niedziela, 28 maja 2017

„Zimowy monarcha” - Bernard Cornwell


Okładka książki Zimowy monarcha

Tytuł: Zimowy monarcha
Tytuł oryginału: The Winter King: A Novel of Arthur
Autor: Bernard Cornwell
Cykl: Trylogia arturiańska (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 608
 Życie to igraszka bogów i próżno szukać sprawiedliwości. Trzeba nauczyć się śmiać, powiedział mi kiedyś [Merlin], bo inaczej można zapłakać się na śmierć.


Kto z nas nie znałby osoby króla Artura? To właśnie legendy o nim są jednymi z najbardziej znanych, a sama jego postać, można wręcz rzec, w pewien sposób tworzy historię Wielkiej Brytanii. Artur wiąże się nierozerwalnie ze średniowieczem i to właśnie o nim powstawało wiele kultowych filmów, książek i seriali, i nie wygląda na to, aby ten trend miał przeminąć. Zapoznajcie się więc z historią tego sławetnego wojownika, spisaną na nowo.

Pod rządami króla Uthera, zapanował rozwój i pokój w Brytanii. Jednakże po jego śmierci, chwiejna bariera się kruszy i teraz każdy czyha na życie jego dopiero zrodzonego syna – Mordreda. Jedyną osobą, która jest w stanie przezwyciężyć rosnącą w siłę armię saksońską, jest Artur, nieślubny syn Uthera, który powraca do kraju. Tyle że nawet ten nieustraszony wojownik, może zostać zwiedziony przez uczucia.

Zawsze fascynowała mnie historia Wielkiej Brytanii, choć moją ulubioną postacią historyczną bezkonkurencyjnie pozostaje Henryk VIII. Dodatkowo te brutalne i pełne sprzeczności czasy średniowiecza również mnie pociągały, gdyż to właśnie tę epokę uważam za najbardziej interesującą ze względu na wszystkie kontrowersje, które po dziś dzień budzi. „Zimowy monarcha” łączy ze sobą te dwa elementy – historię wysp i obraz epoki – jaki więc okazał się efekt końcowy?

Nadchodzą ciężkie czasy. Wszystko co dobre, stanie się złe, a co złe jeszcze gorsze. (...) Czasem myślę, że bogowie z nas kpią. Rzucają naraz wszystkie kości, żeby sprawdzić jak skończy się ta gra.” 

Mimo że książka zawiera wiele odniesień do historii, to powieścią stricte historyczną nie jest. Wydarzenia i postacie rzeczywiste przeplatają się tam z fikcją, tworząc mieszankę, która może zadowolić również miłośników innych gatunków. Nie powiem, aby „Zimowy monarcha” szczególnie porywał, ponieważ nie jest to raczej książka przygodowa. W dużej mierze skupia się na polityce i przypomina bardziej taką opowieść, opowiadaną z pokolenia na pokolenie. Narracja jest w tej książce dość specyficzna, ale i jest ogromną zaletą, gdyż historię poznajemy z punktu widzenia Derfela, jednego z najbardziej zaufanych ludzi Artura, w późniejszych latach duchownego. To właśnie z dystansu czasowego możemy spojrzeć na losy króla i ocenić jego postępowanie z trochę innej perspektywy, podobnie jak i Derfel, który choć ciągle uwielbia swojego pana, to nabrał już więcej obiektywizmu odnośnie do jego działań i decyzji.

Wyróżnia tę książkę fakt, że nic w niej nie jest ubarwione. Derfel nie stara się na siłę przedstawić fałszywy obraz sytuacji, a samego Artura wcale nie podnosi do rangi niemalże herosa. Lancelot, sławiony we wielu pieśniach i legendach, jest tu zwyczajnym tchórzem, który tylko szuka okazji do wzbogacenia się. Możemy też dostrzec, że bitwy, nawet jeśli wygrane, nie były spektakularnym sukcesem. Wszystko przybiera tu odcienie szarości, nie ma wyraźnej granicy podziału między to, co dobre, a co złe.

Ten rzeczywisty obraz sytuacji pozwolił również stworzyć prawdziwych bohaterów, nie takich, którzy z góry mają już narzucone określone cechy. Bo skoro tyle słyszy się o waleczności i nadprzyrodzonej wręcz sile Artura, to zapewne takiego bohatera oczekujemy, natomiast „Zimowy monarcha” uświadamia nam, że nawet ci najznamienitsi rycerze na kartach historii mieli swoje słabości i wady. Wbrew pozorom to właśnie Artur jest na to najlepszym przykładem, gdyż zwiodło go nic innego, jak miłość, zwykłe ludzkie uczucie, któremu ulega prędzej czy później każdy z nas.

Bardowie opiewają miłość i bohaterstwo wojowników, wychwalają królów i schlebiają królowym, ale gdybym ja był poetą, sławiłbym przyjaźń.” 

Może dlatego, że to z jego punktu widzenia poznajemy historię, to właśnie do Derfla poczułam największą nić sympatii. Mogąc śledzić wszystkie jego rozterki i dylematy wewnętrzne, miałam wrażenie, że bardziej rozumiem decyzje, które podejmował. Przede wszystkim jednak, zarówno on, jak i Artur, bardzo szanowali swoich ludzi i wojowników, i to właśnie dlatego ci „nieustraszeni” rycerze, wydawali mi się tacy ludzcy. Da się ich polubić – po prostu.

„Zimowy monarcha” to również znakomity obraz epoki. Już wspominałam, że bez żadnych ubarwień, jeśli więc lubicie czytać o brutalnym, krwawym średniowieczu, ta książka jest dla was. Osobiście przyznam, że te czasy zawsze interesowały mnie najbardziej, ponieważ to one są najgęściej spowite tajemnicą, a także budzą wiele kontrowersji. Hipokryzja kościoła, okropne traktowanie kobiet, pogaństwo, różne religie i kulty bogów powoli ścierające się ze sobą, a także zwyczajne okrucieństwo ludzi i ich nieraz wręcz zwierzęce instynkty – jest to przerażające, ale właśnie to wszystko tworzy naszą historię. Ach, no i nawiasem mówiąc, stanowi fascynujące tło dla tej opowieści.

„Bardowie śpiewają o miłości, mężczyźni i kobiety tęsknią za nią, ale nikt nie wie, czym ona naprawdę jest, dopóki nie dopadnie człowieka, jak włócznia z ciemności.” 

Książka jest dość spora objętościowo, czyta się ją powoli, a pasjonujące są nie tyle historie walczących rycerzy, co sposób, w jaki zostały opowiedziane. Bernard Cornwell połączył prawdę z fikcją, mity z historią, tworząc powieść, która jest w stanie spodobać się znacznie większej grupie odbiorców, ale najbardziej przypadnie do gustu miłośnikom książek historycznych. Samo posłowie jest zresztą ciekawe, gdyż autor stawia tam wokół postaci Artura jeszcze więcej pytań i niedopowiedzeń. Książka jest pełna polityki i dyplomatycznych posunięć między królestwami, które w rzeczywistości są niczym innym, jak brudną grą (i przynajmniej w tym stopniu odzwierciedlają czasy współczesne). Nie powiem, aby ta powieść miała zachwycić miłośników akcji, bo bezpośrednich starć bitewnych jest tu niewiele, ale na pewno usatysfakcjonuje osoby, które pragną poznać tę mroczniejszą stronę króla Artura. Mnie usatysfakcjonowało.

Historia Wielkiej Brytanii jest pełna przelanej krwi, cierpień niewinnych i wspomnień tych, którzy przeżyli rzeczy, jakich nigdy nie chcieliby doświadczyć. Jest pełna krzywych uśmiechów, fałszywych podań dłoni i jednej wielkiej hipokryzji. Ale przy tym wszystkich jest szalenie fascynująca - „Zimowy monarcha” jest na to najlepszym przykładem.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwarte.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz