sobota, 8 kwietnia 2017

Czy pisanie recenzji nas ogranicza?

Kiedy zakładałam bloga dwa lata temu, spotkałam się z opinią, że pisanie recenzji mnie ogranicza. W szkole podstawowej miałam w zwyczaju pisać przeróżne rzeczy; opowiadania, wiersze, pierwsze rozdziały książek. Tę swoją twórczość własną rzadko kiedy prezentowałam, czasem pokazywałam polonistce, czasem wysyłałam na konkursy, ale raczej była to pisanina "do szuflady". I później to wszystko ustało, kiedy w klasie pierwszej gimnazjum założyłam bloga. Zajmowałam się już tylko pisaniem recenzji i na tym poprzestałam, bo nie miałam zwyczajnie czasu, aby myśleć o czymś więcej. Taki stan trwa do teraz, gdyż pomijając okazyjne prace konkursowe, nie piszę już nic dla siebie. Jedynie recenzje. I zaczęłam się zastanawiać, czy to rzeczywiście mnie ogranicza. 

Recenzja to nie jest esej. Nie ma zaprezentować naszego talentu pisarskiego, wiedzy, czy umiejętności, ale w prosty sposób przekazać subiektywną opinię. Nie oznacza to jednak, że w recenzji nie możemy pokazać siebie, swojego stylu, upodobań, preferencji. Recenzja to też nie rozprawka, mająca ściśle określoną formę, której trzeba się trzymać. Trzeba jednak wspomnieć o pewnych aspektach, aby rzeczywiście komuś pomóc w doborze książki. Bohaterowie, język, świat przedstawiony - te elementy zazwyczaj opisuje każdy recenzent. I niektórzy mogą powiedzieć, że recenzje są schematyczne, bo tak, po części to prawda. Ale jednak zależy też trochę od nas, czy z tego schematu się wybijemy i zechcemy się rozwijać w tej recenzenckiej sferze, czy może przez następne dziesięć lat postanowimy pisać jednakowe teksty.

W tej chwili powstaje coraz więcej blogów recenzenckich i potrzeba jakiejś iskry, aby się wybić. Niektórzy zdobywają obserwatorów wzajemną obserwacją, niektórzy piszą komentarze na ilość, nie na jakość, niektórzy przyciągają czytelników estetycznym wyglądem bloga, ale są też osoby, które swój wizerunek kreują na bazie solidnych i rzetelnych recenzji, które piszą. To właśnie powinno być taką kartą przetargową w tej blogosferze, choć niestety często nie jest. Są osoby, które piszą w tak dokładny sposób, że ludzie zaglądają do nich, bo wiedzą, że natrafią na coś konkretnego. Są osoby, które piszą bardzo kreatywnie, dodają zdjęcia i cytaty do wpisów, albo po prostu mają przyjemny, często humorystyczny styl, który tak przyciąga czytelników. Niektórzy piszą dużo postów dyskusyjnych, dlatego inni lubią do nich zaglądać. Ważne jest jedno - aby wybić się w blogosferze, trzeba mieć coś do zaoferowania.

Często natrafiam na recenzje bardzo krótkie i pisane bez jakiegokolwiek wysiłku. Liczne błędy stylistyczne, ortograficzne, mało konkretów, objętość w porywach dziesięć zdań. Sama nie twierdzę, że piszę idealnie, ale staram się wypracować swój styl i znaleźć odpowiadającą mi formę. Bardziej stawiam na solidność, aniżeli kreatywność. I może rzeczywiście w pewien sposób narzucam sobie ograniczenia, bo zamiast dać się ponieść wodzom fantazji, staram się, aby tekst był przede wszystkim dobry merytorycznie. Sprawia to jednak, że rozwijam się w innym kierunku, wyłapuję więcej błędów, buduję poprawne stylistycznie zdania i uczę się bardziej konkretyzować swoją wypowiedź, pisać tak, jakbym pisała recenzję na konkurs. Tak jak mówię, nie jest perfekcyjnie, ale im więcej recenzji piszę, tym bardziej rozwijam się w tym językowym kierunku. W końcu człowiek uczy się na błędach, nieprawdaż? Najlepszy przykład? Jeszcze kilka miesięcy temu byłam przekonana, że piszę się "tą książkę", a nie "tę książkę". Teraz krzywię się ilekroć ktoś popełnia ten błąd, choć zapewne kiedyś ktoś podobnie reagował, widząc mój komentarz lub recenzję, naszpikowaną takimi błędami.

W tej chwili w sieci jest multum blogów recenzenckich i to też w pewien sposób mobilizuje. Myślimy nad tym, co zrobić, aby się wyróżnić lub zaciekawić czytelnika. Natrafiam na coraz więcej postów dyskusyjnych, naprawdę kreatywnych recenzji lub jeszcze innych tekstów związanych nie tylko z książkami. Owszem, są osoby, które będą pisać tylko po to, aby wyrobić sobie jako-taki wizerunek, zdobyć grono obserwatorów, a później móc napisać do wydawnictwa. Ale ja wolę wspomnieć, że jest też mnóstwo blogerów, którzy dbają przede wszystkim o czytelnika. Chcą go zaciekawić czymś nowym, czasem zapraszają innych blogerów do współtworzenia postów. Blogosfera to miejsce, które nieustannie idzie naprzód. Różnorodność tego zakątka czytelniczego w sieci sprawia, że naprawdę trudno tu mówić o tym, aby w jakikolwiek sposób recenzje były ograniczające. Każdego dnia widzę inne ciekawe posty i czasem nie mogę wręcz wyjść z podziwu dla pomysłowości niektórych osób.

Jednakże przede wszystkim, założenie bloga sprawiło, że zaczęłam więcej czytać. Każda przeczytana książka coś mi daje. Dobre lektury rozwijają moją wiedzę o świecie, słownictwo, poglądy. Te złe pokazują mi natomiast, jakich błędów pisarskich nie popełniać. Ilość przeczytanych książek sprawia też, że z większą łatwością mogę się wypowiadać, formułować swoje opinie i zauważyłam też, że nie boję się wyrażać swoich poglądów. Do dziś pamiętam sytuację, gdy byłam jedyną osobą w klasie, której nie spodobali się Krzyżacy, bo każda inna osoba wypowiadała się pochlebnie o tej książce. Tyle że na lekcji, na przerwie wszyscy otwarcie przyznawali się do tego, że albo lektury nie przeczytali, albo uważają ją za nieporozumienie w kanonie. W recenzji zawsze muszę przedstawić swoje stanowisko odnośnie do książki, teraz łatwiej mi robić to samo w prawdziwym życiu. Nie tylko w przypadku książek, lecz też innych dziedzin. Napisać na kartkówce swoje zdanie na temat afery związanej z twierdzeniem Kaczyńskiego, jakoby to dzięki niemu i Czabańskiemu Polska weszła do NATO i oddanie tej kartki silnie prawicowej nauczycielce, to też wyrażanie swoich poglądów ;) Pisanie recenzji sprawiło, że stałam się bardziej konkretna, potrafię sformułować opinię, poprzeć ją racjonalnymi argumentami i przede wszystkim nie boję się wyrażać swojego zdania. W końcu to właśnie recenzje składają się z całości z moich subiektywnych przemyśleń.

Pisanie recenzji nas nie ogranicza pod warunkiem, że sami nie nałożymy sobie tych ograniczeń. Możemy napisać recenzję, w której kolejne zdania będą brzmiały: świat jest dobrze wykreowany, akcja wciąga i polubiłam bohaterów. Możemy podobne zdania umieszczać w każdej pozytywnej recenzji, a w tych negatywnych po prostu zaprzeczać te stwierdzenia. I wtedy rzeczywiście - pisanie recenzji nie będzie nas rozwijać. Ale możemy też postarać się stworzyć naprawdę dobry tekst, coś kreatywnego albo jakiś post dyskusyjny. To, że piszemy bloga o książkach, nie musi wcale oznaczać, że będą się tam pojawiać jedynie recenzje, czy posty związane z książkami. Czy zechcemy się rozwijać, postanowimy jakoś zaistnieć w blogosferze albo być prawdziwie dumnym z naszych "tworów" - to jest już tylko i wyłącznie nasza decyzja :)


A co Wy sądzicie na ten temat? Czy pisanie recenzji nas w jakiś sposób ogranicza?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz