sobota, 26 marca 2016

"Black Ice" - Becca Fitzpatrick


Okładka książki Black Ice


Tytuł: Black Ice
Tytuł oryginału: Black Ice
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Data wydania: listopad 2014
Liczba stron: 400
"Mówią, że kiedy umierasz, całe życie przebiega ci przed oczami. Nikt nie mówi jednak o tym, że kiedy patrzysz, jak umiera osoba, którą kiedyś kochałeś, doświadczenie to jest podwójnie bolesne, ponieważ przeżywasz na nowo dwa życia, które niegdyś podążały tą samą drogą"

Mroźna zima. Chłód przeszywający ciało do szpiku kości. Bezlitosne góry. Izolacja od świata. Odcięty dostęp do telefonu, Internetu, radia… Szanse na przeżycie są niemalże równe zeru. Co więc się stanie z dwoma zagubionymi nastolatkami?
Britt i Korbie to przyjaciółki, które zamiast wybrać się podczas przerwy wiosennej na Hawaje, decydują się na przeprawę wzdłuż łańcucha górskiego Teton. Dołącza do nich Calvin, były chłopak Britt, o którym dziewczyna wciąż nie potrafi zapomnieć. Niestety niespodziewana śnieżyca zmusza dziewczyny do porzucenia samochodu i poszukania tymczasowego schronienia. Natrafiają na ukryty domek, w którym gościnę ofiaruje im dwójka przystojnych nieznajomych. Wszystko wydaje się być w porządku, dopóki jeden z nich nie wyciąga pistoletu, żądając pomocy w wyprowadzeniu z gór. Okazuje się, że są oni zbiegami, a Britt, w zamian za życie swoje i przyjaciółki, jest zmuszona pomóc im w ucieczce. Co więcej, w górach zginęły trzy dziewczyny, a morderca ciągle pozostaje na wolności…
„Black Ice” zapowiadał się bardzo obiecująco. Wiele określeń mówiło o thrillerze młodzieżowym, a także powieści, która przywołuje ten charakterystyczny dla takich książek dreszczyk emocji. Przyznaję, że również pomysł wydawał mi się intrygujący i stwierdziłam, że może być to ciekawa odmiana wśród fantastyki. Zaplanowany w każdym calu wyjazd, nieprzewidziana burza śnieżna, domek na odludziu i grasujący w górach morderca układały się na wciągającą historię. Becca Fitzpatrick jest również autorką poczytalnej serii „Szeptem”, dlatego tym większe były moje oczekiwania. Co więc się okazało?
Początek bardzo mi się spodobał. Zachęcał, aby czym prędzej zagłębić się w lekturę, a akcja rzeczywiście toczyła się szybko. Już po kilku rozdziałach bohaterowie stanęli w obliczu pierwszych zagrożeń. Jedyne co mi przeszkadzało, to ciągłe rozmyślania głównej bohaterki nad jej byłym chłopakiem. Miałam nadzieję, że jest to tylko takie nakreślenie kilku ważniejszych momentów w jej życiu i autorka nie poświęci temu większej uwagi, a skupi się na stworzeniu klimatu thrillera. Niestety, ale najwidoczniej się przeliczyłam, ponieważ zamiast książki, która przywołuje ciarki na plecach, otrzymałam... naiwną historię miłosną.

"- Nienawidzę cię - jęknęłam żałośnie. 

- Tak, to już ustaliliśmy. Chodźmy"

Britt to bohaterka, która zamiast wziąć się w garść i otrząsnąć po zakończonym związku sprzed kilku miesięcy, ciągle rozpamiętuje to zdarzenie, zastanawia się, co też skłoniło jej byłego chłopaka do takiej decyzji i raz po raz stawia sobie pytanie – dlaczego? Irytowała mnie jej naiwność, ale jedno trzeba jej przyznać – mimo wszystko, nie zachowywała się tak infantylnie jak Korbie. Jej przyjaciółka z chęcią wpada w ramiona nowo napotkanego chłopaka, nie wiedząc o nim zupełnie nic, natychmiastowo zapominając o bożym świecie. Płytka i łatwowierna – te dwa przymiotniki najlepiej ją określają, a jej ciągłe wahania nastroju sprawiały, że miałam ochotę po prostu odłożyć książkę i do niej nie wracać. Całe szczęście, Korbie pojawia się tylko na początku i nie odgrywa ważnej roli w dalszej części książki, tak więc mogłam nieco odetchnąć od tej małostkowej postaci.
Przyznałam, że Britt jest nieco bardziej inteligentna od swojej przyjaciółki, ale na tym te pozytywy raczej się kończą. Jej ciągłe wahanie i niezdecydowanie jeszcze potrafiłabym znieść, gdyby nie to, że zamiast odstawić uczucia na drugi plan, ona się im poddaje. Dopiero w koniec książki, kiedy sytuacja wymaga od niej podjęcia trudnych decyzji, staje się nieco bardziej błyskotliwa i dochodzi do istotnych wniosków, jednocześnie podejmując kilka rozsądnych kroków. Tylko, dlaczego zebrała się na odwagę dopiero pod koniec lektury?

"- Każdy musi mieć jakieś sekrety - oznajmił. - Dzięki nim jesteśmy podatni na ciosy"

Jedno trzeba autorce przyznać, a mianowicie to, że ma bardzo przystępny styl pisania i potrafi zaciekawić czytelnika. Książkę czyta się szybko, a akcja jest bardzo dobrze poprowadzona, co zdecydowanie jest plusem. W wypadku „Black Ice” znakomicie stworzyła zimowy klimat, niedostępne góry i trudne warunki do przetrwania. Miejsce akcji w tej książce zostało przedstawione realistycznie, dzięki czemu czytelnik może łatwo je sobie wyobrazić i wczuć się nieco bardziej w sytuację bohaterów. Jest to zdecydowanie atutem tej książki, więc wynagrodziło mi trochę słabą kreację bohaterów.
Książka nie wywołała we mnie dreszczyku emocji, ani nie sprawiła, że przeszły mnie ciarki po plecach. Zapewne dlatego, że zamiast thrillera młodzieżowego, otrzymałam przewidywalną powieść miłosną. Ciągłe rozpamiętywanie dawnego związku przez główną bohaterkę skutecznie mnie zniechęcało, a całości dopełnia jej irytująca przyjaciółka. Możliwe również, że po prostu miałam zbyt wygórowane oczekiwania, ale mimo wielu wad, „Black Ice” posiada też kilka zalet. Becca Fitzpatrick pisze ciekawie i potrafi przytrzymać czytelnika przy lekturze, a dodatkowo bardzo dobrze przedstawiła miejsce akcji, co sprawia, że książka odrobinę odbiega od codzienności. Nie poleciłabym jej do przeczytania komuś, kto nastawia się na kryminał, aczkolwiek dla kogoś, kto chce otrzymać niewymagającą lekturę z widocznym wątkiem miłosnym, „Black Ice” może przypaść do gustu. Ja osobiście na tej powieści się zawiodłam, ale mam zamiar sięgnąć po dalszą twórczość autorki, ponieważ co do sposobu jej pisania, nie mam nic do zarzucenia.

Moja ocena: 5/10 

Książka bierze udział w wyzwaniu "Klucznik".


poniedziałek, 21 marca 2016

Druga część światowego bestsellera, czyli "Szklany Miecz" Victorii Aveyard


 

Tytuł: Szklany Miecz
Tytuł oryginału: Glass Sword
Seria: Czerwona Królowa (tom 2)
Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Data wydania: luty 2016
Liczba stron: 560

"Nikt nie urodził się złym człowiekiem, tak samo jak nikt nie rodzi się samotny. Stajemy się tacy przez wybory, których dokonujemy, i okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć"


