka ciała z duchem to jedna z największych tragedii naszego życia"

Herkules Poirot niezwykle przypadł mi do gustu w tym kryminale. Jego duma została lekko zachwiana po pogróżkach, które wysyłał do niego A.B.C. Jak wiadomo, detektyw zawsze miał dość wysokie mniemanie o sobie i nieco się wywyższał. Sprawiało to, że był bardzo oryginalną osobą i miał ciekawy charakter, aczkolwiek chwilę zajęło zanim w pełni nabrałam sympatii do niego. W tym dziele Agathy Christie wszystkie wątpliwości zostały rozwiane i muszę stwierdzić, że po prostu uwielbiam Poirota! Dodatkowo bardzo ciekawym elementem były jego utarczki słowne z inspektorem Cromem ze Scotland Yardu, nieco komiczne, lekko sarkastyczne.
Nawiązując do osoby mordercy, w tym wypadku wszystko wydawałoby się oczywiste. Ale nie do końca… Poirot próbuje odkryć jego tożsamość, rozmyślając nad zagadkową psychiką tego, kto dokonał zbrodni. Jego rozważania i czyny śledziłam z zapartym tchem. Wielkie brawa dla najlepszego belgijskiego detektywa!
Uwielbiam książki, przy których można troszkę wysilić umysł. "A.B.C" oczywiście taką jest! Agatha Christie nie powiela znanych schematów, tworząc własne nietuzinkowe pomysły. A to wszystko wzbogacone niezwykle wciągajcą akcją!

Ocena: 9/10

piątek, czerwca 26

"Wszystko czerwone" - pierwsze wrażenie jest najważniejsze!

"- Strasznie was przepraszam - powiedziała z bezgraniczną skruchą i zakłopotaniem. - Pomyliłam się...
(...)
- Znaczy, zamiast zamknąć oczy i spać, zaczęłaś drzeć gębę? - powiedziałam z rezygnacją. - Pomyliłaś czynności?"


Ostatnio bardzo dużo osób polecało mi Joannę Chmielewską. Co chwila słyszałam, że pisze ona najlepsze kryminały. Sięgnęłam więc po jedną z jej powieści, która oceniana jest jako jedna z najlepszych książek tejże oto autorki. Wniosek? Całkowicie się z tym zgadzam. Pierwsze wrażenie było zdecydowanie jak najlepsze!
Główną bohaterką książki "Wszystko czerwone" jest Alicja, dość chaotyczna i roztrzepana, mająca mnóstwo (niekoniecznie jej znanych) krewnych, w której to domu pewnego wieczoru zostaje popełnione morderstwo. Narratorką jest sama Joanna co czyni książkę jeszcze bardziej niepowtarzalną i wyjątkową. Joanna razem z Alicją i duńskim detektywem, panem Muldgaardem, próbują rozwiązać niezwykle skomplikowaną intrygę. W między czasie przez ich życie przewija się ogrom krewnych, przyjaciół i znajomych. 
Moja ocena jest dość wysoka, ale "Wszystko Czerwone" nie jest zwykłym kryminałem. Morderstwo schodzi na drugi plan, a autorka postawiła na humor, który jest głównym atutem książki! Nawet najczarniejsze scenariusze wychodzą przezabawnie spod pióra Pani Chmielewskiej. Zdarzenia toczą się niezwykle szybko, kartki są są wręcz zaściełane trupami, a to wszystko w połączeniu z niepowtarzalnym duńskim klimatem! Wprowadzenie postaci pana Muldgaarda było bardzo dobrym pomysłem. Duński detektyw, mówiący łamaną polszczyzną, sam w sobie jest komiczny. Cała książka jest pełna nowatorskich pomysłów i oryginalności, a morderstwo jest oczywiście dokładnie, szczegółowo przemyślane, tak jak być powinno!
Co jeszcze jest ogromnym plusem? Idealnie wykreowani bohaterowie! Są śmieszni, sympatyczni i wywołują uśmiech na twarzy czytelnika. Na dialogach między nimi opiera się powieść i to dzięki temu jest taka kolorowa! Tak jak powiedziała moja Pani od historii, która pożyczyła mi tę książkę: Nawet jeśli czytacie bardzo szybko, ta pozycja zajmie Wam dwa dni. Jeden na przeczytanie, a drugi na śmianie się przy niej! Najlepsza powieść Joanny Chmielewskiej - Królowy polskiego kryminału!

Ocena: 9/10
~Shadow








wtorek, maja 26

"Gwiazd Naszych Wina" - Miłość zwycięży cierpienie

"Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje"

Debiut sławnego pisarza książek dla młodzieży, Johna Greena, ostatnio ciągle nie znika z list bestsellerów. Zastanawiałam się, co było w nim takiego, że tak łatwo przysporzył sobie tylu fanów. Właściwie to nie słyszałam jeszcze ani jednej złej opinii o tej książce. Skoro tyle osób ją przeczytało, to postanowiłam także wstąpić w te szeregi.
Książka jest średniej długości, ma bowiem 312 stron, ale mimo to, po przeczytaniu chciałoby się jeszcze dłuższej historii. Uczucia przenikają z papierowych kartek do czytelnika. Historia jest tak głęboka i poruszająca, że na pewno nikomu nie zostanie obojętna. Każdy rozdział jest przesiąknięty emocjami, zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi. Główna bohaterka książki Hazel, ma zniszczone przez raka życie. Widzi wszystko w czarnych barwach i liczy dni do śmierci. Pewnego razu, na spotkaniu grupy wsparcia poznaje przystojnego Augustusa, który odmienia jej życie. Od tego czasu Hazel zmienia swój sposób patrzenia na świat. Razem dzielą się cierpieniem, pomagają sobie i wspierają się w trudnych sytuacjach. Przeżywają przygody, pierwsze wzloty i upadki. Ich relacja jest piękna i niesamowita.
Nie potrafię znaleźć przymiotników, które określiłyby wielkość tej powieści. Wspaniała? Cudowna? Nietuzinkowa? Oryginalna? To wszystko to za mało, ponieważ "Gwiazd Naszych Wina" jest niesłychanie wzruszające i magiczne.
Zakończenie było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Płakałam we wielu momentach, byłam wzruszona, ale i szczęśliwa, że mogłam przeżyć tak wspaniałą historię. Książka posiada tak wiele pozytywnych wartości i mimo, że podczas jej czytania przychodziło mi o głowy tyle myśli i słów, to po jej skończeniu nie potrafiłam nic powiedzieć. Nie miałam uśmiechu na twarzy, bowiem temat chorób i nowotworów nie obchodzi się z nikim łaskawie. Byłam jednak wniebowzięta i wierzę, że wspaniała przygoda z książką "Gwiazd Naszych Wina", na zawsze pozostanie w mojej pamięci.
Książka spodoba się każdemu. Tak naprawdę, "spodoba się" to za mało powiedziane. Każdy odczuje ją na swój własny sposób, ale na pewno nie pozostanie obojętny historii Hazel i Augustusa. 
Obowiązkowa do przeczytania!

 ocena: 9/10

~Shadow

 

piątek, kwietnia 17

Niezbędnik obserwatorów gwiazd - piękna w swej prostocie

"Nie zawsze można wybrać rolę, jaką będzie się odgrywać w życiu, lecz cokolwiek by ci się trafiło, dobrze tę role grać najlepiej, jak się potrafi(...)"

 Jestem zwolenniczką literatury fantasy, dlatego zazwyczaj jestem dość sceptycznie nastawiona do książek obyczajowych czy psychologicznych. W tym wypadku myliłam się.
"Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd" to książka dla młodzieży, opisująca nieśmiałego pasjonata koszykówki, Finleya, który niespodziewanie zostaje poproszony o przysługę. Gdy poznaje Numer 21, jego życie nagle się odmienia.
Nie jest to kolejne tandetne dzieło o miłości czy szkolnych przygodach nastolatków. Jest to niezwykle oryginalna i nietypowa powieść pokazująca czym jest prawdziwa przyjaźń oraz jakie wartości są ważne w życiu. Główny bohater Finley ma trudne życie. Jest cichy i małomówny, przez co trudno mu nawiązywać znajomości. Ma jednak jedną przyjaciółkę, Erin, która jest charakterem  zbliżona do niego. Podobnie jak on, jej pasją jest koszykówka. Relacja między Finleyem, a Erin bardzo mnie wzruszyła. Jest przykładem prawdziwej przyjaźni, gdzie obie strony stoją ze sobą na równi. 
Książka jest napisana prostym, niewymyślnym językiem co czyni ją jeszcze piękniejszą i wartościowszą. Trafia dokładnie w sedno uczuć czytającego, oddziałując dobitnie, lecz pozytywnie. Wspaniałe zakończenie sprawiło, że przeczytałam ją jednym tchem, a po skończeniu byłam tak zachwycona, że przez kilka dni myślałam jedynie o historii Finleya. Po przeczytaniu Niezbędnika Obserwatorów Gwiazd na pewno sięgnę po inne książki autora. Matthew Quick przepiękną historię przekształcił w arcydzieło!

 ocena: 9/10

~Shadow