czwartek, 6 lipca 2017

„Pakistańska córka” - Maria Toorpakai



Tytuł: Pakistańska córka 
Tytuł oryginału: Different Kind of Daughter
Autor: Maria Toorpakai 
Wydawnictwo: Sine Qua Non 
Data wydania: 14 czerwiec 2017 
Liczba stron: 352

Najgorsze cierpienie rodzi się z największego piękna.”



Jako dziewczyna żyjąca w Polsce, kraju, jakby nie patrzeć, demokratycznym, nie potrafię sobie wyobrazić bycia komuś podporządkowaną. Bycia sprowadzaną do roli zwierzęcia, traktowaną jako maszyna produkcyjna, nie mająca prawa do niczego. Nie potrafię sobie wyobrazić, abym nie mogła zasiąść nigdy za kierownicą, wyjść z domu ubrana w koszulkę Guns N’ Roses bez towarzystwa mężczyzny, posłuchać ulubionej muzyki, pouczyć się. I nie potrafię sobie nawet wyobrazić, że dla niektórych kobiet takie życie jest normalnością.

Maria Toorpakai urodziła się z Pakistanie, kraju wielu ekstremistów. Jedyną księgą, jaką wolno jej poznawać, jest Koran. Nie ma dostępu do nauki, nie może wyjść na dwór pobawić się, nie może nawet zdecydować się, w co się ubrać. Dlatego przebiera się za chłopca, ścina włosy i pali wszystkie sukienki. Jej ojciec nie jest ortodoksyjnym muzułmaninem, pragnie, aby córka miała szczęśliwe dzieciństwo. Tylko, czy to w ogóle jest możliwe w takim kraju jak Pakistan?

Nigdy nie uważałam się za radykalną feministkę, ale jednak temat równouprawnienia jest dla mnie bardzo ważny i częstokrotnie go poruszam. Słysząc o tym, jak kobiety traktowane są w krajach muzułmańskich, trudno nie być wzburzonym i nie kryć emocji. To nie jest kwestią płci, religii czy innych poglądów, tu chodzi o zwykłe człowieczeństwo, którego ciągle jeszcze wielu ludziom brakuje. Poznajcie więc Marię, kobietę, która pragnęła tylko jednego – wolności.

Właściwie już jako dziecko Maria nie czuła się dziewczynką, denerwowały ją krępujące ruchy stroje, nie chciała nosić burki i pragnęła biegać po ulicach i jeździć swoim rowerem. Trudno jej było wysiedzieć chwilę spokojnie, a uczyć potrafiła się tylko na świeżym powietrzu. Chciała zgłębiać wiedzę, ale pod okiem ojca i nie w szkolnych ławkach. I właściwie trzeba powiedzieć, że już jako dziecko Maria była wyjątkowa. Czasem zaskakiwało mnie to, że potrafiła dostrzec niesprawiedliwość w otaczającym ją świecie, podczas gdy inne kobiety cicho się temu podporządkowywały, a wiele z nich nawet nie sądziło, że gdzieś może istnieć lepsze życie.


- Zacznij rozglądać się jutro. Może znajdziesz się na rozstaju dróg. Ja znajduję je ciągle. 
- Rozstaje dróg?
- Tak. Otwórz oczy. Czasami musisz pójść w złym kierunku, żeby odnaleźć ten dobry.

Wydaje mi się jednak, że nie tylko główna bohaterka zasługuje tu na uwagę, ale też jej rodzina, ponieważ gdyby nie wychowywała się w duchu wolnościowych idei, może nigdy by nawet o nich nie marzyła. Wzruszyła mnie bezinteresowna  postawa jej ojca, który pragnął jak najwięcej dać swoim dzieciom i żonie. Narażał się na niebezpieczeństwo, głośno wyrażając swoje poglądy, ale robił to wszystko z myślą o rodzinie i z nadzieją, że może kiedyś nastanie lepsze jutro. Podobał mi się też kontrast między Marią a jej ojcem, jej wybuchowość i ognisty temperament przy jego opanowaniu i rozwiązywania problemów rozmową, nie siłą, czego dziewczyna wielokrotnie nie rozumiała. Trzeba bowiem wspomnieć, że zanim stała się gwiazdą sportową, była postrachem na ulicach, wielokrotnie wdawała się w bójki, a wszystko to robiła w przebraniu chłopca, Dżingis-chana.

Niezwykłym było obserwować tę przemianę, jaka następuje w młodej dziewczynie, która zamiast rozwiązywać wszystko pięścią, przywołuje rozsądek i zaczyna dostrzegać, że gniew może prowadzić do tego wszystkiego, co ją otacza – do wojny. „Pakistańska córka” w dużej mierze skupia się na sukcesach sportowych Marii i jej karierze jako zawodniczki squasha, ale nie to zasługuje tu na największą uwagę. Pasztunka jest przykładem na to, że jeśli mamy wystarczająco chęci i samozaparcia, jesteśmy w stanie coś osiągnąć. Trudno nie podziwiać jej za determinację, wiarę w siebie i umiejętność przezwyciężenia chwil słabości, które także jej się zdarzały, ale co zrobiło na mnie największe wrażenie, to jej odwaga. Nie głupota i nie brak strachu, bo Maria wbrew pozorom często się bała, ale to, że kiedy ulice były pełne Talibów przebranych za zwykłych sprzedawców, nauczycieli czy żebraków, i kiedy co chwila wybuchały bomby, a terrorystów samobójców mnożyło się jak nigdy dotąd, ona potrafiła stłamsić lęk i zawalczyć o swoją pasję. I przede wszystkim o siebie.

- Ayescho, powiedz swojemu bratu wojownikowi, siedzącemu na tronie dźambu, trzy najpiękniejsze słowa wszystkich języków świata. (...)
- We the people...

„Pakistańska córka” to bardzo emocjonalna książka i porusza trudną tematykę, mimo że jest napisana przystępnym językiem. To nie tylko powieść o grze w squasha i odnoszeniu sukcesów, ale historia o determinacji i nieustępliwym dążeniu do celu. No i przede wszystkim, autobiografia Marii jest rzetelnym świadectwem o tym, jak naprawdę wygląda życie kobiety w Pakistanie. O tym, że kobieta nie może wyjść z domu bez ubrania burki, nie czytać ksiąg innych niż Koran, nie może jeździć samochodem, nie mówiąc już o czymś tak podstawowym, jak posiadanie własnego zdania. W tym kraju nie istnieje coś takiego jak miłość, a jeśli ojciec nastolatki zadecyduje, że ma wyjść za mężczyznę w podeszłym wieku, tak też się stanie. „Pakistańska córka” otwiera oczy na te problemy. Przeraża i bardzo uwrażliwia.

Wydaje mi się, że autobiografia Marii Toorpakai jest tak uniwersalna, że nie ma osoby, na której w jakiś sposób by nie oddziałała. Zwykłe słowa polecenia wydają się banalne przy książce, która traktuje o tak ważnych rzeczach i porusza zagadnienia, jakie prawdopodobnie i niestety nigdy nie staną się mniej aktualne. Piękna historia i warto ją opowiadać.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu SQN



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz