niedziela, 27 listopada 2016

A który wariant Ty wybierzesz?




Tytuł: Behawiorysta
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 550






Rozpędzony wagonik mknie po torach. Na jego drodze leży pięć związanych osób, na drugim rozjeździe tylko jedna. Możesz uratować pięć osób w imię jednej. Rozsądne rozwiązanie? Pozwolisz, aby los toczył się własnym torem? A może przestawisz zwrotnicę i przyczynisz się do bycia mordercą?

Gerard Edling został wydalony ze służby i nikt z policji i prokuratury nie chce go znać. To on staje się jednak ostatnią deską ratunku, kiedy zamachowiec zajmuje przedszkole i grozi zabiciem opiekunów i dzieci. Gerard jest specjalistą od analizowania ludzkich zachowań, ale Kompozytor stanowi dla niego zagadkę. Udostępnia bowiem transmisję w Internecie i pozwala internautom decydować o śmierci innych. On jedynie tworzy partyturę, jest Kompozytorem, gra tak, jak dyryguje publika. 
Rozpoczyna się „Koncert Krwi”.

Szaleniec, ale niezwykle przebiegły i inteligentny. Psychopata z całkowitą świadomością swoich czynów. Wydawałoby się, że to już było, że taki motyw w literaturze kryminalnej pojawia się już od zarania dziejów. Remigiusz Mróz jak zwykle odbiega jednak od utartych schematów i oprócz strony kryminalnej tej książki, przedstawia również kilka zagadnień psychologicznych, które sprawiają, że „Behawiorysta” nie jest tylko kolejnym kryminałem, w którym najważniejsze jest odnalezienie mordercy. To książka, która plącze myśli, zadaje mnóstwo pytań i na długo pozostaje w pamięci.

Bardzo istotnym elementem tej książki są dylematy moralne. Dylemat wagonika jest podstawą dla wielu innych wariantów tego problemu. Tyle, że w przypadku „Behawiorysty”, Remigiusz Mróz zręcznie pokierował fabułą w taki sposób, że myśli czytelnika bezwiednie kierują się na ten sam tor, co myśli tysięcy internautów głosujących na „Krwawym Koncercie”. Kogo ja bym zabiła, gdybym sama znalazła się w takiej sytuacji? To pytanie towarzyszyło mi przez całą książkę jednocześnie sprawiając, że nie traktowałam „Behawiorysty” jedynie jako kolejnego kryminału z wielu. Czułam się tak, jakbym sama uczestniczyła w tej historii.

„Behawiorysta” jest książką bardzo silnie oddziałującą na psychikę. Nawet, kiedy się ją skończy, to jednak pewne myśli ciągle kołaczą w głowie. Autor pokazał jak funkcjonuje psychika społeczeństwa, jak zachowują się ludzie, kiedy muszą stanąć przed wyborem. O dziwo, wcale nie pozostają biernymi widzami. I to jest w pewnym stopniu fascynujące, ale i przerażające.

„Behawiorysta” jest bardzo odmienny zarówno od trylogii z Forstem, jak i od serii o Chyłce i Zordonie. Przede wszystkim jest to kryminał, którego celem nie jest stworzenie zawiłej intrygi, aby na końcu zaskoczyć nas tożsamością mordercy. Jak już wspomniałam, „Behawiorysta” ma raczej pokazać nam pewne obserwacje, aby tym samym skłonić nas do refleksji. Jest to też zdecydowanie książka bardziej brutalna od innych dzieł Mroza. Nie będzie nam dane śledzić znów zabawnych dialogów i słownych przepychanek, a na pewno nie znajdziemy tutaj momentów do śmiechu. Ta historia jest szokująca, brutalna, ale też przerażająco prawdziwa. I z pewnością pozostaje na długo w pamięci.

Mróz lubuje się w kreowaniu prawniczo-detektywistycznych duetów. Chyłka i Zordon, Forst i Szrebska. Tym razem znów postanowił zejść trochę z utartego szlaku. Stworzył bowiem indywidualistę i geniusza. No właśnie, tylko czy mowa o Gerardzie, czy może o Kompozytorze? Bo zdecydowanie obojgu z nich można przypisać te cechy. Gerard jest bohaterem bardzo nieszablonowym, bo z jednej strony czytelnik chce mu zaufać i podziwiać jego intelekt oraz trafne przemyślenia, ale jest jeszcze druga strona medalu, czyli przeszłość Edlinga, z której Mróz stworzył kolejny bardzo ciekawy wątek. Mamy też Kompozytora – szaleńca, psychopatę, ale i człowieka bardzo charyzmatycznego. Postać tak fascynującą i jednocześnie samą w sobie będącą zagadką. Autor zarysował bardzo intrygujący portret psychologiczny bohatera i szczerze mówiąc, to naprawdę nie podejrzewałam, że może to być tak interesujący motyw. Ale jak widać psychika ludzka ciągle pozostaje niezgłębionym tematem...

Oczywiście autor po raz kolejny wprowadza czytelnika w osłupienie zakończeniem. Końcówki książek Mroza są już teraz jego znakiem charakterystycznym, bo ilekroć sięgam po jakieś jego dzieło, zawsze najbardziej wyczekuję zakończenia, jednocześnie wiedząc, że nie ważne ile bym nie myślała nad rozwiązaniem, ono i tak mnie zaskoczy. Tym razem jest podobnie, gdyż ostatnie strony są jak cios prosto w czytelnicze serce. Mam tylko dwa pytania – za co Mróz tak mści się na czytelnikach? I czy pojawi się kontynuacja „Behawiorysty”?

„Behawiorysta” ma wiele elementów charakterystycznych dla twórczości Mroza, a jednocześnie jest tak inny od reszty jego książek. Autor ujawnia nam mroczniejszą stronę ludzkiej psychiki, przedstawia szokujące informacje i jednocześnie odnosi się wrażenie, że gdyby taka sytuacja miała miejsce w realnym świecie, to ludzie wcale nie postąpiliby inaczej. To kryminał, który zmusza do refleksji, angażuje czytelnika i z pewnością nie pozostawi go obojętnym. I ciągle stawia jedno pytanie… Co my zrobilibyśmy w takiej sytuacji?



wtorek, 22 listopada 2016

Targi Książki w Krakowie - Book Haul

Targi minęły, ale pojawiły się nowe książki. Wracając z Krakowa, nawet nie potrafiłam mieć ponurego nastroju z powodu zakończenia targów, bo myślałam tylko o książkach, o które wzbogaciła się moja biblioteczka. Nie przedłużając, zapraszam na targowy Book Haul :)

Zacznę od książek, które kupiłam:

"Siedem minut po północy" - Patrick Ness

Do zakupu tej książki popchnął mnie trochę zwiastun filmu, a oczywiście wolę najpierw przeczytać pierwowzór, a dopiero później obejrzeć ekranizację. Jest to niezwykła i poruszająca historia trzynastoletniego Connora i jego ciężko chorej matki oraz niezapowiedzianego potwornego gościa, który pojawia się za oknem pokoju chłopca pewnego dnia, kiedy jest siedem minut po północy. Jestem świeżo po jej przeczytaniu i skłamałabym mówiąc, że nie była to emocjonalna lektura. Recenzja też wkrótce powinna się pojawić na blogu :)

"Czas Żniw" - Samantha Shannon

Z tą książką wiąże się pewna historia. Już od dawna planowałam ją kupić i na targach wreszcie miała się nadarzyć ku temu okazja. I kiedy tak przechadzałam się rano w sobotę alejkami, widziałam jeszcze kilka egzemplarzy przy stoisku SQN. Oczywiście wyłączyła się u mnie zdolność perspektywicznego myślenia i poszłam dalej, nie kupując książki. Dopiero po południu wróciłam na stoisko z tym zamiarem. I oczywiście, książki już nie było.
Zapytałam się więc, czy nie ma już żadnych egzemplarzy i czy w niedzielę również się nie pojawią. Pan z wydawnictwa powiedział, że mogą jeszcze sprawdzić na magazynie w Krakowie i ustaliliśmy, że kolejnego dnia pojawię się przy stoisku około południa. Tak więc przychodzę w niedzielę około południa, pytam się o książkę, przy czym okazuje się, że został jeszcze jeden ostatni egzemplarz i jest w rękach pani, która właśnie stoi przy regale. Jeśli go nie kupi, będzie mój. Czekam, czekam, mając nadzieję, że odłoży książkę na półkę i całe szczęście, tak też się stało :D Ale ile stresu się najadłam przez tą chwilę, kiedy nie byłam pewna, czy ta pani kupi tę książkę, czy ją odłoży :) Koniec końców wróciłam jednak do domu z "Czasem Żniw" i już nie mogę się doczekać rozpoczęcia tej książki!

"Słowik" - Kristin Hannah

To chyba jedyna książka z tego zestawienia, której zakup był całkowitym impulsem. Słyszałam już o niej dość dużo na polskim Booktubie, ale nie nastawiałam się na kupienie tej książki na targach. Ale wiadomo, plany też czasami się zmieniają i jakoś gdy tak ujrzałam tę książkę przy stoisku Świata Książki i kilkukrotnie przeczytałam opis, to stwierdziłam, że lektura zapowiada się naprawdę obiecująco. I jest to chyba idealna pozycja na ponure jesienne (teraz już nawet zimowe) wieczory!

"Pan Mercedes" - Stephen King

Na targi pojechałam również z postanowieniem, aby kupić jakąś książkę Kinga i wreszcie móc wyrobić sobie własne zdanie na temat pióra tego pisarza. "Pan Mercedes" nie był przypadkowym zakupem, bo już od dawna planowałam tę książkę przeczytać, a jak już rzuciła mi się w oczy na targach, to wybór wśród tylu dzieł tego pisarza, nie był nawet taki trudny. Jestem ogromnie ciekawa, jak wypadnie moje pierwsze spotkanie z Kingiem :)

"Ekspozycja" - Remigiusz Mróz

Ten kryminał już mam za sobą, po prostu chciałam skompletować całą trylogię. Sięgnęłam po niego chwilę temu, aby przekonać się, czy warto i chociaż nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak seria o Chyłce, to jednak chciałabym jeszcze kiedyś powrócić do "Ekspozycji". Tym razem historia krótka :)

"Przewieszenie" - Remigiusz Mróz

Druga część trylogii z Forstem, którą również już przeczytałam. Brakowało mi właśnie tych dwóch tomów, bo trzeci już jakiś czas temu upolowałam na promocji, tyle że jeszcze go nie zaczęłam czytać. Tak więc, na targach kupiłam dwie pierwsze części, których treść już poznałam, ale trzecią prawdopodobnie również niedługo zacznę. Po takich zakończeniach, jakie serwuje Mróz, nie da się wytrzymać długo bez kontynuacji :D

"Behawiorysta" - Remigiusz Mróz

I kolejna książka tego autora w tym zestawieniu! Wahałam się, czy nie kupić "Świtu, który nie nadejdzie" lub "Immunitetu", ale zdecydowałam się na "Behawiorystę", będąc ciekawa, czy pisanie tylu książek w tak krótkim czasie, nie sprawia, że tracą one na jakości. Jestem świeżo po lekturze i oczywiście znów buzują we mnie emocje. Za co Mróz tak mści się na czytelnikach? Te zakończenia są.... ugh, brakuje mi słów. Może denerwujące, ale w pozytywnym kontekście ;) Więcej w recenzji niebawem.

"Ósme życie" - Nino Haratischwili

Czasem naprawdę niewiele wystarczy, aby zachęcić mnie do jakiejś książki :) Mogą to być nawet dwa słowa - wiktoriańska Anglia. W tym przypadku te dwa magiczne słowa to carska Rosja i podróż po XX-wiecznej Europie. No, może to trochę więcej niż dwa słowa ;)

"Klaśnięcie jednej dłoni" - Richard Flanagan

Długo zastanawiałam się, po którą książkę tego autora sięgnąć w pierwszej kolejności i w końcu wybór padł na "Klaśnięcie jednej dłoni", której opis najbardziej mnie zaintrygował. Nie wiem, może to ta Tasmania tak przyciąga czytelnika :)

Teraz przejdę do książek, które zdobyłam w niedzielę dzięki wymianie książek organizowanej przez Lubimy Czytać. W relacji z targów już wspominałam, że w kolejce do sali, gdzie odbywała się wymiana, zorganizowała się druga szybsza wymiana, ponieważ wiele osób przyniosło więcej książek niż limit pięciu. Tym sposobem udało mi się wymienić sześć pozycji:

"Porwana Pieśniarka" - Danielle L. Jensen

Jestem naprawdę zaskoczona, że udało mi się zdobyć tę książkę, ponieważ trafiłam akuratnie na moment, kiedy pani z LC wykładała ją na stół, a podejrzewam, że ta powieść nie przeleżałaby tam nawet minuty :) Miałam początkowo zamiar kupić ją na targach, ale niestety musiałam zrezygnować z kilku książek, więc tym bardziej się cieszę, że znalazłam ją na wymianie.

"Harry Potter i Komnata Tajemnic" - J.K.Rowling

Harry'ego już czytałam, po prostu mam zamiar uzupełnić serię. Posiadam wszystkie tomy po angielsku, ale po polsku mam jedynie pierwszy, więc bardzo się cieszę, że akuratnie na wymianie pojawiła się druga część :)

"Syn" - Jo Nesbø

Nazwisko autora oczywiście kojarzę, ale żadnej z jego książek dotychczas nie czytałam, więc stwierdziłam, że "Syn" wydaje się być dobrym początkiem poznawania skandynawskich kryminałów. Tym bardziej, że później przeczytałam kilka recenzji na LC i wygląda na to, że jest to jedna z bardziej docenianych książek tego pisarza.

"Książę i Gwardzista" - Kiera Cass

Są takie serie, do których ma się duży sentyment i tak naprawdę nie ceni się ich za nic szczególnego. Ot, po prostu miło spędziło się przy nich czas. Ja tak mam właśnie w przypadku serii "Selekcja" i czasami lubię powrócić do tego bajkowego świata, więc mam nadzieję, że ta nowelka właśnie taką odskocznią się okaże :)

"Rewers"

Tę książkę udało mi się zdobyć dzięki nieformalnej wymianie, która zorganizowała się w kolejce na tą organizowaną przez LC. Przyznaję, to głównie nazwisko Mroza zachęca mnie do jej przeczytania, ale sądzę, że może być to świetny sposób, aby odkryć nowych autorów kryminałów i to w dodatku polskich!

"Gildia Magów" - Trudi Canavan

Czytałam zbiór opowiadań tej autorki i od tego czasu nieustannie wyczekuję okazji, aby sięgnąć po którąś z jej trylogii. I teraz najwyraźniej takowa się nadarzyła, bo natrafiłam na pierwszą część Trylogii Czarnego Maga. Może wreszcie uda mi się zakończyć to odkładanie jej książek na później :)


"Behawiorystę" oraz "Siedem minut po północy" już przeczytałam. I teraz stanęłam przed dylematem, za którą z tych książek zabrać się w następnej kolejności. Czytaliście którąś z tych książek? Polecacie jakąś w szczególności? :)



czwartek, 17 listopada 2016

20. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie - moja spóźniona relacja :)

Znalezione obrazy dla zapytania 20 targi w krakowie

Targi, targi i po targach. Praktycznie od wakacji ciągle żyłam myślą książkowych targów w październiku. Moja ekscytacja była tym większa, że były to pierwsze targi, na których miałam się pojawić. Dlatego dzisiaj przygotowałam krótką relację z tego wydarzenia, chociaż zapewne jestem ostatnią osobą, która zamieszcza taki post ;)
Do Krakowa wyjechałam w piątek wieczorem, tak, żeby noc spędzić już w mieszkaniu u cioci i w sobotę z rana móc spokojnie wybrać się na dziesiątą na targi. Wzięłam ze sobą jedenaście książek, część do podpisania, a część na wymianę, ale z tego, co widziałam, to nie byłam jedyna, bo niektóre osoby miały ze sobą nawet walizki. W sobotę rano był straszny wiatr, więc niestety trochę mina mi zrzedła, kiedy zobaczyłam kolejkę przed budynkiem. I co więcej, nie mówię o kolejce dla osób, które dopiero chciały kupić bilety (ta okazała się kilka razy dłuższa), ale o tej przeznaczonej m.in. dla blogerów. Z natury jestem dość spokojnym człowiekiem, ale widziałam ludzi, którzy byli już tak zdenerwowani, że przeciskali się obok ochroniarzy. No, ale koniec końców, udało mi się dostać do hali i wtedy dopiero znalazłam się w swoim żywiole :)
Sobota była chyba najbardziej zatłoczonym dniem, poza tym, to właśnie wtedy odbywały się spotkania z większością autorów. Całe szczęście pobrałam sobie wcześniej aplikację na telefon, więc miałam zapisane miejsca i godziny spotkań z autorami, na które chciałam się udać. Chwilę po przybyciu na targi stanęłam w kolejce do Richarda Flanagana (całe szczęście kolejka nie była jeszcze wtedy zbyt długa), ale niestety autor trochę się spóźnił. Pan Flanagan okazał się bardzo miłą osobą i mimo, że ciągle powtarzano ludziom z kolejki, aby nie rozmawiać z nim, a jedynie dawać książki do podpisu, to jednak sam autor starał się zamienić z czytelnikami choć kilka zdań. W tamtym momencie przekonałam się, że moja nauka angielskiego nie wyszła na darmo, bo chociaż przy stoliku siedział też tłumacz, to jednak jest to całkowicie inne uczucie, powiedzieć coś bezpośrednio do australijskiego pisarza :)
O 12:30 odbywały się dwa spotkania, jedno z Anetą Jadowską, drugie z Rafałem Kosikiem. I teraz pytanie: jak tu się rozdwoić? :D Zdecydowałam się, że stanę w kolejce do Pani Jadowskiej, a mamę wysłałam, aby zajęła miejsce w drugiej kolejce. Po raz kolejny miałam okazję przekonać się, że pisarze to ogromnie mili ludzie i naprawdę starają się otworzyć na czytelników i zamienić z nimi choćby kilka zdań. Pani Jadowska powiedziała też, że seria o Nikicie będzie liczyć co najmniej sześć tomów, więc już nie mogę się doczekać kolejnych części. W końcu im więcej, tym lepiej - przynajmniej dla czytelnika ;) Przed spotkaniem z Rafałem Kosikiem udało mi się jeszcze spotkać z Natalią, którą poznałam na wakacjach w czasie obozu językowego i którą z tego miejsca chciałabym ogromnie pozdrowić :) Mam nadzieję, że również założysz kiedyś bloga i że za rok uda nam się jeszcze spotkać na targach :)


O godzinie 14:00 przy stoisku SQN pojawił się Jakub Małecki, który podpisał mi egzemplarz "Śladów", powieści, która w ostatnim czasie wyjątkowo mnie zachwyciła. Teraz pozostaje mi jeszcze sięgnąć po "Dygot" i czekać na kolejne książki z nadzieją, że każda będzie na równie wysokim poziomie.
I w końcu o 15 przyjechał pisarz, na którego spotkaniu najbardziej mi zależało, czyli Remigiusz Mróz! Stanęłam w kolejce około 14:30 i już wtedy ciągnęła się ona przez dobre kilkanaście metrów, zakręcając między stoiskami i blokując alejki. Po około dwóch godzinach wreszcie nadeszła moja kolej, ale muszę przyznać, że to stanie w kolejce było niczym, w porównaniu z radością przy spotkaniu jednego z ulubionych pisarzy. Remigiusz Mróz okazał się osobą bardzo otwartą i widać było, że interesuje go zdanie czytelników o jego książkach. Wprawdzie miał rozdawać autografy tylko dwie godziny, ale jednak zgodzić się siedzieć "do oporu", czyli zapewne do godziny zamknięcia targów. Mimo, że kolejka była przeogromnie długa i z pewnością sam autor też był już zmęczony, to jednak ciągle starał się porozmawiać z każdym chociaż przez chwilę, a nawet sam zadawał pytania. Na targi zabrałam ze sobą osiem z jego książek i wiem, że niektórzy narzekali, że to właśnie przez takie osoby stanie w kolejce zabiera tyle czasu, ale jednak moje osiem książek, to nic w porównaniu z dwudziestoma, które jedna pani przywiozła w walizce. I tym pozytywnym akcentem zakończyła się dla mnie sobota :)


W niedzielę wybrałam się na targi trochę później i zdecydowanie był to dzień o wiele spokojniejszy i nawet dało się przejść przez alejki bez obawy o zdrowie i życie :D Jedynym punktem programu do zrealizowania była wymiana książek organizowana przez Lubimy Czytać, ale przed tą akcją miałam jeszcze ponad dwie godziny, więc postanowiłam przeznaczyć ten czas na niewielkie książkowe zakupy. Taaak... niewielkie...
Kupiłam kilka książek, które miałam zaplanowane, bo jednak stwierdziłam, że nie chcę wszystkiego kupować pod wpływem impulsu, więc przywiozłam kilka pozycji, na których naprawdę mi zależało. Mam zamiar zrobić osobny post o książkach, które kupiłam na targach, żeby już tutaj się o tym nie rozpisywać. Dajcie znać w komentarzach, czy chcielibyście zobaczyć Book Haul z targów :)
Na wymianę książek przybyłam punktualnie, a jednak kolejka była już pokaźnej długości, tyle że wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że jeszcze zakręca kilka razy. Tak więc stanęłam spokojnie w tej kolejce i kiedy już zorientowałam się, że ta kolejka ma jeszcze zakręty i jest jeszcze dłuższa, niż się z początku wydawało, to szkoda mi już było opuszczać swoje miejsce i stracić czas, który już poświęciłam na stanie w kolejce. Z samej wymiany jestem ogólnie całkiem zadowolona, ale sama organizacja moim zdaniem była fatalna. Na nowości od wydawnictw w ogóle się nie załapałam, ponieważ rozłożyli wszystko na samym początku. Poza tym wydaje mi się, że powinni wprowadzić więcej kategorii, co do przynoszonych książek, bo mimo, że wiele osób podeszło do tego na poważnie i przynosiło książki, które rzeczywiście mogłyby kogoś zainteresować, to przynoszenie krótkich bajek dla dzieci... zostawię bez komentarza. Udało mi się wymienić sześć książek, chociaż limit, który można było wnieść na salę wynosił pięć, a to dlatego, że między ludźmi w kolejce wywiązała się jeszcze jedna nieformalna wymiana. Sama wzięłam więcej książek, a wiedziałam o limicie, tylko wolałam się zabezpieczyć na sytuację, gdyby nie zaakceptowano którejś z moich książek i z tego, co widziałam dużo osób zrobiło podobnie, dzięki czemu udało mi się wymienić właśnie sześć tytułów. 
Ogólnie targi oceniam bardzo pozytywnie, mimo że organizacyjnie była to całkowita porażka. EXPO to zdecydowanie za mały budynek, aby pomieścić takie wydarzenie. Wszystko to jednak schodzi na dalszy plan, jeśli weźmie się pod uwagę możliwość kupienia nowych książek i poznania ulubionych pisarzy. Targi to prawdziwy raj dla książkoholika :) Dla mnie było to niezapomniane wydarzenie i teraz muszę zacząć odliczać dni do targów za rok!

A Wy również byliście na targach? Koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami :)
I napiszcie mi w komentarzach, czy chcielibyście zobaczyć osobny Book Haul z targów :)



wtorek, 15 listopada 2016

Business English Magazine nr 56/2016

W ostatnich dniach kilka wyjątkowo głośnych skandali zawłaszczyło sobie tytułowe miejsca na okładkach czasopism na całym świecie. Odchodząc na chwile od zagrywek politycznych, burze medialne wokół rozwodu Angeliny Jolie i Brada Pitta ciągle nie tracą na aktualności. Ten oraz inne tematy przybliży nam trochę najnowszy numer Business English Magazine.
Zacznijmy może od czegoś, co trochę mnie zszokowało. Loty samolotem zawsze kojarzą się z perfekcyjną czystością, wygodą i miłą obsługą i owszem, zazwyczaj tak bywa, ale jednak jest też kilka faktów, o których nie zdajemy sobie sprawy. Czasem nasze wyobrażenie może okazać się jedynie mitem. Tę drugą stronę linii lotniczych BEM odkrywa w artykule Mile-High Mischief.
Afery wokół rozstań gwiazd. Temat ogromnie burzliwy, o czym chyba każdy ostatnio się przekonał. Artykuł See you in Court - the World's Most Expensive Divorces opowie nam trochę obszerniej o najgłośniejszych rozwodach ostatnich lat. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, ile pieniędzy może pochłonąć taka decyzja, ale cóż, w świecie show-biznesu wszystko jest możliwe.
O Korei Południowej dowiemy się trochę z artykułu The Other Korea - Well Worth a Visit. Kraj, który jawi się nam jako tak odległy i nieznany, okazuje się być bardzo przychylny dla turystów. Wprawdzie tysiące kilometrów od Polski, ale warto chociażby przeczytać trochę o kulturze Korei, zabytkach i najbardziej zapierających dech w piersi miejscach oraz poznać ten kraj pod względem gospodarki, bowiem wiele prężnie rozwijających się przedsiębiorstw, to właśnie te powstałe w Korei.
Jaki artykuł jest najciekawszy? Moim skromnym zdaniem ten o Melanie Trump, żonie nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Życie osobiste Trumpa oraz postać jego żony, wokół której też nie obyło się bez skandali, jest chyba równie ciekawe jak jego obietnice wyborcze oraz program partyjny. Z drugiej strony, nigdy nie przypuszczałam, że żona prezydenta ma tak ciekawą historię, mimo że ciągle pozostaje w jego cieniu. Z ogromną chęcią przeczytałam ten artykuł, ponieważ takie ciekawostki o światowych liderach oraz ich rodzinie są chyba najlepszym tematem artykułów w BEM.Teraz z niecierpliwością czekam na kolejny numer magazynu, w którym na pewno jeszcze bliżej zostanie pokazany temat ostatnich wyborów. 
Zachęcam do sięgnięcia po ten numer, ponieważ znajduje się w nim kilka naprawdę interesujących artykułów i sądzę, że nawet ktoś zbytnio nie zafascynowany polityką, chętnie pogłębi trochę wiedzę na te tematy. I oczywiście w ten urozmaicony sposób, możemy przyswoić wiele przydatnych słów i wyrażeń z języka angielskiego. Ja natomiast wyczekuję teraz kolejnego numeru magazynu :)


Za magazyn dziękuję wydawnictwu Colorful Media.


sobota, 12 listopada 2016

English Matters nr 61/2016

English Matters znowu zabiera nas w kulturalną podróż po świecie. W najnowszym numerze trochę o produkcji ubrań, czyli jak ilość przekłada się na jakość, odwiedzimy też Oxford i Cambridge oraz poznamy trochę bliżej pisarkę, o której ostatnio jest wyjątkowo głośno, czyli Jojo Moyes.
Zapewne czytaliście, a już z pewnością słyszeliście o książce Zanim się pojawiłeś oraz jej kontynuacji Kiedy odszedłeś. Brytyjska autorka Jojo Moyes przeżywa ostatnio rozkwit swojej kariery, a całkiem niedawno mogliśmy nawet zobaczyć jedną z jej powieści na wielkim ekranie. Wprawdzie czytałam tylko jedną jej książkę, ale jednak z chęcią przeczytałam artykuł poświęcony tej pisarce i aż nabrałam ochoty, aby zabrać się w najbliższym czasie za After you, które posiadam właśnie w języku angielskim.
Jakość, czy ilość? Czy jedno równa się drugiemu? Jak obecnie wygląda produkcja ubrań na masową skalę i jak w kolejnych latach może się to zmienić oraz co na ten temat mówią najbardziej znani projektanci mody - to wszystko w artykule Feel the Width.
Już po zdjęciach widać, że zarówno Oxford, jak i Camridge to czarujące miasta. Pomijając jednak urok ich starodawnych uliczek i zabudować, są one siedzibami najbardziej prestiżowych uniwersytetów na świecie. Gdzie lepiej jest podjąć studia? Dokładne porównanie EM przedstawia w artykule Oxford and Cambridge - a Tale of Two Cities.
Dodatkowo mamy również dość nietypowy artykuł z okładki, ponieważ jest on poświęcony różnym zagadnieniom z gramatyki angielskiej. Jeśli kiedykolwiek mieliście ten problem, że popełnialiście bardzo proste błędy, to zdecydowanie warto przeczytać ten artykuł, ponieważ omawia on właśnie 30 najczęstszych błędów gramatycznych, które Polacy często popełniają ze względu na pewne zasady polskiej gramatyki.
Oprócz tego artykuł Highway to Heaven, czyli jak Polska wypada na tle innych krajów, jeśli chodzi o... autostrady. Krótkie porównanie dróg w różnych europejskich krajach i zestawienie m.in. pod względem limitów na nich wprowadzonych, ale także malowniczych widoków, które możemy podziwiać zza szyby samochodu. Całkowita różnorodność tematów :)
I znów English Matters to porcja ciekawostek na temat świata oraz przydatnych wskazówek o języku i kulturze krajów anglojęzycznych. Po raz kolejny polecam ten magazyn każdej osobie, która uwielbia język angielski lub i takiej, która chciałaby go trochę podszkolić :)


Za magazyn dziękuję wydawnictwu Colorful Media.

środa, 9 listopada 2016

Książkowy Sąd: "After. Płomień pod moją skórą"

Wprawdzie z lekkim poślizgiem, ale jest, kolejny post z serii Książkowy Sąd. Jeśli jeszcze nie wiecie, jest to akcja wymyślona przez Olę z bloga Nieuleczalny Książkoholizm, która polega na dyskusji dwóch osób na temat książki, o której mają odmienne zdanie. Dzisiaj krótka rozprawa na temat "After" wraz z Adą, autorką bloga Między Stronami.
 

 Inne posty z serii:
 



Tylko jeszcze wspomnę, że Ada jest obrońcą, a ja oskarżycielem :)

Oskarżyciel: Oskarżam "After" o schematyczność i przewidywalność, irytującą główną bohaterkę i zachowującego się jak dziecko Hardina. Poza tym, książka ma ponad 600 stron, a 90% z tego to ciągłe kłótnie między tą dwójką, aż się sama dziwię, że dotrwałam do końca.  

Obrońca: Mi książka bardzo się podobała, wciągnęłam się w nią i w krótkim czasie ją przeczytałam. Polubiłam też bohaterów, stali się mi bliscy. Nie przeszkadzały mi kłótnie, o których pisałaś, mi przypadły do gustu.

Oskarżyciel: Tylko, żeby tych kłótni było mniej, a tak to zajęły lwią część książki, która i tak już jest duża objętościowo. To całe kłócenie się bohaterów co kilka kartek było strasznie nierealistyczne i mimo, że ta książka z opisu wydaje się życiową historią, to tak naprawdę z codziennymi sytuacjami nie ma nic wspólnego. Akcja moim zdaniem była też dość nieprzemyślana, dopiero przy samej końcówce zaczęło się dziać coś sensownego, ale to ciągle za mało, żebym zdecydowała się sięgnąć po kolejny tom. Może i jest lepszy, ale ja już się zraziłam do tej serii.

Obrońca: Ja od siebie dodam tyle, że z chęcią sięgnę po kolejne tomy, bo historia wydaję mi się bardzo ciekawa i myślę, że dalsze części mnie również wciągną.

Oskarżyciel: Ja w sumie nie wiem czego się spodziewać i chyba nigdy się nie dowiem, bo moja przygoda z "After" zakończyła się na pierwszym tomie. Nie wytrzymałabym kolejnych kilkuset stronnicowych rozterek sercowych Tessy i Hardina zachowującego się jak pięciolatek. Może to po prostu nie mój typ literatury.
 
 Więc jaki będzie wyrok? To Wy decydujecie :)
 

poniedziałek, 7 listopada 2016

"Silver. Druga Księga Snów" - Kerstin Gier


Okładka książki Silver. Druga księga snów

Tytuł: Silver. Druga Księga Snów
Tytuł oryginału: Silber - Das zweite Buch der Träume
Autor: Kerstin Gier
Seria: Silver - Księgi Snów
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: wrzesień 2016
Liczba stron: 408
"- Kto wierzy w sny, przesypia życie, chłopcze z potarganymi włosami"



Silver. Pierwsza Księga Snów okazała się książką magiczną. Pomysłową, lekką i przyjemną w czytaniu z cudownymi bohaterami. W przypadku trylogii, bardzo często jest tak, że druga część okazuje się najsłabsza, autorzy pokazują na co ich stać dopiero przy zakończeniu. Jeśli Kerstin Gier ma jeszcze rozwinąć skrzydła, to naprawdę nie wiem, czego się spodziewać, ponieważ Silver. Druga Księga Snów nie odstępuje na krok swojej poprzedniczce i powiedziałabym nawet, że utrzymana jest na jeszcze wyższym poziomie.

Liv Silver przekonała się już, jak niebezpieczne mogą okazać się sny. Kiedy jednak coś złego zaczyna dziać się z jej siostrą, musi stawić czoła wszelkim trudnościom i poszukać rozwiązania wśród sennych bezdroży.  To jednak nie jest koniec problemów. Henry zachowuje się coraz bardziej tajemniczo, a Liv podejrzewa, że nie jest z nią do końca szczery. Jakby tego było mało, szkolna blogerka Secrecy wydaje się śledzić każdy jej krok i zdecydowanie wie o niej za dużo.

Nie wiedziałam za bardzo czego się spodziewać po tej książce, w ukryciu liczyłam na to, że autorka nie poprzestanie na świetnym pomyśle i sukcesie pierwszej części i pokaże jeszcze więcej przy kontynuacji. Z doświadczenia wiem jednak, że drugie części trylogii, często bywają tymi najsłabszymi, dlatego jak pozytywne było moje zdziwienie, gdy nic takiego nie miało miejsca w przypadku Silver, a ta część zaciekawiła mnie chyba nawet jeszcze bardziej niż pierwsza. Podobnie było w Trylogii Czasu. Pierwszy tom mi się spodobał, drugi okazał się jeszcze lepszy, a trzeci był idealnym zwieńczeniem trylogii. Mam więc głęboką nadzieję, że i w tym przypadku Kerstin Gier podąży podobnym schematem, ponieważ Silver. Druga Księga Snów ma w sobie wszystko to, za co właśnie cenię sobie tę autorkę. Barwnych bohaterów, lekki i miejscami humorystyczny styl pisania oraz przemyślaną fabułę wraz z niebanalnym pomysłem.


"Czekanie było najgorsze. Czekanie i niepewność.
Były druzgocące"

Po raz kolejny spotykamy całą gamę różnorodnych bohaterów. Poczynając od Liv, czasami naiwnej, czasami infantylnej, ale jednak zdeterminowanej i silnej nastolatki. Ujęła mnie jej miłość do siostry Mii i opiekuńczość. W wielu książkach powtarza się motyw nieustannie skłóconego rodzeństwa. Tutaj natomiast, Kerstin Gier przedstawiła całkowicie inną relację, o której czyta się z uśmiechem na twarzy – ciepłą siostrzaną miłość. Bardzo polubiłam Mię, która pomimo swojego wieku, jest bardzo mądra i spostrzegawcza. I oczywiście ujmuje swoim poczuciem humoru! Żeby było trochę ciekawiej, autorka wprowadziła również kilka nowych postaci, takich jak babcia Florence i Graysona, które miały chyba na celu jedynie poirytowanie czytelnika, ale i rozśmieszenie w kilku momentach, jako że właśnie te najśmieśniejsze momenty w książce, to różne sytuacje rodzinne.

O ile w pierwszej części Silver, zapałałam ogromną sympatią do Henry’ego, to w tomie drugim trochę moja opinia o nim podupadła. Wprawdzie ciągle uważam, że takiego bohatera nie da się nie polubić, ale w księdze drugiej, równie mocno polubiłam Graysona, chociaż prezentuje całkowicie odmienny typ charakteru. Z jednej strony mamy chłopaka bardzo czułego i podchodzącego do wielu spraw w sposób emocjonalny, z drugiej takiego, który zawsze zachowuje trzeźwość umysłu i racjonalne myślenie, ale nie można mu też odmówić opiekuńczości. Całkowicie odmienne charaktery, a jednak oboje łatwo przysparzają sobie sympatię. To jest też wielką zaletą tej książki, mamy do czynienia z bardzo różniącymi się od siebie bohaterami, którzy urozmaicają powieść.

Kerstin Gier wykorzystała dość nietypowy pomysł, ponieważ jej książki w dużej mierze skupiają się wokół snów. Jak już wspominałam przy okazji recenzji Pierwszej Księgi Snów, bardzo spodobał mi się motyw świadomego śnienia i jest to chyba pierwsza książka do tego nawiązująca, jaką miałam okazję przeczytać. Niby literatura młodzieżowa, niby nic wybitnego, ale jednak autorka wprowadziła coś nowego do swojej powieści i jest to pewien element, dzięki któremu zapamiętamy Silver pozytywnie na tle innych książek młodzieżowych. No cóż, muszę przyznać, że ta senna rzeczywistość wyjątkowo mnie zafascynowała.

Trudno zaprzeczyć, Silver jest książką typowo dla rozrywki, raczej nie spodziewajmy się tutaj większego przesłania, czy refleksji. Sądzę jednak, że takie historie też warto czasami czytać, choćby po to, aby móc chwilę się zrelaksować, zapewnić sobie dużą dawkę humoru i pozytywnej energii. Lekkie pióro autorki oraz bohaterowie zdecydowanie gwarantują przyjemnie spędzony czas przy obu częściach trylogii, a na pewno podobnie będzie i przy trzeciej.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z twórczością Kerstin Gier, niedawna premiera drugiej części Silver jest idealną okazją, aby to nadrobić. Ja nie mogę się już doczekać premiery trzeciego tomu, ponieważ z tego, co dotychczas zauważyłam, to w książkach tej autorki występuje raczej tendencja rosnąca, jeśli chodzi o poziom, a każda część jest jeszcze ciekawsza od poprzedniej. Więc jeśli lubicie czasem zaszyć się pod kocem z kubkiem herbaty, to Silver z pewnością umili Wam ten czas, a humor tej książki, rozświetli pochmurne, depresyjne dni :) 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Media Rodzina

Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo media rodzina