niedziela, 12 marca 2017

Odważysz się wstąpić do świata snów?

Tytuł: Silver. Trzecia Księga Snów
Tytuł oryginału: Silber - Das dritte Buch der Träume
Autor: Kerstin Gier
Seria: Księgi Snów (tom 3)
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 456







Sny kojarzą nam się z czymś błogim, spokojnym, chwilą odpoczynku i wytchnienia. Oddając się w objęcia Morfeusza, zawsze jesteśmy pełni dobrych myśli i wyciszeni. Co jednak, jeśli tam po drugiej stronie, ktoś na nas czeka? Co jeśli koszmary senne staną się naszą rzeczywistością? Czy na pewno to, co uczynimy we śnie, nie pozostawi swoich skutków na jawie?

Sennych kłopotów ciąg dalszy! Liv Silver wraz z przyjaciółmi, musi stawić czoła złym mocom, które gnębią ich w świecie snów. Tylko, czy owe siły na pewno istnieją? Głównym problemem jest ciągle Arthur, który pod maską zwykłego nastolatka, skrywa wyjątkowo perfidne intencje. Anabel natomiast znowu powraca i nie ma bynajmniej zamiaru zostawić przyjaciół w spokoju. Na dodatek szkolna blogerka Secrecy zdaje się śledzić każdy ich krok…

Pierwszy tom trylogii Silver bardzo mi się podobał – ot, takie przyjemne i lekkie czytadło dla rozweselenia. Drugi tom był moim zdaniem jeszcze lepszy, więc z niecierpliwością oczekiwałam zakończenia trylogii. U Kerstin Gier zauważam taką tendencję rosnącą - Trylogia Czasu,  z każdym tomem stawała się jeszcze lepsza. Jak więc okazało się w przypadku Silver?
Jeśli kojarzycie moje recenzje poprzednich tomów, to zapewne wiecie, że ubóstwiam pióro niemieckiej autorki. Całkowicie przepadłam dla lekkości jej pisania, zabawnych dialogów i ciekawej akcji podsycanej nutką humoru. Silver nie jest lekturą wybitną, ale można z nią przyjemnie spędzić dłuższą chwilę. Wystarczy kilka stron, a już zapominamy o wszelkich przyziemnych troskach i zmartwieniach. Silver aż emanuje dobrą energią, bo to właśnie jedna z tych książek, które po prostu mają zapewnić rozrywkę czytelnikowi. Ciepła, pomysłowa i zabawna, niejednokrotnie przywołuje uśmiech na twarz czytelnika.

Pewien problem miałam z wyrobieniem sobie jednoznacznej opinii o głównej bohaterce. Z jednej strony, Liv ma te wszystkie cechy, które normalnie by mnie irytowały. Jest niezdecydowana, momentami jej zachowanie jest nieco dziecinne, ma kompleksy na punkcie pewnej rzeczy. Ale mimo tych wszystkich wad, bardzo ją polubiłam. A może to właśnie dzięki tym wadom? W końcu to one czynią Liv bliższą czytelnikowi, bardziej ludzką i rzeczywistą. No i przede wszystkim, dziewczyna zachowuje się adekwatnie do swojego wieku. Będąc jedynie nastolatką, trudno wymagać od niej nie wiadomo jakiej odwagi, czy inteligencji. Autorka stworzyła postać, które ma największe prawdopodobieństwo znaleźć odzwierciedlenie w czytelniku.
Henry i Grayson – tę dwójkę po prostu uwielbiam! Pierwszy z nich trochę podpadł mi w drugim tomie, ale w księdze trzeciej, jego urok całkowicie powrócił. Za to Grayson jest mi wyjątkowo bliski swoim zachowaniem i racjonalnym podejściem do życia. Poważnie, mógłby być ze mną spokrewniony ;)

Mam natomiast pewne zastrzeżenia co do zakończenia, gdyż spodziewałam się czegoś trochę bardziej… spektakularnego? Odniosłam wrażenie, że autorka nie do końca zaplanowała sobie tempo akcji i ostatecznie przez trzy czwarte książki nie działo się nic konkretnego, a dopiero przy końcówce całość nabrała rozpędu. Tym samym rozwiązanie akcji wydawało mi się zbyt szybkie, tak jakby Kerstin Gier nagle zorientowała się, ile już napisała i zdecydowała szybko dorzucić jakieś zakończenie. Za to wątek Secrecy naprawdę mnie zaskoczył! Chyba jestem zbyt mało przenikliwa, bo przyznaję, że tutaj autorka wybrnęła po mistrzowsku. Czegoś takiego w ogóle się nie spodziewałam i jestem pewna, że większość czytelników trylogii będzie równie zaskoczona.

Jeśli poszukujecie jakiegoś guilty pleasure reads, Trylogia Snów będzie idealna! Zaraz obok Selekcji, jest to jedna z moich ulubionych serii młodzieżowych, zabawna, przyjemnie napisana i pomysłowa! Motywy snów, choć wykorzystywane nie pierwszy raz, w wydaniu niemieckiej pisarki, nabrały nowego znaczenia. Ach, a jeśli już nic Was nie przekonuje, spójrzcie na to bajeczne wydanie. Chyba decyzja jest oczywista ;)

Za książkę dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz