sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie Roku 2016 + Najlepsze Książki Roku

Czy tylko ja nie przepadam za 31 grudnia? Jakoś trudno mi z optymizmem spojrzeć na nowy rok, bo zawsze obawiam się, że nie będzie tak udany, jak ten mijający. Jeśli chodzi o rok 2016, to naprawdę jest co wspominać. Spotkało mnie mnóstwo pozytywnych rzeczy w życiu prywatnym, ale przede wszystkim też na blogu. Chciałabym teraz pokrótce podsumować ten rok, chociaż mogłabym rozpisać się na dużo więcej, niż tylko kilka podpunktów ;)

  • W 2016 roku przeczytałam 70 książek i jestem z tego wyniku bardzo zadowolona. Dla niektórych to dużo, dla niektórych mało, ja cieszę się przede wszystkim dlatego, że wśród tych siedemdziesięciu pozycji znalazło się wiele naprawdę godnych uwagi. O wiele więcej, niż w ubiegłym roku!
  • W kwietniu blog obchodził swoje pierwsze urodziny i ciągle nie mogę uwierzyć, że już tyle czasu istnieję w tym swoim małym zakątku Internetu. Rozwijanie bloga przynosi mi tyle satysfakcji, mogę się dzielić swoją pasją i poznawać równie wielkich książkoholików. Teraz nie wyobrażam sobie dnia spędzonego bez bloga :)
  • Podjęłam współpracę z kilkoma wydawnictwami i za każdą propozycję recenzencką jestem naprawdę bardzo wdzięczna!
  • W październiku pojawiłam się na Krakowskich Targach Książki i był to chyba jeden z najlepszych dni roku. Za rok obecność obowiązkowa!
  • Opublikowałam 72 posty, a najchętniej czytaną recenzją była ta o książce After. Płomień pod moją skórą (chyba lubicie czytać negatywne recenzje :D).

Bardzo dziękuję Wam za każde odwiedziny, obserwacje i komentarze, jakie zostawiacie na tym blogu. Drobna rzecz, a bardzo cieszy i motywuje do dalszej pracy :)
Korzystając z okazji chciałabym również życzyć Wam, aby przyszły rok był jeszcze bardziej udany niż ten mijający. Życzę Wam wielu sukcesów, rozwijania swych pasji i spełniania marzeń. Podchodźcie z uśmiechem do życia i... czytajcie dużo książek!

Rok 2016 uznaję również za bardzo udany czytelniczo. Z tych siedemdziesięciu książek, które przeczytałam, postanowiłam wybrać dziesięć takich, które wywarły na mnie największe wrażenie, ale uwierzcie, wybór był naprawdę trudny. Wspomnę jeszcze, że nie wszystkie książki zostały wydane w tym roku, po prostu wtedy je przeczytałam. Listę zawęziłam do dziesięciu pozycji, a książki nie są ułożone w żadnej konkretnej kolejności. Wybrać najlepsze spośród najlepszych już bym nie potrafiła :D

Top 10 książek, które przeczytałam w 2016 roku:


 Znalezione obrazy dla zapytania wybacz mi leonardzie
1. Wybacz mi, Leonardzie - Matthew Quick

Uwielbiam Quicka za prostotę z jaką porusza trudne tematy. Jego książki są kierowane do młodzieży, ale mają bardzo uniwersalne przesłanie. Wybacz mi, Leonardzie nie jest odstępstwem od reguły, ta powieść wpływa na czytelnika, zmusza go do refleksji i nie pozostawia obojętnym na problematykę w niej poruszoną.

Znalezione obrazy dla zapytania felix net i nika oraz sekret czerwonej hańczy
2. Felix, Net i Nika oraz Sekret Czerwonej Hańczy - Rafał Kosik

Dokończenie tej serii to mój cel na 2017 rok! Nigdy nie znudzi mnie humor autora, a dialogi między bohaterami (przede wszystkim kwestie Neta) nigdy nie przestaną mnie rozbawiać. Książka, która rozweseli Was nawet w te najbardziej pochmurne dni!

Znalezione obrazy dla zapytania posłaniec markus zusak
3. Posłaniec - Markus Zusak

Zusak stworzył intrygującą i dość nietypową historię, ale nie odniósłby sukcesu, gdyby nie przepiękny, momentami metaforyczny język, jakim się posługuje. Posłaniec to historia o sile i wyjątkowości, jaką posiada każdy człowiek, o niezwykłych rzeczach, jakie każdy z nas jest zdolny uczynić i wreszcie, o odwadze, która drzemie w każdym z nas. Wystarczy ją tylko obudzić.
Znalezione obrazy dla zapytania kod leonarda da vinci książka
4. Kod Leonarda da Vinci - Dan Brown

Dan Brown w swojej książce porywa czytelnika w tajemniczą podróż, osnutą mrokiem paryskich muzeów, sięgającą wgłąb historii i odkrywającą zapomniane fakty z przeszłości. Wciąga, fascynuje i intryguje - tyle mogłabym w skrócie powiedzieć!

Znalezione obrazy dla zapytania zabić drozda książka
5. Zabić drozda - Harper Lee

Zabić drozda to powieść, która porusza trudne, acz bardzo istotne tematy. Harper Lee idealnie oddała realia Ameryki w latach 40. XX wieku, gdzie segregacja rasowa była na porządku dziennym. Wydawało by się, że to już zamierzchłe czasy, ale tak naprawdę, dzieło tej autorki porusza takie kwestie, które zawsze pozostaną aktualne. A historia porusza tym bardziej, że została przedstawiona z punktu widzenia dziecka. Dziecka, które nie ocenia po kolorze skóry, narodowości, czy wyznawanej religii, lecz po tym, jakim ktoś jest człowiekiem.

Znalezione obrazy dla zapytania folwark zwierzęcy orwell
6. Folwark zwierzęcy - George Orwell

To jest absolutnie jedna z moich ulubionych książek, jakie przeczytałam dotychczas w życiu. Miałam duży dylemat, czy nie uwzględnić na tej liście Roku 1984, ale w końcu zdecydowałam się na Folwark Zwierzęcy. Książka, przy której nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Nie mogę wyjść z podziwu dla autora, który w bardzo świeży i ciekawy sposób przedstawił rewolucję rosyjską. Ta książka to jedna wielka metafora, a wnioski, które nasuwają się po jej przeczytaniu i trafność obserwacji Orwella.... po prostu przerażające.

Znalezione obrazy dla zapytania kasacja remigiusz mróz
7. Kasacja - Remigiusz Mróz

Mróz jest dla mnie fenomenem tego roku! Dotychczas przeczytałam osiem jego książek i naprawdę trudno mi wybrać tę najlepszą, ale w końcu zdecydowałam się na Kasację. Może to przez pewien sentyment, bowiem był to pierwszy kryminał tego autora, jaki przeczytałam. Intrygująca fabuła, mistrzowsko wykreowani bohaterowie i dialogi, które wywołają uśmiech na twarzy każdego, bez wyjątku! 

Znalezione obrazy dla zapytania królowie dary
8. Królowie Dary - Ken Liu

Ken Liu napisał powieść na miarę dzieł J.R.R.Tolkiena. Mogę bez wahania powiedzieć, że to jedna z najlepszych książek fantasy, jakie przeczytałam w całym moim życiu. Bardzo złożona i dopracowana, ale też porywająca opowieść o przyjaźni, miłości i tym, jak chęć zdobycia władzy potrafi zmienić człowieka. Owiana duchem dalekowschodniej kultury, jest to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika gatunku.
  
Znalezione obrazy dla zapytania duma i uprzedzenie książka angielski ogród
9. Duma i uprzedzenie - Jane Austen

Jeden z moich ulubionych klasyków! Jane Austen stworzyła niezwykłą historię, której bohaterowie wyłamują się z XIX-wiecznych konwenansów. Oprószona wyjątkowym humorem, niejednokrotnie wywoła uśmiech na twarzy czytelnika. I dlaczego takie książki nie należą do kanonu lektur...

Znalezione obrazy dla zapytania słowik kristin hannah
10. Słowik - Kristin Hannah

Niewiele książek jest w stanie mnie poruszyć, jeszcze mniej sprawić, aby łzy napłynęły mi do oczu. Tak właśnie zadział na mnie Słowik, powieść bolesna, przejmująca, ale też otwierająca oczy na okrucieństwo w czasie wojny. Okrucieństwo, które sięgało o wiele dalej, niż do pierwszych szeregów na froncie. Swe korzenie zapuszczało w ciepło rodzinnych domów, naznaczając kobiety i dzieci. To właśnie o tym jest Słowik - to hołd oddany kobietom, których los nie oszczędził za czasów wojny.


A jakie książki Wy umieścilibyście na tej liście? Jestem bardzo ciekawa, jakie tytuły wywołały na Was największe wrażenie w tym roku :)

środa, 28 grudnia 2016

Nowe uzależnienie - Mrozoholizm



Tytuł: Immunitet
Autor: Remigiusz Mróz
Seria: Chyłka i Zordon (tom 4)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: sierpień 2016
Liczba stron: 648
"Wiesz, jak to mówią - pytania są dla nas ciężarem, ale odpowiedzi więzieniem, do którego sami się wtrącamy"



Jeszcze do niedawna nie zdawałam sobie sprawy jak niebezpieczne mogą się okazać uzależnienia. Można wyglądać jak widmo z niewyspania, nie odbierać bodźców z otaczającego nas świata, żyć życiem fikcyjnych bohaterów i tak jak każdy uzależniony, domagać się o kolejną dawkę. Tak, jak ja domagam się o kolejną dawkę przygód Chyłki i Zordona. Coś czuję, że to jedno z tych najbardziej niebezpiecznych uzależnień…

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje oskarżony o morderstwo, a sprawa jak zawsze jest pełna sprzeczności. Sędzia jest bardzo młody i dopiero objął stanowisko, a postawiono mu zarzuty o rzekome zabójstwo sprzed kilku lat. Człowieka, którego nawet nie zna. Czy to akt zemsty kogoś z przeszłości? Czy też może młody sędzia wcale nie zaczyna kariery z czystą kartą? Tego właśnie będzie próbowała dowiedzieć się Joanna Chyłka, które życie ostatnio nieustannie sypie kłody pod nogi…

Zakończenie Rewizji tradycyjnie pozostawiło mnie w wielkiej niepewności. Byłam zaskoczona, to fakt, ale też nie opuszczało mnie napięcie, co też stanie się dalej z dwójką bohaterów, z którymi tak zdążyłam się zżyć. Nadszedł więc Immunitet – książka, która rozwiewa pewne wątpliwości tylko po to, aby pozostawić czytelnika z jeszcze większą ich ilością.


"Nie mogła powiedzieć, by miejsce pracy miała dobrze zorganizowane. Stanowiło raczej antytezę tego, co proponowała japońska koncepcja 5S, leżąca u podwalin korporacyjnej egzystencji.

Sortowanie, systematyka, sprzątanie, standaryzacja, samodyscyplina. To miało zapewniać najwyższą efektywność pracy, przynajmniej według guru zarządzania, Takashiego Osady. Według Chyłki lepiej sprawdzała się koncepcja 1B. Jeden burdel"


Chyba tak, jak każdy czytelnik cyklu uwielbiam postać Joanny Chyłki. Jej bezkompromisowość, specyficzne upodobania i silny charakter czynią ją bardzo ciekawą bohaterką literacką. Podoba mi się jednak fakt, że autor nakreślił też jej rys psychologiczny, wtrącił kilka wydarzeń z jej przeszłości, przez co Chyłka staje się nam bliższa i czujemy z nią jeszcze mocniejszą więź. Rewizja pokazała nam tę dotychczas nieugiętą i hardą prawniczkę z całkowicie innej strony, jako człowieka, który mimo sukcesów, odnosi też swoje życiowe porażki i każdego dnia uczy się z nimi zmagać. Immunitet pokazuje natomiast nieszablonowość i złożoność Joanny, jako bohaterki literackiej, ujawnia tajemnice z jej przyszłości i tak naprawdę tworzy całą historię jej życia. Kładzie pewien fundament dla jej zachowania, a czytelnik dowiaduje się, co przyczyniło się do tego, jaka jest. Chyłka to Chyłka – to zbyt nietuzinkowa postać, aby w kilku zdaniach oddać jak genialnie została wykreowana. Chyba najlepiej przedstawia to to uczucie przywiązania, jakie czuje się do niej po czterech tomach serii.
O Zordonie nie będę się zbytnio rozpisywać, powiem tyle, że w Immunitecie przechodzi on przemianę, zrzucając maskę bezdusznego karierowicza. Znów więc możemy z rozbawieniem śledzić jego słowne utarczki z Chyłką. A zapewniam, że uśmiech jest gwarantowany, niezależnie od poczucia humoru (którego mi brakuje).
Jak zawsze Mróz stworzył intrygującą od samego początku intrygę, która spędza sen z powiek i zaprząta umysł czytelnika. Warto też wspomnieć, że poruszył tematy bardzo aktualne, gdyż sierpień i wrzesień, czyli miesiące, kiedy książka dopiero co weszła na rynek, były również spowite aferami wokół Trybunału. Temat jednak nie ucichł, a powiedziałabym nawet, że ognisko ostatnio znów zapłonęło na nowo, więc Immunitet ciągle obraca się wokół świeżych zagadnień. I chociaż polityka w książce się pojawia, to na pewno nie urazi niczyich przekonań i poglądów, wszystko bowiem co autor stworzył jest fikcją literacką, a czytelnik na pewno będzie zaaferowany w największej mierze głównym wątkiem książki. 


"- Napełniłam więc swój bak wystarczającą ilością tequili, by przełączyć się na tryb czarującej uprzejmości.
- Nie masz takiego trybu"


Przez bite sześćset stron tej książki, w mojej głowie kołatało jedno pytanie – czy sędzia zabił, czy też nie? Mróz zręcznie pokierował fabułą, dzięki czemu do końca nie wiemy, czy oskarżenia o zabójstwo są rzeczywiście słuszne, czy też jest to jedynie akt zemsty na świeżo upieczonym sędzi. Immunitet to kłębowisko pytań i niedopowiedzeń, spekulacji, dylematów i wszelkich innych domniemań. Czyli nic nowego – w końcu mamy do czynienia z książką Mroza. Czuję się więc w obowiązku was poinformować, że musicie zarezerwować długi wieczór (a może nawet i noc), bo tak szybko tej książki nie odłożycie.
Przejdźmy więc do sedna, czyli do zakończenia. Czy ja w ogóle muszę to komentować? Podejrzewam, że każda osoba, która zapoznała się już z jakąś książką Mroza wie, że autor potrafi wbić sztylet w pierś czytelnika dosłownie przy ostatnich stronach. Z początku prowadzi akcję spokojnie, a napięcie i zainteresowanie czytelnika wzrastają stopniowo. To tylko, tak jak ująłby to autor, preludium do kumulacji akcji przy samej końcówce, która wywołuje mnóstwo emocji w jednym momencie – zdziwienie, zaskoczenie, niedowierzanie i ostatecznie, irytację perspektywą czekania na kolejny tom serii. Rozwiązanie całej tajemnicy w Immunitecie aż tak mnie nie zszokowało, ale skutecznie uśpiło moją podejrzliwość, bo tego co stało się na ostatniej stronie książki przenigdy bym nie podejrzewała. Mróz jest jednym z nielicznych pisarzy (a u mnie znajduje się w czołówce), którzy potrafią zaserwować takie zwroty akcji.
Teraz do czegoś się przyznam – czytanie książek Mroza staje się uzależniające. Naprawdę. Jeśli macie dużo obowiązków, odradzam sięganie po jego twórczość. Odpukać. Nie kierujcie się moją sugestią, bo nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile tracicie. Ola ładnie to ujęła – Mrozoholizm.
W kilku słowach podsumowując, Immunitet to godny następca Rewizji. Książka, która pełna jest niedopowiedzeń, ale jednocześnie jest tak fenomenalnie skonstruowana, że czytelnik do końca nie jest pewny jej zakończenia. Chyłka powraca do formy, Zordon wyskakuje po rozum do głowy, a my znów z uśmiechem na twarzy śledzimy dialogi między tą dwójką. Immunitet to spora dawka humoru, ale też angażujący thriller na co najmniej kilka godzin. Wyłącznie więc telefon, dzwonek do drzwi, zaparzcie herbatę i pozwólcie całkowicie oddać się tej umysłowej rozrywce.
  
Za książkę chciałabym bardzo podziękować księgarni internetowej bokinabo.pl
Znalezione obrazy dla zapytania księgarnia bokinabo

środa, 21 grudnia 2016

Nieświąteczne książki, które warto przeczytać w święta

Jingle Bells, Jingle Bells, Jingle all the way, 
Oh what fun it is to ride 
In a one horse open sleigh,
Jingle Bells, Jingle Bells, Jingle all the way, 
Oh what fun it is to ride
In a one horse open sleigh!

Święta zbliżają się wielkimi krokami, wszyscy wypatrują śniegu za oknem (który i tak po chwili topnieje...), rozbrzmiewają już pierwsze kolędy (tj. Let it Snow w wykonaniu dziewczyn z mojej klasy...), a ludzie zaczynają wykazywać oznaki - jak ja to lubię nazywać - "nerwicy przedświątecznej" (zjawisko objawiające się co roku u mojej babci, kiedy dwa tygodnie przed świętami zaczyna rozpaczać, że jeszcze nie ma upieczonych placków...). Niektórzy natomiast wykorzystują ten czas wolny od szkoły, pracy i innych zajęć, aby przeczytać kilka książek. Osobiście nigdy nie planuję jakoś specjalnie, co przeczytam w okresie świątecznym, ponieważ ja zwyczajnie nadrabiam zaległości z moich półek. Nie wyklucza to jednak faktu, że niektóre książki po prostu przyjemniej czyta się zimą, kiedy możemy usiąść wygodnie fotelu z kubkiem parującej herbaty, otulić się kocem i zabrać za długo wyczekiwaną lekturę, jednocześnie obserwując sypiący śnieg za oknem (ach, marzenia, marzenia, kogo ja oszukuję...). Dzisiaj chciałabym wspomnieć o kilku tytułach, które sądzę, że są idealne na czytanie właśnie zimą, w szczególności w te ostatnie dni grudnia. Zapraszam!

1. Niebezpieczna gra - Joanna Opiat-Bojarska

Znalezione obrazy dla zapytania niebezpieczna gra joanna opiatJestem świeżo po przeczytaniu tej książki, więc mogę szczerze stwierdzić, że na zimę nadaje się ona idealnie. Niebezpieczna gra to wielowątkowa powieść, której główna intryga jest osnuta wieloma tajemnicami z przeszłości, a przy okazji śledztwa prowadzonego przez Aleksandrę Wilk, na jaw wychodzą dawno zapomniane fakty, które mają niebagatelne znaczenie. Uwielbiam takie trochę pogmatwane zagadki, morderstwa, które są w pewien sposób powiązane i tę atmosferę, kiedy światło dzienne ujrzą pewne smaczki z przeszłości. Zaszyć się z taką książką i próbować samemu dotrzeć do sedna tajemnicy - tak właśnie wyobrażam sobie dni świąteczne.

2. Ekspozycja - Remigiusz Mróz

Znalezione obrazy dla zapytania ekspozycja remigiusz mrózKtóż by się spodziewał Mroza w tym zestawieniu? Wybaczcie, ale jego książki są dla mnie fenomenem tego roku i jeszcze niejednokrotnie będę o nich wspominać ;) Ekspozycja nie jest najlepszą książką Mroza, jaką czytałam, wręcz przeciwnie, jest raczej tą najsłabszą. Mimo to, bardzo zaciekawiła mnie historia Bestii z Giewontu i ten wątek zdecydowanie prężniej rozwija się w Przewieszeniu i Trawersie, więc na te drobne niedociągnięcia Ekspozycji jestem w stanie przymknąć oko. Dlaczego ta książka, a właściwie to cała trylogia jest idealna na święta? Odpowiem pytaniem - czy brutalne morderstwa na szczytach polskich gór, gdzie zima jest zimą w prawdziwym tego słowa znaczeniu, nie brzmią zachęcająco? Ja tam lubię takie kontrasty do ciepłej, rodzinnej atmosfery, która panuje w tym sezonie :)

3. Morderstwo w Boże Narodzenie - Agatha Christie

Znalezione obrazy dla zapytania morderstwo w boże narodzenie agatha christieTak, jestem normalną osobą, bez żadnych zaburzeń psychicznych :D Ale jak dla mnie nie ma nic lepszego niż porządny kryminał na święta, a Agatha Christie jest mistrzynią swojego gatunku. Dodajmy jeszcze, że akcja dzieje się dokładnie w Boże Narodzenie, więc jestem zdania, że morderstwa mogą być bardzo... klimatyczne. Żałuję ogromnie, że przeczytałam tę książkę na wiosnę, bo jest to idealna pozycja na zimę, a już w szczególności na okres świąteczny! Jeśli macie okazję, to nawet na samo Boże Narodzenie! Nikt inny niż Agatha Christie nie potrafi utrzymać swoich książek w atmosferze ciągłej niepewności i tajemnicy i oczywiście nie ma tu mowy o konwencjonalnym zakończeniu. Zakończenie jest takie, jak na mistrzynię kryminału przystało, czyli sprawiające, że nagle zaczynamy wątpić w nasze sherlockowe zdolności.

Znalezione obrazy dla zapytania siedem minut po północy4. Siedem minut po północy - Patrick Ness

Siedem minut po północy jest książką całkowicie odmienną gatunkowo od poprzednich trzech tytułów. Ta z pozoru prosta powieść, stawia na emocje, a historia zawarta na jej kartach z pewnością poruszy niejedną osobę. Dlaczego akuratnie w święta? Cóż, ostatnie dni grudnia zawsze napawają mnie pewną nostalgią, kiedy zaczynam wspominać wszystko, co wydarzyło się w mijającym roku. Sądzę, że na ten czas idealne są takie emocjonalne i przemawiające dogłębnie do czytelnika książki, o których nie sposób zapomnieć. Siedem minut po północy posiada wszystkie te cechy.

5. Królowie Dary - Ken Liu

Znalezione obrazy dla zapytania królowie daryChyba każdy w święta wreszcie znajduje tę upragnioną chwilę wolnego czasu, więc warto wtedy sięgnąć po dzieło nieco poważniejsze i bardziej skomplikowane. Królowie Dary to napisana z rozmachem, precyzyjnie dopracowana, przesycona duchem orientu powieść fantasy, która z pewnością będzie prawdziwą gratką dla miłośników gatunku. Nieco "cięższa", wymagająca trochę skupienia, ale jednocześnie budząca podziw kunsztem w kreacji świata przedstawionego. Właśnie z taką książka wyobrażam sobie przerwę świąteczną :)




Tak przedstawiają się moje propozycje na święta :) A jakie książki Wy polecacie na ten czas?


niedziela, 18 grudnia 2016

Read Week - Czytelnicze Podsumowanie

Przed świętami trzeba jeszcze zakasać rękawy i zmierzyć się ze szkolnym natłokiem nauki. Tyle... że sama się do tego nie stosuję. Stwierdziłam, że po konkursach i egzaminach dam sobie chwilę wytchnienia i wzięłam udział w maratonie czytelniczym organizowanym przez Alicję i Huberta w dniach 12-18.12. Maraton oczywiście składał się z kilku zadań, a właściwie kategorii, a akuratnie miałam kilka książek do nich pasujących, które i tak miałam zamiar czytać w najbliższym czasie. Tak więc, co z tego wyszło?

1. Idealna pozycja na zimowe wieczory. 

Będę bardzo przewidywalna, ale cóż jest lepszego na zimowe wieczory, jak nie Mróz i jego seria o Chyłce? Ostatnio wreszcie nadarzyła się okazja, aby przeczytać Immunitet i udało mi się wyrobić z tym podczas Read Weeku, chociaż w sumie, to jak już zacznę jakąś książkę Mroza, to zazwyczaj trudno mi przejść do jakichkolwiek innych obowiązków, dopóki jej nie skończę. W tym przypadku było podobnie ;)

2. Książka, którą dostałaś w tamtym roku na święta.

I niestety, ale tutaj poległam. Książki, które dostałam w tamtym roku na święta już dawno przeczytałam, te sprzed dwóch lat również. Na Mikołajki nic nie dostałam, więc nawet nie miałam zbytniego pola do manewru z tą kategorią.

3. Książka z motywem świąt w tle.

Tutaj też nie mam się czym pochwalić, ale całe szczęście to jedyne dwie kategorie, do których nie udało mi się dopasować książek. Przeglądając książki na półkach, nie natrafiłam na żadną, której akcja toczyłaby się podczas świąt.

4. Grudzień to dwunasty miesiąc, a więc przeczytaj dwunastą książkę ze swojej półki.

Prawie wszystkie dwunaste książki już przeczytałam, ale całe szczęście została mi jeszcze Niebezpieczna gra Joanny Opiat-Bojarskiej, więc jakoś wybrnęłam z sytuacji. Przy okazji powiem, że jest to naprawdę bardzo dobry kryminał i pierwsze spotkanie z twórczością autorki uznaję za bardzo udane. Teraz wyczekuję okazji, aby sięgnąć po Grę Pozorów :)

5. Książka z zimą (interpretacja własna - zima może być na okładce lub akcja książki może dziać się podczas zimy lub coś innego).

Tutaj idealnie pasuje Trawers, czyli kolejna książka Mroza przeczytana podczas Read Weeku. Akcja dzieje się podczas zimy, na dodatek w górach, gdzie ten mroźny klimat jest jeszcze bardziej widoczny. A zakończenie trylogii - fenomenalne!

6. Książka wydana w 2016 roku.

Wszystkie trzy książki, które przeczytałam zostały wydane w 2016 roku. Większy komentarz chyba nie jest potrzebny :)

7. Przeczytaj 1500 stron podczas Read Weeku (zadanie dodatkowe).

Z początku nie byłam pewna, czy uda mi się przeczytać taką ilość stron w tydzień, ale jak widać opłaciło się wybranie książek Mroza do maratonu, które chociaż są pokaźne objętościowo, to czyta się je bardzo szybko :) Tym sposobem przeczytałam 1657 stron. Żebym tyle czytała w każdym tygodniu! :)

Tak właśnie prezentują się moje maratonowe wyniki i koniec końców, jestem z nich bardzo zadowolona. Rzadko kiedy czytam trzy książki tygodniowo i sądzę, że Read Week trochę mnie do tego zmotywował. Dziękuję Alicji i Hubertowi za zorganizowanie takiej inicjatywy i cóż, pozostaje mi czekać na kolejną edycję za rok!


czwartek, 15 grudnia 2016

Bokinabox, czyli nowy box na rynku + unboxing

Na pewno słyszeliście niejednokrotnie o boxach, których obecnie na naszym rynku pojawia się coraz więcej. Jest to pudełko subskrypcyjne, w którym znajduje się książka, jakieś gadżety, tudzież coś smacznego. Ja nigdy nie kupowałam takich boxów, ponieważ zwyczajnie obawiałam się, że książka-niespodzianka nie trafi w moje gusta. Ze świetną inicjatywą wychodzi nowo powstała księgarnia bokinabo.pl, które dobiera książki do boxa dla każdego indywidualnie, na podstawie krótkiej ankiety odnośnie preferencji czytelniczych. Możemy więc zasugerować, czy chcemy, aby w boxie znalazł się kryminał, czy też powieść fantasy, albo czy ma być to nowość na rynku, czy też jakiś starszy tytuł. Osobiście muszę przyznać, że bardzo podoba mi się taki pomysł, bo z jednej strony mamy pewną niespodziankę, ale z drugiej, książka ma duże szanse naprawdę nam się spodobać. 
Dzisiaj przygotowałam krótki unboxing takiego boxu, aby pokazać także jego stronę wizualną. A warto wspomnieć, że pierwsze wrażenie jest naprawdę bardzo pozytywne i bokinabox prezentuje się przepięknie. Pudełko jest solidnie zapakowane, przesyłka była oznaczona jako delikatna, więc nie ma tu mowy o jakimkolwiek uszkodzeniu zawartości.


Gdy otworzyłam bokinabox jako pierwsze ujrzałam pierniki (przy okazji świątecznie udekorowane ;)) oraz krówki w papierku z logiem księgarni. W pudełku znajdowały się również zakładki indeksujące, ale takie bardziej kolorowe z kilkoma różnymi wzorami.

Najważniejszym przedmiotem w boxie jest oczywiście książka, ale nie mogę nie zachwycić się jeszcze nad jej zapakowaniem. Owinięta w czerwony papier, przewiązana sznurkiem i przyozdobiona gałązką świerku (wybaczcie, jeśli pomyliłam drzewo iglaste...) sprawiała naprawdę świąteczne wrażenie. Do sznurka została też przyczepiona karteczka z dedykacją "bokinabox dla Klaudii", więc to również pokazuje, że księgarnia traktuje każdego klienta bardzo indywidualnie. 

Ale już nie przedłużając, przejdę do gwoździa programu. Książką, którą znalazłam w boxie był Immunitet, a sądzę, że jeśli już jakiś czas śledzicie mojego bloga, to wiecie, że twórczość Mroza ubóstwiam, a już w szczególności serię o Chyłce i Zordonie. Tak więc od razu zabieram się za czytanie lektury i na pewno niedługo na blogu pojawi się także recenzja.

Jestem bardzo zadowolona z boxu, bardzo cieszę się na możliwość przeczytania Immunitetu, ale także jestem zachwycona tym, jak box wygląda wizualnie. Całość prezentuje się bardzo estetycznie, ale nie brakuje też świątecznych dodatków i co najważniejsze, box jest wykonany bardzo solidnie. Widać, że księgarnia stawia przede wszystkim na indywidualne podejście do klienta oraz jakość, a nie jedynie ilość. Jeśli więc poszukujecie prezentu książkowego dla bliskiej osoby, to dlaczego by nie wybrać właśnie takiego boxa? Uzupełnijcie krótką ankietę i zróbcie komuś niespodziankę, na dodatek tak pięknie zapakowaną. Możecie też zamówić konkretny tytuł, bo warto wspomnieć, że ceny w księgarni są dość niskie. Ja muszę przyznać, że gdyby tylko ktoś w mojej rodzinie czytał książki, to z chęcią zamówiłabym jako prezent takiego świątecznego bokinaboxa :)
Przy okazji zapraszam na trwające na moim Instagramie rozdanie, w którym do wygrania jest bon na zakupy w księgarni :)

Za bokinaboxa bardzo dziękuję księgarni bokinabo.pl



sobota, 10 grudnia 2016

The Emoji Book Tag

Klimat świąt jest już wszędzie odczuwalny, ale ja na razie myślę jeszcze o tym, jak tu wyrobić się z plakatem na biologię :D Planuję pewne bardziej świąteczne posty, ale dzisiaj postanowiłam napisać coś luźniejszego, czego na blogu już dawno nie było, czyli tag, a dokładniej The Emoji Book Tag, do którego nominowała mnie Paulina z Półki na Książki. Za nominację serdecznie dziękuję!

1. Książka, która złamała ci serce.

O dziwo nie przypominam sobie książki, która aż tak wpłynęłaby na mnie, że po jej zakończeniu nie mogłabym się pozbierać. Zdarzały się powieści, które mnie wzruszyły, ale nie natrafiłam jeszcze na aż tak ogromną dawkę emocji i książkę, która całkowicie rozkruszyłaby moje serce. Chcąc nie chcąc, muszę jednak przyznać, że pewne sytuacje, jak chociażby śmierci ulubionych bohaterów, bywają trudne do przeżycia.

2. Książka, która cię zszokowała.

Odpowiedź będzie oczywista. Taką książką jest Kasacja Remigiusza Mroza, której zakończenie wprawiło mnie w całkowite osłupienie, oniemienie, zaskoczenie i wszelkie inne synonimy tych słów. Prawda jest taka, że każda książka Mroza mnie zaskakuje, ale przy Kasacji tego zaskoczenia się jeszcze nie spodziewałam. To był pierwszy kryminał tego autora, po który sięgnęłam, a przy kolejnych już podejrzewałam, że zakończenie mnie zadziwi, chociaż i tak nie byłam w stanie go przewidzieć. Tak to już jest z książkami Mroza :D

3. Książka, przy której płakałaś ze śmiechu.

O ile pamiętam, tylko przy jednej książce zdarzyło mi się popłakać ze śmiechu, a był to Felix, Net i Nika oraz Sekret Czerwonej Hańczy. Uwielbiam humor autora i to, w jaki sposób bawi czytelników, tworząc jedyne w swoim rodzaju dialogi. A Net to już mistrz przezabawnych cytatów!

4. Książka, której zakończenie cię wzruszyło.

Było kilka takich książek, ponieważ mimo, że rzadko płaczę przy czytaniu, to jednak czasem zdarza mi się trochę głębiej wzruszyć. Jako przykład mogę podać chociażby Złodziejkę Książek Markusa Zusaka oraz Posłańca tego samego autora. Obie książki chwyciły mnie mocno za serce i zaliczają się do grona nielicznych, które wzbudziły we mnie tyle emocji (chociaż ciągle nie zaliczyłabym ich do pierwszej kategorii).

5. Ulubiony czarny charakter.

Z tą kategorią miałam ogromny problem. Wiele postaci po prostu rozmywa mi się w pamięci, tym bardziej, jeśli mowa o kolejnym czarnym charakterze, którego kreacja jest bardzo często oparta na podobnym schemacie, co dziesiątek innych. Pewien wyjątek stanowi jednak Kompozytor z Behawiorysty Remigiusza Mroza. Teoretycznie czarny charakter, postać, którą powinnam znienawidzić i modlić się o jej najszybsze zniknięcie z kart powieści. Tymczasem Kompozytor mnie zaintrygował i z fascynacją śledziłam każdy kolejny element odsłaniający jego psychikę, motywy, które nim kierowały. Sądzę, że jako bardzo niejednoznaczny bohater, idealnie pasuje do tej kategorii.

6. Książka, przy której bohaterowie dużo podróżowali.

Takich tytułów również jest na pęczki, więc podam pierwszy, jaki przyszedł mi na myśl, czyli Papierowe miasta Johna Greena. Książka, którą czyta się całkiem przyjemnie, ale nie zapada na długo w pamięć. Bardzo pozytywnym jej elementem jest właśnie ta podróż bohaterów i przemierzanie przez nich Ameryki. Jednakże do ewenementu literatury młodzieżowej, tej książce jeszcze daleka droga.

7. Książka, w której występują wilkołaki.

Nie czytam książek z motywem wilkołaków, wampirów etc. Nie wiem dlaczego, ale zawsze kojarzą mi się ze Zmierzchem, o którym wystarczająco dużo słyszałam, aby go nie czytać. Ja po prostu preferuję fantastykę w bardziej tolkienowskim klimacie, a Gandalf i elfy to moim zdaniem wystarczające połączenie!

8. Idealna książka na święta.

Ja w święta potrafię czytać wszystko i jakoś nie dzielę książek na te bardziej świąteczne, czy też mniej. Trudno byłoby polecić komuś, kto czyta wyłącznie kryminały, powieść obyczajową, jako idealną na święta. Ze mną jest jeszcze ten problem, że mam zbyt dużo zaległości, aby selekcjonować sobie książki na te, które chcę przeczytać w święta. Osobiście mam zamiar sięgnąć po Trawers Remigiusza Mroza (Mróz zdecydowanie zdominował ten tag!), ponieważ cała trylogia o Forście jest utrzymana w takim  mroźnym, górskim klimacie. Ale wiadomo, ktoś może nie chcieć czytać o morderstwach w święta :)

9. Książka, która wywołała w tobie poczucie zadumy.

W tę kategorię idealnie wpasują się Ślady Jakuba Małeckiego. Powieść bardzo refleksyjna, metaforyczna i skłaniająca do pewnych przemyśleń. Ogromnie polecam tę lekturę i jestem pewna, że nie będzie to moje ostatnie spotkanie z twórczością tego autora.

10. Książka, która strasznie cię nudziła.

Mówię to z wielkim bólem, ponieważ klasyk, ponieważ arcydzieło narodowe, ale są to Krzyżacy Henryka Sienkiewicza. Zazwyczaj staram się być pozytywnie nastawiona do lektur szkolnych, ale niestety w tym przypadku, mój zapał szybko się ostudził. Co w tej książce najbardziej mnie denerwowało, to relacja między Zbyszkiem, a Danusią, po prostu po pewnym czasie nie mogłam już dłużej znieść dziecinnego zachowania tych postaci. Dlaczego Quo Vadis nie może być lekturą w gimnazjum? Może nie zniechęciłoby tylu uczniów do twórczości Sienkiewicza...

11. Książka, przy której zasypiasz.

Tę kategorię właściwie można podpiąć pod tą powyżej. Książki nieciekawe zawsze wprowadzają w senny nastrój, ale nigdy nie zdarzyło mi się zasnąć nad książką. Nawet sobie tego nie wyobrażam, tak nagle usnąć będąc np. w połowie strony :)

12. Książka, do której z chęcią byś wróciła.

Takich książek jest naprawdę bardzo dużo, tyle że mimo moich planów, ciągle w pierwszej kolejności stawiam poznawanie nowych pozycji. Podjęłam już jednak decyzję, że jeszcze w tym roku odświeżę sobie serię Zwiadowcy (tj. pierwszy tom, bo wszystkich dwunastu raczej nie dam rady w takim czasie przeczytać), jak tylko kuzyn zwróci mi Ruiny Gorlanu :)

13. Książka, przy której odczuwasz wachlarz emocji.

Postawię na powieść, którą czytałam całkiem niedawno, i która wywołała na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Oczywiście mowa o Słowiku Kristin Hannah, książce tak prawdziwej i tragicznej, że nie sposób nie odebrać jej emocjonalnie. Słowik to bardzo poruszająca i chwytająca za serce historia - powiedziała osoba, której nieczęsto zdarza się tak wzruszyć przy czytaniu :)

Zachęcam każdego do wykonania tego tagu :)
Czytaliście, którąś z wymienionych książek? A jakie byłyby Wasze typy do poszczególnych kategorii? :)


niedziela, 4 grudnia 2016

"Słowik" - Kristin Hannah


Tytuł: Słowik
Tytuł oryginału: The Nightingale
Autor: Kristin Hannah
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 560

"Dziewczyna przeprowadza pilotów przez Pireneje. A więc cuda wciąż się zdarzają"




Wojna.
Wydaje nam się, że wiemy o niej wszystko. Co chwila natrafiamy na filmy dokumentalne na ten temat, uczymy się o niej ze szkolnych podręczników. Znamy takie słowa jak: cierpienie, zagłada, terror, śmierć. To właśnie one przychodzą nam na myśl, gdy myślimy o wojnie. A jednak ciągle są to jedynie nasze wyobrażenia. Trudno mówiąc o wojnie mieć łzy w oczach, kiedy powtarzamy jedynie to, co usłyszeliśmy lub przeczytaliśmy. To właśnie dlatego książki, które traktują ten temat bardzo emocjonalnie, są na wagę złota.
Jest rok 1939. Nikt nie spodziewał się, że do małej francuskiej wioski Carriveau wkroczy armia niemiecka zmieniając życie mieszkańców w prawdziwe piekło. Vianne, której mąż wyjechał walczyć za ojczyznę, musi pogodzić się z kwaterującym w jej domu niemieckim oficerem, a jednocześnie utrzymać dom i wyżywić dzieci. Jej młodsza siostra Isabelle nie chce siedzieć bezczynnie i obserwować upadek kraju, dlatego wstępuje do ruchu oporu. Obie kobiety będą musiały zmierzyć się z okrutną wojenną rzeczywistością; głodem, strachem i cierpieniem, a jednocześnie ciągle starają się nie utracić wiary w wolność i lepsze życie, które może czekać je w przyszłości.
Bardzo rzadko sięgam po powieści historyczne, czasem mając wrażenie, że przecież żadna z nich nie napisze nic nowego. Kiedy na rynek trafia kolejna historia wojenna, od razu wiem, czego się mogę spodziewać. A jednak Słowik przykuł moją uwagę opisem, w którym dało się zauważyć, że jest to powieść o kobietach. Kobietach, dla których wojna była przecież równie, a może nawet i bardziej, traumatycznym przeżyciem jak dla mężczyzn. 


"- Mam nadzieję, że nigdy się nie dowiesz, jaka jesteś krucha, Isabelle.

- Nie jestem krucha - zaperzyła się.
- Wszyscy jesteśmy, Isabelle - powiedział z cieniem uśmiechu. - Tego właśnie uczy nas wojna"

Zacznę więc może od najważniejszego elementu tej książki, a jest to kreacja bohaterów. Isabelle już od początku jawi nam się jako postać silna, zdecydowana, ceniąca sobie niezależność. Możemy obserwować jej oburzenie, kiedy mimo swojego wieku (a na początku książki ma zaledwie dziewiętnaście lat) pragnie walczyć za swój kraj i nie może pogodzić się z bierną postawą tysięcy innych ludzi wobec okupantów. Jej temperament, czasem wybuchowy charakter, ale też inteligencja i niezwykła jak na swój wiek dojrzałość, rysują bardzo wyrazistą i barwną bohaterkę.
Z drugiej strony mamy Vianne, która wydaje się być całkowitym przeciwieństwem Isabelle. Jest matką, której mąż został powołany do wojska, musi więc sama zaopiekować się domem, czego nie ułatwia kwaterujący u niej Niemiec. W zestawieniu z siostrą wypada… blado. Vianne jest pokorna, cicha i tłumi w sobie wszelkie przejawy buntu. Dlaczego więc, jest tak niezwykłą postacią? Z pozoru nieciekawa i pospolita Vianne, jest symbolem poświęcenia i przykładem na siłę uczucia łączącego matkę z dzieckiem. Już kiedy pomyślę o tym, ile oddała za dzieci i jak destruktywnie wojna wpłynęła na jej psychikę, czuję pewien ścisk w sercu. Vianne i Isabelle można jedynie podziwiać i żadne słowa nie oddadzą wielkości tych kobiet. Należy po prostu samemu przeczytać Słowika i pozwolić, aby ich osoby zagnieździły się nam w pamięci.
Słowik jest również książką bardzo wartościową. Nie tylko ze względu na tło historyczne, lecz również dlatego, że możemy z niej wynieść wiele informacji na temat codziennego życia w wojennych czasach. Co więcej, miejscem akcji jest Francja, co stanowi dodatkowe urozmaicenie i pobudza ciekawość czytelnika, który raczej o losach Francji w czasie wojny nigdy nie czytał ani się nie uczył. Niegdyś spokojne i przyjazne miasteczko Carriveau, zmienia się w osnute sekretami miejsce, gdzie każdy może wydać każdego. Duża część książki opiera się chociażby na losach Vianne, która każdego dnia musiała walczyć o życie przeliczając pieniądze i pozostałe jej kartki na żywność. Tutaj pojawia się kolejny ciekawy wątek, czyli przyjaźń między Vianne, a jej sąsiadką Rachel. W z pozoru taką, jak każda inna powieść historyczną, zostały więc wplecione ponadczasowe wartości: siła przyjaźni, miłość rodzicielska i niesłabnące więzi rodzinne. 
Słowik jest książką, która napawa nadzieją i otuchą. Postawa bohaterów, dla których nadrzędne znaczenie ma patriotyzm, budzi w czytelniku oczywisty respekt. Oczywisty? Trudno nie być pełnym podziwu dla walczących o wolność kraju młodych ludzi, którzy mimo wielu niepowodzeń, ciągle trzymają się niegasnącej iskierki nadziei. Z drugiej jednak strony, autorka uczyniła owych bohaterów tak nam bliskimi, że trudno samemu nie przeżywać ich losów. To nie są kolejne papierowe sylwetki, dla których czujemy szacunek, ponieważ tak po prostu należy. Mimo, że są to postacie fikcyjne, odnosi się wrażenie, jakby doskonale się ich znało i nie sposób odnieść się obojętnie wobec takiej ilości bólu i cierpienia, których doświadczają. 

 "Kobiety żyją dalej. Dla nas ta wojna była czymś innym niż dla nich. Kiedy się skończyła, nie brałyśmy udziału w paradach, nie dostawałyśmy medali, nie wspominano o nas w książkach historycznych. W czasie wojny robiłyśmy to, co do nas należało, a gdy się skończyła, pozbierałyśmy kawałki i zaczęłyśmy życie od nowa"
  

Słowik wywołał na mnie ogromne wrażenie i odebrałam tę powieść bardzo emocjonalnie. Jest to w końcu książka o prawdziwych wydarzeniach, a okrucieństwo Niemców, tak dokładnie tu pokazane, nie jest jedynie wymysłem autorki. Może pod imionami Isabelle i Vianne kryją się prawdziwi ludzie, a te dwie kobiece sylwetki nakreślone przez autorkę są jedynie symbolem tysięcy innych kobiet, których wojna przecież nie potraktowała inaczej. 
Zdaję sobie sprawę, że wiele osób może zniechęcić już sam gatunek - powieść historyczna. Sądzę, że warto jednak dodać, że Słowik to książka,  która stawia na emocje, nie na wpajanie nam wiedzy. Plastyczny język, jakim posługuje się Kristin Hannah też zasługuje na wspomnienie i jestem zdania, że najwięcej wiedzy na temat konkretnych wydarzeń historycznych dostarczają właśnie takie źródła. Oprócz szkolnych podręczników, warto czasami spojrzeć na wojnę oczami zwykłych ludzi. Vianne, Isabelle oraz setek tysięcy innych, których los potraktował tak niesprawiedliwie.
Rzadko kiedy natrafiam na książkę, która by mnie wzruszyła. Jednakże tylu emocji, które towarzyszyło mi Słowika, już dawno nie doświadczyłam przy książce historycznej. Wybiegając trochę naprzód, wydaje mi się, że ta powieść może stać się jedną z najlepszych, jakie przeczytałam w tym roku. A to już chyba są wystarczające słowa polecenia.