piątek, 26 lutego 2016

Czasem wystarczy najdrobniejszy gest, aby wywołać uśmiech na twarzy drugiej osoby, czyli "Posłaniec" Markusa Zusaka


 

Tytuł: Posłaniec
Tytuł oryginału: The Messenger
Autor: Markus Zusak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: październik 2014
Liczba stron: 352

"Przez chwilę wyobrażam sobie w niej cztery asy, rozłożone tak, jakby trzymał je gracz. Nigdy by mi nie przyszło na myśl, że mógłbym nie chcieć czterech asów, zwykle człowiek modli się o taki układ kart. Ale moje życie nie jest grą"


Z pewnością wielu z Was czytało lub słyszało o  „Złodziejce książek”. Ta przepiękna historia zdobyła serca milionów czytelników na całym świecie, dzięki tematyce, wzruszającym zakończeniu i emocjom, które wywołuje. Jednakże czytając ją, moją uwagę przykuł wyjątkowy styl pisania autora, bogate słownictwo i niezwykły język. Gdy dowiedziałam się, że Markus Zusak napisał jeszcze jedną powieść, od razu zapragnęłam ją przeczytać, a całkiem niedawno wreszcie natrafiła się ku temu okazja.
Ed Kennedy jest zwykłym taksówkarzem. Brak mu powodzenia w miłości, czas wolny spędza z psem Odźwiernym lub gra w karty z trójką przyjaciół. Jego rodzeństwo już dawno opuściło rodzime miasteczko, a matka, gdy tylko go zobaczy, nie może powstrzymać wiązanki przekleństw. Człowiek, który nigdy nie wyróżniał się z tłumu, któremu los czasem lubi podłożyć nogę.
Do czasu…
Pewnego dnia przypadkowo powstrzymuje napad na bank. Od tego czasu jego imię i nazwisko jest wszystkim znane. Ale Ed nie przejmuje się groźbami przestępcy, czy chwilowym uznaniem, tylko postanawia żyć dalej bez zmian. Wtedy właśnie, dostaje pierwszego asa.
Już z początku bardzo zaciekawił mnie pomysł na książkę. Opis stawia przed czytelnikiem wiele pytań. Dlaczego to właśnie niepozorny Ed został wybrany? Kim są osoby, którym musi pomóc? I co najważniejsze – kto stoi za jego misją?
W tej książce nie da się nie zwrócić uwagi na wyjątkowy styl pisania autora i jego charakterystyczne pióro. Bardzo często używa zaledwie krótkich, ale za to bardzo dosadnych zdań, które najlepiej przemawiają do czytelnika. Przy pomocy prostych słów przekazuje bardzo ważne treści, a powiedziałbym nawet, że historia ma jedynie metaforyczne znaczenie i ma pokazać, że czasami nie potrzeba nic nadzwyczajnego, a jedynie rozmowa lub wspólne spędzenie czasu, aby wywołać uśmiech na twarzy drugiego człowieka. To właśnie główny bohater jest tego najlepszym przykładem.


"Czasem ludzie są piękni.

Nie z wyglądu.
Nie w tym, co mówią.
W tym, kim są"

Markus Zusak wykreował nieszablonowe postacie, które są odzwierciedleniem największych słabości człowieka. W żaden sposób ich nie przerysowuje, nie próbuje również uczynić z nich ludzi nad wyraz wyjątkowych. Są po prostu przeciętnymi mieszkańcami ponurego miasteczka. Ed Kennedy jest mężczyzną, który nic w życiu nie osiągnął, stracił wiarę we własne umiejętności, odizolował się od ludzi, spędza czas jedynie grając w karty z trójką przyjaciół, którzy podobnie jak on żyją bez celu, z dnia na dzień. Samotnie przesiaduje w mieszkaniu, rozmawiając z psem Odźwiernym. Jest zwykłym taksówkarzem, który oddaje się rutynie. Gdy dostaje pierwszego asa, zaczyna stawiać sobie pewne cele i dążyć do ich osiągnięcia. Najprostszymi gestami niesie pomoc  innym ludziom. Pozwolę sobie jeszcze raz powtórzyć, autor nie wykreował go na nikogo wyjątkowego, ot zwykły taksówkarz, ale to właśnie on pokazuje nam, że każdy może przezwyciężyć swoje słabości i osiągnąć więcej, niż by się wydawało, jeśli tylko uwierzy w siebie i zmobilizuje się do działania. Jest to przykład tego, ile satysfakcji może przynieść jedynie drobna pomoc, jak może to uwrażliwić na drugiego człowieka i otoczenie. Książka pokazuje całkowity kontrast, niepozorny Ed Kennedy, który ma zmienić życie wielu osób drobnymi uczynkami. Dzięki temu, historia zostawia jeszcze głębsze przemyślenia i nie jest taką, o której łatwo zapomnieć.

"Wielkie rzeczy to czasem drobiazgi, które zostały zauważone"

Sam motyw asów jest bardzo dobrze przemyślany. Jest to jedynie symbol, który ma zachęcić do działania. Czytelnik przez cały czas czeka na kolejną kartę i zastanawia się, jakie tym razem zadanie, stanie przed głównym bohaterem. Książka trzyma w niepewności, a akcja nie rozgrywa się za szybko, ale w takim tempie, aby natłok wydarzeń nie odwócił uwagi od innych, jakże ważnych aspektów przedstawionych w powieści. Jest to książka, która wywołuje wiele emocji dzięki prostym przekazom. Nie posiada wyszukanych, filozoficznych sentencji, ale symboliczne wydarzenia, które o wiele bardziej skłaniają do refleksji.
Wspominałam już o głównych bohaterze, ale tak naprawdę sądzę, że każda z postaci pokazanych w książce zasługuje na uwagę. Żadna z nich nie jest wyrwana z kontekstu, a autor nie przestaje zaskakiwać czytelnika, odkrywając przed nim nieraz fragmenty przeszłości i ukazując, iż pozory często mylą, a konkretne zachowania mogą być spowodowane czymś, co bardzo często nie jest dostrzegalne na pierwszy rzut oka. Co więcej, nawet osoby, które odwiedza Ed są bardzo ciekawe i wyraziste, a każda z nich odgrywa w historii bardzo ważną rolę. 


"A jeżeli facet taki jak ty potrafi się podnieść i zrobić to, co ty zrobiłeś dla tych ludzi, to może każdy będzie w stanie. Może każdy zdoła się wznieść ponad swoje ograniczenia"

Co jeszcze jest godne podziwu, to trwała i bezinteresowna przyjaźń między pierwszoplanowymi bohaterami. Ten wątek został także widocznie nakreślony i jest jednym z istotniejszych. Autor pokazuje, że ich relacje nie opierają się jedynie na wspólnej grze w karty, ale przede wszystkim na wsparciu i zrozumieniu, co można odczuć dokładnie na końcu powieści. Jest także wątek miłosny, który rozwija się tak naprawdę dopiero przy zakończeniu, ale ja zaliczam to wielkich zalet "Posłańca". Nie jest przesłodzony, wręcz można by rzec, że trochę nieszczęśliwy, ale za to widać, że nie jest to jedynie chwilowe zauroczenie. Co więcej, zbudowany na fundamentach przyjaźni, sprawia, że staje się jeszcze bardziej realistyczny.
Co więcej mogę dodać? Powiem tylko tyle, że po "Złodziejce książek" miałam bardzo wysokie wymagania odnośnie tej lektury, ale zostały one w pełni spełnione. Książka jest symboliczną historią, która przekazuje wiele mądrości w prosty sposób, co sprawia, że jest dawką jeszcze silniejszych emocji. Bohaterowie są nietuzinkowi i każdy z nich odgrywa w książce ważną rolę. Fabuła została idealnie przemyślana i skonstruowana. Zdecydowanie polecam "Posłańca" każdemu, kto czytał już poprzednią powieść autora, ale również tym, którzy przygodę z nim dopiero zaczynają!

Moja ocena: 8,5/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Klucznik" oraz wyzwaniu "Kiedyś przeczytam".


14 komentarzy:

  1. nigdy nie czytałam chyba recenzji książki, w której jestem trakcie :D ale kurczę, jestem już po połowie książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ucięło mi komentarz, kocham bloggera....

      Cieszę się, że napisałaś tak pozytywną opinię :) i że bookworm zmusiła mnie do przeczytania, bo widzę, że przede mną jeszcze dużo zabawy :)

      Usuń
  2. Jak tylko znajdę czas to koniecznie po nią sięgnę. Pozdrawiam
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja najpierw muszę nadrobić "Złodziejkę książek"... wstyd, ale jeszcze nie czytałam, za co serdecznie żałuję. Zakładam już z góry, że będzie to jedna z najlepszych książek, jakie będę mogła kiedykolwiek przeczytać, więc tej również nie odpuszczę :)
    Pozdrawiam cieplutko
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego autora przeczytałam tylko "Złodziejkę książek", a inne książki mam w planach. ;)
    Buziaki. ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam "Złodziejkę książek", więc teraz jak najbardziej muszę się zabrać za "Posłańca" :)
    Pozdrawiam,
    http://lifting-pages.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam "Złodziejkę", a na "Posłańca" ciągle czaję się w bibliotece :)
    Pozdrawiam,
    SzumiąBooki

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam tego autora jedynie z jego najsłynniejszej książki, czyli wspomnianej przez Ciebie "Złodziejki książek". Ciekawe czemu "Posłaniec" przeszedł bez większego echa? W końcu fabuła wydaje się być szalenie intrygująca. Lubię historie, w których życie bohaterów zmienia się diametralnie z dnia na dzień. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Posłaniec" to jedna z moich ulubionych powieści i, mimo, że moje serce należy do "Złodziejki książek" to właśnie dzięki "Posłańcowi" nauczyłam się dostrzegać piękno w codzienności i każdym drobnym geście; nawet w uśmiechu do nieznajomego, którego mijam na psach.
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie podobała mi się Złodziejka książek :( no niestety chyba nie sięgnę po inne pozycję tego autora. Nie chcę się zmuszać. Może za jakiś czas jednak coś mi się odmieni.
    Pozdrawiam cieplutko super recenzja

    OdpowiedzUsuń
  10. "Złodziejka książek" pozostawiła po sobie dobre wspomnienia, więc z przyjemnością zabiorę się także za "Posłańca".

    OdpowiedzUsuń
  11. Pokochałam "Zlodziejkę Książek", więc czuje pozytywne wibracje od tej pozycji. Gdy tylko wpłynie jakąś kaska to zamawiam sobie:)
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Pokochałam "Zlodziejkę Książek", więc czuje pozytywne wibracje od tej pozycji. Gdy tylko wpłynie jakąś kaska to zamawiam sobie:)
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Trochę po czasie, ale zgadzam się z Lunatyczką. Posłaniec nie jest może powieścią tak monumentalną ani zwracając uwagę jak Zlodziejka, ale zaskarbił sobie moje serce na równi z nią. I uwielbiam tę leniwą atmosferę nagrzanej australijskim słońcem wioski.

    OdpowiedzUsuń