niedziela, 22 października 2017

„The Miniaturist" - Jessie Burton


Tytuł: The Miniaturist
Autor: Jessie Burton
Wydawnictwo: Ecco Press
Polskie wydawnictwo: Literackie
Data wydania: sierpień 2014
Liczba stron: 416

Every woman is the architect of her own fortune.” 




Amsterdam zapewne kojarzy nam się z dwoma rzeczami – kanałami i uliczkami. A jak wyglądało to miasto w XVII wieku? Wbrew pozorom, tamta rzeczywistość wcale nie różniła się tak od tej obecnej, może jedynie ludzie tworzyli bardziej zamkniętą społeczność, gdzie każdy tak naprawdę znał każdego. Ale czy to nie stwarza idealnej atmosfery dla pewnej tajemnicy z przeszłości?

Młoda mężatka, Nella Oortman, przeprowadza się do Amsterdamu, aby rozpocząć życie u boku holenderskiego kupca, Jahannesa Brandta. Przyszłość, która z początku jawiła się tak obiecująco, okazuje się jednak całkowicie inna z mężem, który zaszywa się w pokojach i nie poświęca żonie czasu, a także z jego wścibską siostrą, która wydaje się kontrolować Nellę na każdym kroku. Wszystko zmienia się, gdy kobieta dostaje w prezencie drewnianą miniaturę domu, stworzoną przez tajemniczego miniaturzystę. Tyle że ów człowiek wie o rodzinie Brandtów o wiele za dużo, a figurki, które wykonuje, wyprzedzają zdarzenia, mające nieraz tragiczny wpływ na życie rodziny.


A lifetime isn't enough to know how a person will behave.”

Miniaturzystka to powieść, która oczarowuje nas swoim klimatem już od pierwszych stron. Siedemnastowieczny Amsterdam, to bowiem miejsce tak inne od tego, co znamy, że nie sposób nie być zafascynowanym historią, która toczy się w tamtych realiach. Czytając Miniaturzystkę, można odnieść wrażenie, jakby przeniosło się w czasie, wszystko dzięki realistycznym opisom Jessie Burton. Na klimat tamtej epoki składa się wiele z pozoru nieznacznych czynników – zachowanie ludzi, ich codzienne zajęcia, relacje ich łączące. Piękne miasto ma jednak również swoją ciemną stronę. Jednorodność, strach przed wyłamywaniem się  z grupy i byciem szkalowanym, niemożność wyrażania własnych poglądów i brak tolerancji – to wszystko Jessie Burton ujęła w swojej książce, tworząc niezwykle realistyczny i dopracowany obraz epoki.     

Trudno nie być pod wrażeniem języka autorki, barwnych i plastycznych opisów oraz przemyślanych dialogów. Warstwa językowa tej książki sprawia, że naprawdę trudno uwierzyć, iż jest to debiut. Jessie Burton zadbała również o stylizację języka tak, aby trochę bardziej wpasowywał się w ówczesne normy. Jeśli autorka posiada tak rozbudowany warsztat na początku swej kariery pisarskiej, to jestem pewna, że każda kolejna jej książka będzie równie zachwycać pięknem języka.

Miniaturzystka to powieść, która skupia się przede wszystkim na ludziach i relacjach między nimi. To właśnie kreacja bohaterów jest w tej książce mistrzostwem. Nella to świeżo upieczona mężatka, zagubiona w nowym życiu i nie potrafiąca przyzwyczaić się do innej codzienności. Nie wie, dlaczego mąż ją ignoruje, ale mimo to, stara się dla wszystkich najlepiej. Nie jest to może bohaterka, która na długo zapada w pamięć, brak jej odrobiny wyrazistości, charyzmy, ale jej zachowanie pozwala nam krok po kroku odkrywać kolejne brudy z pozoru idealnego miasta. Miasta, gdzie osoba wyłamująca się z pewnych konwenansów, jest z góry skazana na potępienie przez resztę miejscowych. Miasta, które nie zna słowa „tolerancja” i jest pełne ludzi, którzy jedynie gonią za pieniądzem. Johannes jest bardzo specyficzny, ale cały czas wierzyłam w jego dobre intencje. Marin natomiast, to zdecydowanie jedna z najbardziej intrygujących postaci w tej książce. Jej burzliwa historia, spowita atmosferą mrocznego Amsterdamu, sama w sobie mogłaby być materiałem na kolejną powieść.


Sometimes it’s hard to love a person you know too well."

Miniaturzystka jest też historią trudnej miłości. Miłości pełnej cierpienia, rozpaczy. Pytanie tylko – ile jest w stanie poświęcić człowiek w jej imię? Trudno niekiedy poradzić sobie z burzliwymi uczuciami, które w nas drzemią, a na pewno tragizmu i niestety także smutku, nadaje tej historii właśnie otoczka z siedemnastowiecznego Amsterdamu.

Postać miniaturzysty jest owiana tajemnicą, sprawia też, że historia przybiera czasem wręcz zabarwienia grozy. Kim jest bowiem człowiek, który z wyprzedzeniem wie, co spotka cię w życiu? Ten wątek stanowi główną oś fabuły i trzeba przyznać, że również został bardzo przemyślany i ciekawie poprowadzony. Listy i figurki stopniują napięcie, a postać miniaturzysty i jego historia intryguje od początku do końca.

Miniaturzystka zachwyca klimatycznością i dopracowaniem, zachwyca bohaterami, których zachowanie sprawia, że czytelnikiem targają sprzeczne emocje, wreszcie zachwyca też tajemniczą atmosferą. To niezwykły debiut, który przyprawia o pewien niedosyt. Niedosyt doznań literackich, jakie autorka gwarantuje pięknym językiem. Liczę więc na to, że Muza będzie równie wyjątkową podróżą w przeszłość i głąb ludzkiego umysłu.

Warstwa językowa:

Przeczytanie Miniaturzystki po angielsku pozwoliło mi jeszcze lepiej unaocznić sobie realia i klimat tamtej epoki, gdyż miałam to poczucie, że wiem słowo w słowo to, co autorka chciała mi przekazać. Czułam te wszystkie emocje, które targały bohaterami, ich rozterki, problemy – wydaje mi się, że nic nie pozwala bardziej wczuć się w historię, niż przeczytanie jej w oryginale. Trzeba jednak mieć na uwadze, że nie jest to lekka, przyjemna historia i wymaga trochę większego skupienia. Ale przeczytałam też fragment Miniaturzystki w polskim tłumaczeniu, które jest bardzo dobre, tak więc, czy sięgnięcie po tę książkę w oryginale, czy w polskiej wersji, z pewnością czekać was będzie niezapomniana lektura.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz