poniedziałek, 8 sierpnia 2016

"Zaginięcie" - Remigiusz Mróz


Okładka książki Zaginięcie 

Tytuł: Zaginięcie
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka (tom 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: październik 2015
Liczba stron: 512

"- Macie przesrane - ciągnął Kordian - Zaraz zjawią się tutaj ABW, CBŚ i wszelkie inne agencje, od których można utworzyć skrót. Łącznie z ZUS-em, a oni są najgorsi"


Jeszcze nie tak dawno dzieliłam się z Wami opinią na temat „Kasacji”, pierwszej części cyklu o dwójce prawników, Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim. Po tak piorunującym wrażeniu jakie wywarła na mnie ta książka, koniecznie chciałam zapoznać się z drugą częścią. Obawiałam się jednak, że kontynuacja nie dotrzyma wysokiego poziomu „Kasacji”. Obawy te, zniknęły jednak już po kilku pierwszych rozdziałach „Zaginięcia”. 
Z domku letniskowego w Sajenku, okolicach Augustowa, znika trzyletnia dziewczynka. Alarm był włączony przez całą noc, drzwi i okna pozamykane, a wokół domu nie znaleziono żadnych poszlak świadczących o porwaniu. Prokuratura stawia zarzut zabójstwa bogatym rodzicom, gdyż zamordowanie przez nich córki wydaje się jedynym logicznym rozwiązaniem. Mimo to, obrony oskarżonych podejmują się Joanna Chyłka i Kordian Oryński.
Po lekturze „Kasacji” byłam pewna, że nie wytrzymam długo i sięgnę po „Zaginięcie”, mimo mojego postanowienia nie kupowania nowych książek. Czego najbardziej nie mogłam się doczekać? Wybuchowego duetu Chyłka&Zordon, których relacja jest wprost elektryzująca! 

"- Koniec pomiatania kancelarią Żelazny & McVay. Przystępujemy do kontrataku.
- I jak mamy zamiar go wyprowadzić?
- Kultywując najszlachetniejsze tradycje naszej firmy.
- Będziemy łgać, przeinaczać fakty, naginać prawdę, stosować manipulacje i zastraszać ludzi?
- Lepiej bym tego nie ujęła"

W tej części widać, że bohaterowie się zmieniają. Kordian wydaje się teraz bardziej poważny, dzięki nabytemu doświadczeniu w środowisku prawniczym. Chyłka natomiast straciła trochę swojego animuszu na skutek pewnego wydarzenia, ale to wcale nie czyni jej mniej barwną. Bynajmniej! Tym razem to Zordon wychodzi z cienia i to on gra w tym kryminale pierwsze skrzypce. Chyłka staje się trochę spokojniejsza, może odrobinę bardziej pokorna, ale ciagle zachowuje swój cięty język i temperament. Uwielbiam bohaterów dynamicznych, którzy podczas książki się zmieniają. Dzięki temu nie są jedynie nazwiskami na kartkach papieru, ale wydają się jak najbardziej rzeczywiści. W tym wypadku, bohaterowie są największą zaletą tej książki.
Zakończenie „Kasacji” wprawiło mnie w osłupienie, a ten zwrot akcji przy ostatnich (dosłownie!) piętnastu stronach, okazał się mistrzowskim zabiegiem. Gdy czytałam „Zaginięcie” miałam przeczucie, że Remigiusz Mróz jeszcze zaserwuje jakąś niespodziankę czytelnikom przy ostatnich stronach. I nie myliłam się! Wybaczcie to utarte wyrażenie, ale akcja trzyma w napięciu do ostatnich stron. Niepewność wprost eksploduje z kart tego kryminału, a to jest właśnie najważniejsze w powieściach kryminalnych. Zakończenie robi niemałe wrażenie i właśnie dlatego jestem wdzięczna autorowi, że tak umiejętnie prowadzi akcję, aby do samego końca czytelnik nie był w stanie odłożyć książki na bok. To jest zdecydowanie jedna z takich pozycji, przy których „jeszcze tylko jeden rozdział” to czcze gadanie.
Bardzo podoba mi się lekki styl pisania Mroza, co sprawia, że nawet thriller prawniczy czyta się niesłychanie szybko. Po raz kolejny z rozbawieniem śledziłam przekomarzania słowne Chyłki i Zordona. Te dwie postacie są przede wszystkim bardzo ludzkie, nie wyidealizowane, mające wiele wad i mówiące prostym językiem. To właśnie sprawiło, że zapałałam do nich ogromną sympatią, ale także podziwem, za niestrudzone dążenie do celu. Od chwili, gdy tylko zakończyłam „Zaginięcie” byłam również pewna, że Joanna Chyłka stała się jedną z moich ulubionych książkowych bohaterek.
Nie wiem, czy jest to wynikiem odmiany gatunku, ale coraz lepiej odnajduję się w klimacie batalii sądowych, prawniczych intryg, czy medialnych afer. Mróz to pierwszy autor, który zdołał mnie przekonać do thrillerów prawniczych, ponieważ „Zaginięcie” nie jest tradycyjnym kryminałem. Te wszystkie aspekty, które wymieniłam składają się na naprawdę intrygującą książkę. Trochę kryminału, trochę thrillera, a nawet zadatek romansu. W tej lekturze każdy znajdzie coś dla siebie.
Szkoda, że kilka wątków nie zostało wyjaśnionych, ale jest to jedynie drobna uwaga przy całej wtórze zalet. Zakończenie nie pozostawia złudzeń, że czym prędzej sięgnę po „Rewizję”. No i oczywiście nie mogę się już doczekać ponownego spotkania z Chyłką i Zordonem. „Zaginięcie” zdecydowanie utrzymało poziom „Kasacji” i posiada wszystko, co zaciekawia czytelnika. Ryzyko słabszej kontynuacji? Nie tym razem! 


6 komentarzy:

  1. Wow, jaka pozytywna recenzja! Tego autora czytałam jedynie "Ekspozycję" która całkiem przypadła mi do gustu. Z tą serią oczywiście mam zamiar zapoznać się w przyszłości ale kiedy? jeszcze nie wiem. Wiem tylko, że zachęciłaś mnie do jej przeczytania jeszcze bardziej <3 /Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam nic tego autora bo nie przepadam za polskimi autorami. Może wpadniesz do mnie? Być może coś cię zainteresuje, też uwielbiam czytać książki :)

    Truskaweczka (klik)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie "Zaginięcie" podobało się nieco mniej niż "Kasacja", ale zakładam, że to raczej kwestia specyfiki sprawy, jakoś mniej mnie zaciekawiła. Ale poza tym wszystko w książce było w porządku, czuję się zachęcona do sięgnięcia po część trzecią, która już czeka na półce. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji czytać książek tego autora, ale mam nadzieję, że to się zmieni. Słyszałam wiele pozytywnych opinii, Twoja recenzja również zachęca, by sięgnąć po tą serię :)

    Przy okazji zapraszam do siebie:
    House Of Books

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile on tych książek wydaję rocznie?
    Ja się zastanawiam co z tego wszystkiego będzie.
    Cieszę się że facet ma wenę, ale co za dużo to nie zdrowo, no chyba, że to dobre.
    Jednak z recenzji mogę wywnioskować, że nie jest źle, więc może kiedy spróbuję zagłębić się w ten świat. Może mnie wciągnie jak prawnicze historie Matta Murdocka z Hell's Kitchen :D
    http://recenzumkomiksiarza.blogspot.com/2016/08/lba1.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czytałam na razie tylko jedną trylogię tego autora, ale jestem pewna, że sięgnę po więcej. Jego styl pisania bardzo przypadł mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń