poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu" - Anna Lange


Okładka książki Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu

Tytuł: "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu"
Autor: Anna Lange
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: sierpień 2016
Liczba stron: 448

„Nekromancja nie ma u większości ludzi najlepszej opinii, a jeśli już budzi jakieś w miarę pozytywne skojarzenia, dotyczą one przede wszystkim dramatycznych starć woli z umarłymi.”



Uwielbiam książki, które pozwalają nam przenieść się myślami w czasie, a już szczególnie jeśli mowa o wiktoriańskiej Anglii. Niedawno była to „Duma i uprzedzenie”, regularnie zaczytuję się też w kryminałach Christie, które wywołują wrażenie zmiany epoki. Od razu zaciekawiła mnie więc powieść „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu”, która już samą okładką przywodzi na myśl XIX-wieczną Anglię. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że jest to debiut polskiej pisarki, a Anna Lange to pseudonim doktor habilitowanej w dziedzinie chemii, która studiowała na jednej z warszawskich uczelni. Ostatnio zaczęłam jednak przekonywać się do polskich autorów m.in. za sprawą Mroza, dlatego i tej książce postanowiłam dać szansę.

Londyn, rok 1872. W mieście powstaje  jednostka wydziału detektywistycznego policji metropolitarnej, zajmująca się zjawiskami z użyciem magii, na której czele staje John Dobson. Nie jest jednak łatwo - brakuje pieniędzy i… egzorcystów! Całe szczęście z długoletniej tułaczki po Europie powraca Clovis LaFay, uzdolniony nekromanta. Służy pomocą Johnowi, a także jego siostrze Alicji, która zniechęcona zajęciami na kursie pielęgniarskim, jest zdeterminowana, aby poznać tajniki magii. Okazuje się jednak, że pojawienie się Clovisa w Londynie, budzi nienawiść niektórych członków jego rodziny, a na jaw wychodzą wydarzenia z przeszłości…

„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to osadzona w XIX-wiecznej Anglii powieść z wątkami fantasy i kryminału. Zdecydowanie odczuwalny jest tu wiktoriański klimat, stare londyńskie kamieniczki, powozy, służba w domach, cmentarze, długie suknie, czy też bale. Niby bardzo proste czynniki, a jednak to wszystko tworzy wyjątkową aurę dla tej książki. Trudno uwierzyć, iż jest to debiut, ponieważ wszystko jest bardzo dopracowane, a autorka wspaniale unaoczniła czytelnikom realia tamtych czasów. Nawet pewne zwyczaje i zachowania oddają tamtą rzeczywistość. Jedyne co czasem mnie raziło to język, który momentami wydawał się niezbyt dopasowany do epoki. O ile cała reszta naprawdę tworzy realistyczne tło dla wydarzeń, to początkowo to wrażenie psuły trochę wypowiedzi bohaterów, ale później na szczęście nie były już tak zauważalne. Możliwe, że zwróciłam na to uwagę, ponieważ czytałam ostatnio „Dumę i uprzedzenie”, a jako że Jane Austen żyła w dziewiętnastym wieku, to nawet dialogi były jakby żywcem wyjęte sprzed dwustu lat. W książce Anny Lange wszystko inne układa się jednak na bardzo realistyczną rzeczywistość, dlatego na ten szczegół można przymknąć oko. Autorka napisała też, że inspirują ją takie osoby, jak chociażby Agatha Christie i rzeczywiście klimat jej książki podobny jest również do tego, który jest tak charakterystyczny dla dzieł Christie, tym bardziej, że tu i tu spotykamy zagadki kryminalne.

Mamy tutaj trójkę głównych bohaterów, tytułowego Clovisa oraz rodzeństwo, Johna i Alicję. Ten pierwszy jest dość specyficzny, ale jednocześnie bardzo inteligentny i uzdolniony, a zadatki na nekromantę wykazywał już jako dziecko. Specyficzny czy nie, Clovis ma w sobie pewien urok, może jest to coś związanego z mroczną historią rodu LaFayów, więc trudno go nie polubić, a przynajmniej nie być zaciekawionym jego historią. Zawsze wywołują we mnie również podziw bohaterowie, którzy przeciwstawiają się pewnym stereotypom, wyobrażeniom, dlatego spodobała mi się postać Alicji. Wbrew dziewiętnastowiecznym konwenansom pragnie zgłębiać tajniki magii i być bardziej niezależną. Widać, że ma swój własny charakter i przekonania i nie poddaje się temu, co mówią inni. John natomiast, jest bardzo opanowany i rozsądny, co czasem kontrastuje z temperamentem siostry, niemniej nie jest on bynajmniej osobą nudną. Zaciekawił mnie w szczególności za młodu, jeszcze jako uczeń, a jego relacja z Clovisem, jego bezinteresowna pomoc, a także miłość jaką darzy siostrę, to również przykład jego niezwykłego charakteru.

W tej książce spotykamy się z dość nietypowym zabiegiem, a mianowicie retrospekcją, która pojawia się po każdym rozdziale. Właśnie dlatego wspomniałam wcześniej, że spodobała mi się relacja Clovisa i Johna w dzieciństwie, ponieważ dowodzi jak silna jest ich przyjaźń kilka lat później. W przypadku tej książki retrospekcja była rzeczywiście bardzo dobrym pomysłem, jako że uzupełnia fabułę i pozwala nam lepiej zrozumieć więzi jakie łączą poszczególnych bohaterów. Tak naprawdę, to trudno mi sobie wyobrazić tę powieść bez tych wstawek, ponieważ wiele wydarzeń miało swój początek w przeszłości i ma też bardzo duży wpływ na teraźniejszość. Dodatkowo, dzięki temu możemy bliżej poznać dzieje rodziny Clovisa, lata szkolne, a także jego osobowość, gdyż już wtedy wykazywał upodobanie do przedmiotów związanych z magią. Mówiąc jednym zdaniem, retrospekcja to świetne urozmaicenie, które pozwala nam pojąć całą historię na przestrzeni lat i lepiej zrozumieć relacje między bohaterami.

„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to taka mieszanka gatunków. Mamy tutaj stworzony cały system magiczny, wszystko osadzone jest w wiktoriańskiej Anglii, nie brakuje atmosfery kryminału, a nawet trochę romansu. No właśnie, całe szczęście wątek miłosny jest bardzo delikatny i nie odgrywa większej roli w tej książce, co dla mnie jest ogromną zaletą, ponieważ trochę obawiałam się, że autorka pójdzie na łatwiznę i z obiecującej historii, utworzy banalny romans. Połączenie tylu gatunków nie zawsze jest dobrym pomysłem, ale trzeba przyznać, że w tym przypadku całość jest spójna i intrygująca. Może też przypaść do gustu większej ilości czytelników, jako że każdy znajdzie tutaj namiastkę swojego ulubionego gatunku.

„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to bardzo dobra książka, a całość jest tak dopracowana, że trudno uwierzyć, iż jest to debiut. Mamy tutaj nietuzinkowych i zróżnicowanych bohaterów, niepowtarzalną atmosferę wiktoriańskiej Anglii, a to wszystko w połączeniu z aurą tajemniczości i magii, duchów, ghuli i egzorcystów oraz zawiłych intryg rodzinnych.  Oj, coś czuję, że zapowiada się obiecująca seria i mam nadzieję, że autorka zdecyduje się napisać kontynuację!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non

Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo sine qua non




sobota, 27 sierpnia 2016

English Matters nr 60/2016

Wakacje powoli zbliżają się ku końcowi, więc wykorzystajmy te kilka ostatnich dni na naukę. Tak, na naukę! W końcu lepiej późno niż wcale, prawda? Możemy jednak połączyć przyjemne z pożytecznym, co będzie idealnym zadatkiem przed rozpoczęciem roku szkolnego. Powoli przypomnimy sobie trochę angielskich słówek i gramatyki, oczywiście z magazynem językowym English Matters!
Czas na podróżowanie dobiegł końca, ale ciągle możemy przynajmniej marzeniami odwiedzić niezwykłą Australię, której poświęcony jest artykuł okładkowy. Oczami wyobraźni zobaczymy nie tylko miejsca, które warto zwiedzić, ale także dziką naturę tego kraju. Kto wie, może kiedyś udamy się w podróż właśnie tam?
Wróćmy jednak to bardziej przyziemnej kwestii, ale za to bardzo kontrowersyjnej, jaką jest aborcja. Ten wyjątkowo drażliwy temat, będący jednym z głównych sporów między politykami, choćby w naszym kraju, przybliży nam trochę artykuł "Abortion. Hot Potato - from Past to Present". Obiektywnie przedstawi ten odwieczny konflikt i podsumuje zarówno zalety, jak i wady takiej decyzji, czyli argumenty, które najczęściej przywołują obie strony. Muszę przyznać, że dla mnie ten artykuł był wyjątkowo ciekawy, przede wszystkim ze względu na to, że aborcja to temat rzeka, o którym można długo dyskutować.
Oprócz tego, w magazynie dowiemy się trochę o świętach obchodzonych w USA, poznamy zarówno ich rodzime tradycje, jak i te zapożyczone od innych narodów. Przenosząc się trochę bardziej na wschód, zwiedzimy Londyn w artykule "London Actually", który przybliży nam miejsca w tym mieście będące inspiracją dla reżyserów filmowych oraz artystów i zespołów muzycznych.
Wracając do polityki, będziemy mogli przekonać się trochę, jak sytuacja wygląda na drugiej półkuli, ponieważ pierwszy artykuł poświęcony jest kanadyjskiemu politykowi, Justinowi Trudeau. Co więcej, nie tylko jego poglądy są tematem artykułu, ale także polityka w Kanadzie, jakże odmienna do tej naszej. 
Zakupoholizm jest coraz częściej pojawiającym się uzależnieniem w naszych czasach. Dlaczego kupujemy na ilość, a nie na jakość, jakie mogą być tego długofalowe skutki i przede wszystkim, jak można się z tego wyleczyć. Te wszystkie zagadnienia zostały poruszone w artykule "Can't Buy Me Love".
Czy wyobrażaliście sobie jak to byłoby nigdy nie umrzeć? Może nie dosłownie, ale przynajmniej pozostać w pamięci innych ludzi lub móc rozmawiać z bliskimi po ich śmierci. Okazuje się, że rozwój technologii może to kiedyś umożliwić. Już teraz powstają pierwsze strony internetowe, których celem jest stworzenie twojego awatara, jak najlepiej odzwierciedlonego, tak samo zachowującego się i myślącego, który będzie funkcjonował nawet po śmierci swojego "dawcy". Takie przedsięwzięcie ma jednak też swoje wady, a o tym wszystkim w artykule "Digital Immortality".
"Infamously Famous", czyli ludzie, którzy zapisali się na kartach historii, ale w niekorzystnym świetle. Zdrajcy, mordercy, szpiedzy... którzy są najbardziej znani? To właśnie o nich jest ten artykuł i sądzę, że jest to jeden z najciekawszych wpisów w tym wydaniu English Matters. Zachęcił mnie też do kupienia książki "Wielcy zdrajcy w dziejach świata", która była inspiracją dla artykułu.
Tak więc, biorąc pod uwagę, że zbliża się rok szkolny, może warto przypomnieć sobie trochę słownictwa i także gramatyki (w tym wydaniu EM czasowniki modalne), oczywiście w przyjemnej formie artykułów, jak zawsze bardzo aktualnych. W tym numerze English Matters zostało poruszone kilka naprawdę ciekawych kwestii, dlatego jeszcze raz gorąco zachęcam do przeczytania!

Za magazyn English Matters bardzo dziękuję wydawnictwu Colorful Media!




 



wtorek, 23 sierpnia 2016

Przenieśmy się do czasów XIX-wiecznej Anglii, czyli "Duma i uprzedzenie" - Jane Austen



Tytuł: Duma i uprzedzenie
Tytuł oryginału: Pride and Prejudice
Autor: Jane Austen
Seria: Angielski Ogród
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania oryginału: styczeń 1813
Liczba stron: 368
"Duma związana jest z tym, co sami o sobie myślimy, próżność zaś z tym, co chcielibyśmy, żeby inni o nas myśleli"


XIX-wieczna Anglia to czasy, kiedy kobiety nosiły długie suknie, wybierały się na bale i myślały jedynie o zamążpójściu. To czasy, kiedy mężczyźni zachwycali szarmancją i uprzejmością, a niejednokrotnie ich jedynym zmartwieniem było znalezienie właściwej żony. Właśnie do takich czasów zabiera nas najgłośniejsza powieść Jane Austen, „Duma i uprzedzenie”. Przenieśmy się więc o dwieście lat wstecz…
Państwo Bennetowie mają jedno zmartwienie. Przyszła pora, aby wydać za mąż ich pięć dorosłych córek. Niespodziewanie pojawia się ku temu okazja, kiedy sąsiedzką posiadłość zamierza dzierżawić pewien młody i przystojny człowiek. Co więcej, wraz z nim przyjeżdża jego bogaty i arogancki przyjaciel, wywołując obruszenie i wiele plotek w spokojnym i cichym miasteczku.
„Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu, a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony”. Pierwsze zdanie tej książki jest wyjątkowo wymowne. Jednakże wbrew pozorom, ta książka nie skupia się tylko na jednym temacie – zamążpójściu. „Duma i uprzedzenie” to powieść o zetknięciu się ze sobą różnych warstw społecznych, pełna kontrastów, ale i również niepowtarzalnego humoru.

Dlaczego warto przeczytać tę książkę? Wydaje mi się, że jedno słowo – klasyka – mogłoby zakończyć całą sprawę. Trzeba jednak szczerze przyznać, że klasyka nie zawsze kojarzy nam się z czymś ciekawym. W tym wypadku, jest wiele powodów, dla których ta książka stała się jedną z moich ulubionych, a fakt, iż jest to klasyka literatury angielskiej, wcale nie jest moim koronnym argumentem. 

 "Świat cierpi na brak mężczyzn, szczególnie tych, którzy są cokolwiek warci"

Przede wszystkim, niezwykły klimat. Jane Austen idealnie nakreśliła realia życia w tamtych czasach. Jak to wygląda na prowincji, jak w wielkim mieście i przede wszystkim, co się stanie jeśli te dwie sfery zetkną się ze sobą. Czytając tę książkę, miałam tak właściwie wrażenie, jakbym oglądała film , o wiele bardziej wartościowy niż wiele podręczników do historii, ponieważ pokazuje przede wszystkim codzienne życie. Na ten wyjątkowy klimat składa się wszystko, język, humor, stylistyka i bohaterowie. No właśnie, bohaterowie!

Pamiętam, że czytając „Wichrowe Wzgórza” największe wrażenie zrobili na mnie bohaterowie. Zastanawiałam się, czy podobnie będzie w przypadku „Dumy i uprzedzenia”. Po przeczytaniu książki, doszłam do wniosku, że to właśnie bohaterowie pozwolili nam sobie tak dokładnie unaocznić XIX-wieczną Anglię, to ich barwne sylwetki rysują obraz życia w tamtych czasach. Genialnym zabiegiem było skontrastowanie ich charakterów, pokazanie tylu różnych osobowości, które urozmaicają książkę i wzbogacają ją o wyjątkowy humor. No bo powiedzmy szczerze, kogo nie zachwycił sarkazm pana Benneta? Zaczynam tak trochę nie po kolei, od postaci drugoplanowych, ale może to dlatego, że one  odgrywają bardzo istotną rolę. Jak już wspomniałam to nie jest historia miłości dwójki głównych bohaterów. Tak naprawdę, to można powiedzieć, że każda z postaci tworzy osobny wątek. Mamy główną bohaterkę Elżbietę, jej czwórkę sióstr, rodziców, pana Bingleya, który przyjeżdża wraz ze swoją siostrą i przyjacielem, panem Darcy, w sąsiedztwo rodziny Bennetów. A jest to jedynie kilka ważniejszych postaci, ponieważ w książce występuje wiele innych bohaterów, którzy również mają wpływ na historię. Elżbieta to osoba niezwykle inteligentna i można powiedzieć, że nie do końca wygląda, czy zachowuje się jak typowa kobieta tamtych czasów. Nie interesują ją goszczący w miasteczku oficerowie, nie plotkuje z przyjaciółkami o nadchodzącym balu, zamiast tego uwielbia czytać, a wdając się w konwersacje ma zawsze w zanadrzu sarkastyczne docinki. Uwielbiałam śledzić jej dialogi z panem Darcym, gdyż oboje podejmują naprawdę ciekawe tematy, a nie rozmawiają jedynie z grzeczności o pogodzie na najbliższe dni, jak to wiele ich znajomych. Warto też wspomnieć, że ich uwagi bywają naprawdę celne, przez to również humorystyczne. Moim faworytem jest jednak pan Bennet i naprawdę nie jestem w stanie oddać w słowach geniuszu tej postaci. Po prostu trzeba przeczytać książkę i samemu się przekonać!

"- Masz twardy orzech do zgryzienia, Elizabeth. Od tego dnia staniesz się obcą dla jednego z rodziców. Matka nie chce cię znać, jeśli nie wyjdziesz za pana Collinsa, zaś ja, jeśli to uczynisz"

Można powiedzieć, że Jane Austen namalowała bardzo realistyczny obraz życia w XIX-wiecznej Anglii. Nie byłoby jednak takiego wrażenia, gdyby nie barwny język i stylistyka. Liczne opisy nie sprawiają, że powieść staje się nużąca, wręcz przeciwnie. Z każdą stroną coraz bardziej zagłębiamy się w tamtejszy klimat, możemy to odczuć w innym sposobie życia, dialogach, ale przede wszystkim opisach. Jestem również pełna podziwu dla autorki za wplecenie tylu trafnych spostrzeżeń do dialogów, dzięki którym śledzenie ich do istna uczta dla oka!

Głównym wątkiem tej książki jest jednak miłość, ale to wcale nie oznacza, że wychodzi ona ewidentnie na pierwszy plan, przyćmiewa wszystko dookoła, a ukartowane i sztuczne rozmowy bohaterów, to tak naprawdę „czułe wyznania”. W „Dumie i uprzedzeniu” wszystko rozwija się stopniowo, nie spotkamy tu tej przysłowiowej „miłości od pierwszego wejrzenia”, a rodzące się uczucie musi wyjść naprzeciw społecznym kontrastom.

Owszem, mogę stwierdzić, sięgnijcie po tę powieść, przecież to klasyka. To po prostu wypada znać. Ale to byłoby z mojej strony dużym niedomówieniem. „Dumę i uprzedzenie” warto przeczytać przede wszystkim ze względu na wyjątkowy klimat objawiający się we wszystkich aspektach tej książki. A jeśli jesteście zmęczeni płytkimi bohaterkami, czy schematycznymi wątkami miłosnymi, które tak często pojawiają się w książkach młodzieżowych, poznajcie Elżbietę i pana Darcy’ego. Trudno mi w słowach opisać jak fenomenalna jest ta książka. Ją po prostu trzeba przeczytać!
  
Książka bierze udział w wyzwaniu "Kiedyś przeczytam".