Długo wyczekiwana przez miłośników „Czerwonej Królowej”, okrzykniętej światowym bestsellerem kontynuacja, niedawno pojawiła się w księgarniach. Ja również byłam nastawiona do niej bardzo entuzjastycznie, ponieważ zakończenie pierwszej części wywołało we mnie głęboki niedosyt. Wprawdzie książka bywała miejscami schematyczna, a półki w księgarniach są obecnie zasypywane przeróżnymi dystopiami, ale historia Mare ma w sobie coś magnetyzującego, co pochłania czytelnika do ostatnich stron. Można powiedzieć, że przedstawiam całkowicie sprzeczne rzeczy, aczkolwiek trudno mi dokładnie sprecyzować emocje, które buzują we mnie po lekturze „Szklanego Miecza”. Obawiałam się, że kontynuacja nie dorówna części pierwszej, a co się okazało?
Opis może zawierać spoilery do tomu pierwszego!
Mare Barrow dołącza do rebeliantów, ale mimo to, nie potrafi im zaufać. Zaczyna szkolenie tzw. Nowych, osób, które mają czerwoną krew, a umiejętności Srebrnych. W ukryciu przemierza królestwo, aby zwerbować ich jak najwięcej, a także uratować przed bezlitosnym nowym królem. Ona sama jest poszukiwana i żyje ze świadomością, że każdy dzień może być tym ostatnim. W wypełnieniu misji pomaga jej wojowniczka Farley, przyjaciel z dawnych lat Kilorn, a także prawowity następca tronu – Cal.
Koniec spoilerów!
Jeśli czytaliście moją recenzję „Czerwonej Królowej” zapewne wiecie, że kontynuacja nie mogłaby mnie ominąć, ponieważ pierwsza część naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Często zdarzają się sytuacje, gdy druga wypada słabiej od poprzedniej, ponieważ akcja staje się odrobinę naciągana, aby wybuchnąć w trzecim tomie trylogii. O ile miałam już do czynienia z kilkoma takimi przypadkami, o tyle mogę stwierdzić, że tym razem nic takiego nie nastąpiło. Wręcz przeciwnie! Pierwsza część zachwyciła mnie bardzo dobrze skonstruowanym światem, nietuzinkowymi bohaterami, a także szczegółowo przemyślaną fabułą, która nie pozwala czytelnikowi oderwać się, aż do ostatnich stron. Druga część natomiast, przyniosła mi to wszystko w jeszcze większej dawce!
„Każdy może zdradzić każdego” – to właśnie powiedzenie przewija się w książce wielokrotnie. Autorka zaskoczyła mnie już ogromnie pod koniec pierwszego tomu, a teraz zrobiła to ponownie. Co jest jednym z największych atutów „Szklanego Miecza”? Nieprzewidywalność. Czytelnik, zarówno jak główna bohaterka, nie ma pewności komu zaufać. Mimo, że niektóre postacie wydają się bardzo wiarygodne, to już raz przekonałam się, jakie zaskoczenie potrafi zagwarantować Victoria Aveyard i zaskutkowało to tym, że do ostatnich stron nie mogłam przewidzieć, ile jeszcze zwrotów akcji mnie czeka. Wydawałoby się, że fabuła będzie raczej przewidywalna, jako że to kolejna z wielu dystopii, a tutaj nic podobnego!

"Wszyscy i wszystko może nas zdradzić. Nawet nasze własne serce"

Konstrukcja bohaterów to element, którym autorka po raz kolejny nie zawiodła. Nie ma tu wyraźnego podziału na tych „dobrych” i na tych „złych”, a postacie nie są jednoznaczne. Trudno określić motywy, które nimi kierują, przez co nieraz ich decyzje są kompletnym zaskoczeniem. Widać również przemiany zachodzące w głównej bohaterce Mare, pod wpływem niecodziennych zdarzeń, przed którymi nigdy nie przypuszczała, że zostanie postawiona. Zaimponowała mi jej odwaga, a także umiejętność racjonalnego myślenia. Co więcej, bardzo spodobało mi się to, że autorka nie uczyniła z niej niepokonanej buntowniczki, ale wyraźnie nakreśliła także jej słabości. Chwile, kiedy to dziewczyna przestaje sobie radzić z obowiązkiem jaki na niej spoczywa, chwile, kiedy odstawia rodzinę na drugi plan i przestaje zwracać uwagi na uczucia innych, a poddaje się chłodnym kalkulacjom i izoluje od otoczenia mogą wywołać oburzenie u czytelnika, ale ja uważam, że to właśnie one sprawiają, że cechy i charakter Mare są nam jeszcze bardziej bliższe, ponieważ to świadczy o tym, że główna bohaterka jest tak naprawdę bardzo ludzka i rzeczywista.

"Nawet jeśli jestem mieczem, to nie zostałam zrobiona ze stali, ale ze szkła, i czuję, że powoli zaczynam pękać"

Mogłabym jeszcze wiele opowiadać o Mare, ale sądzę, że inne postacie „Szklanego Miecza” zasługują na równie wielką uwagę. Farley, Kilorn, Shade… Oni nie są jedynie drugoplanowymi bohaterami, którzy niewiele wnoszą do fabuły. Każda z tych osób wyróżnia się własnym charakterem, bardzo dobrze dopracowanym i dokładnie ukazanym, a nie tylko powierzchownie nakreślonym, tak jak to niestety często się zdarza. Ich emocje w wielu momentach są również bardzo istotne, wychodzą na pierwszy plan, dzięki czemu książka nie jest jednostajna czy monotonna.
Chwała autorce za to, że nie zapomniała się przy tworzeniu wątku miłosnego! Obawiałam się na początku, że połowa książki będzie zapełniona rozmyślaniami miłosnymi Mare, przez co straci całą swą odwagę i silny charakter, ale zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Druga część trylogii zdecydowanie jest bardziej obfita w akcję, niż wyżej wspomniane momenty. Miłość została odsunięta na drugi plan, a bardziej uczuciowe chwile należą w książce do rzadkości i pojawiają się zaledwie kilka razy. Jestem za to naprawdę niezmiernie wdzięczna autorce, ponieważ nie wytrzymałabym psychicznie, jeśli Mare, otoczona ogarniętym buntem królestwem, myślała tylko o księciu. Wątek miłosny nie jest w żaden sposób przesłodzony, lecz został jedynie delikatnie zarysowany i w tej części nie odgrywa znaczącej roli.
Fabuła oczywiście trzyma w napięciu do ostatniej strony, a mimo, że akcja toczy się szybko, to nie składa się jedynie z samych dialogów, ale autorka rozwija stworzoną w poprzedniej części wizję utopijnego świata. Zakończenie to po prostu mistrzostwo i widzę, że Victoria Aveyard lubi igrać z czytelnika. Jak można przerwać w ten sposób akcję? Chociaż z drugiej strony jest to zabieg bardzo skuteczny, ponieważ teraz z pewnością nie wyrzucę tej lektury z pamięci. I pomyśleć, że premiera trzeciej części dopiero w przyszłym roku…
Podsumowując, „Szklany Miecz” to bardzo dobra kontynuacja „Czerwonej Królowej” i z pewnością gratka dla miłośników tego gatunku. Nie będę po raz kolejny rozwodzić się o wszystkich aspektach, które mnie zachwyciły, powiem tylko, że jeśli komuś spodobała się część pierwsza, to z pewnością nie zawiedzie się na drugiej. Pozostaje mi tylko oczekiwanie na premierę ostatniego tomu trylogii za rok i rozmyślanie jak uda mi się wytrwać przez ten czas.

Moja ocena: 8,5/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Klucznik".



czwartek, 10 marca 2016

"Jutro, kiedy zaczęła się wojna" - John Marsden

  
  Tytuł: Jutro, kiedy zaczęła się wojna
  Tytuł oryginału: Tomorrow, when the war began
  Seria: Jutro (tom 1)
  Autor: John Marsden
  Wydawnictwo: Znak
  Data wydania: kwiecień 2011
  Liczba stron: 272


"...czasami trzeba się cofnąć, żeby móc ruszyć naprzód. Żeby móc ruszyć dokądkolwiek"


Jaka byłaby Wasza reakcja, gdyby pewnego dnia, po powrocie do domu, ten okazał się pusty? Gdyby powitał Was widok martwych zwierząt, a przerażająca cisza dzwoniłaby w uszach? Gdyby całe miasteczko okazało się opustoszałe?
Ellie wybrała się z kilkoma przyjaciółmi na kilkudniowy kemping do Piekła. Piekło jest niemalże niedostępnym miejscem w górach, do którego bardzo trudno się dostać, otoczonym lasem i kamieniami. Podczas wycieczki nawiązały się nowe znajomości, niektórych połączyło nawet coś więcej. Wszyscy wracali szczęśliwie do domów, już planując kolejne takie wyjście. Tylko, że tym razem wrócili do prawdziwego piekła. Na miejscu zastali martwe zwierzęta, a ich rodzice, sąsiedzi i wszyscy mieszkańcy miasta zniknęli. Nie działa Internet, telewizja i radio.
Rozpoczęła się wojna.
Pierwszą rzeczą, która zachęciła mnie do tej książki był sam opis, gdyż przyznam, że pomysł jest według mnie bardzo ciekawy i z niczym podobnym dotychczas się nie spotkałam. Z początku myślałam, że będzie to raczej powieść fantasy, ale zaskoczeniem było dla mnie, gdy okazało się, że akcja toczy się we współczesnym świecie. Spotkałam się również z wieloma pochlebnymi opiniami o tej pozycji, dlatego nastawiona byłam dość pozytywnie.
Narracja w tej książce jest pierwszoosobowa, a samą narratorką jest główna bohaterka Ellie. Jest wiele momentów, kiedy autor przybliża nam bliżej jej psychikę. Możemy poznać jej rozmyślania, targające nią emocje i uczucia, a także dokładniej zrozumieć decyzje, które podejmuje. Muszę przyznać, że jest to szczególnie interesujące, ponieważ bohaterowie z dnia na dzień, stają w obliczu wydarzenia całkowicie nowego i niespodziewanego, jakim jest wojna. Jest to dla nich okres, gdy przechodzi w nich wiele zmian, a także kształtuje się ich osobowość i charakter. Jedynym mankamentem jest to, że historię poznajemy jedynie z perspektywy Ellie, a sądzę, że książka mogłaby być jeszcze ciekawsza, jeśli poznalibyśmy punkt widzenia każdego z bohaterów. Dlatego to właśnie, nie jestem pewna, czy narracja trzecio osobowa nie byłaby lepszym rozwiązaniem, ponieważ wtedy bez żadnych przypuszczeń autor przedstawiłby nam myśli reszty postaci.


"Niesamowite uczucie. Świadomość, że za chwilę na zawsze odmienisz czyjeś życie"

Przede wszystkim dużą zaletą tej książki jest różnorodność bohaterów i z tego również powodu, preferowałabym narrację trzecio osobową. Niemniej jednak, nawet jeśli sama Ellie nie przypadnie komuś do gustu, czytelnik może znaleźć jej zastępcę w którymś z jej przyjaciół. Osobiście bardzo polubiłam Lee za jego spokój i opanowanie, natomiast najgorzej wypadła w moich oczach Fi, której delikatność i maniery miejscami trochę mnie do niej zniechęcały. Główna bohaterka Ellie nie stała się moją ulubioną, ale jednak posiada wiele cech, które w niej doceniam. Stara się myśleć perspektywicznie, odkładając na bok uczucia i zajmując się rzeczami najbardziej potrzebnymi do przetrwania, co szczególnie mi w niej zaimponowało.
W książce możemy zaobserwować przemianę bohaterów, która następuje, gdy próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Z dnia na dzień, muszą zmienić się z beztroskich nastolatków, na osoby odpowiedzialne tak, aby potrafić o siebie zadbać. Doskonale zdają sobie sprawę, że każdy błąd mogą przepłacić życiem, dlatego równie ważne jest dla nich działanie razem  i podejmowanie wspólnych decyzji. Nie mogą pozwolić sobie na stawianie niepewnych kroków, ponieważ wokoło toczy się wojna, która z każdą chwilą zwiększa liczbę ofiar. Jest to dla bohaterów również doskonała lekcja pokory, jako że muszą odstawić na bok własne potrzeby, dzięki czemu stają się ze sobą coraz bardziej zżyci. Widać rodzącą się między nimi przyjaźń, której więzy zaciskają się mocniej z każdą wspólnie przeżytą trudną sytuacją. Przemiany zachodzące w bohaterach zostały bardzo wyraźnie ukazane i sądzę, że jest to jeden z większych atutów tej książki.


"Tak, zło było wynalazkiem człowieka"

Fabuła nie jest szczególnie rozbudowana, ponieważ przez większość książki bohaterowie starają się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Niemniej jednak, nie oznacza to, że jest nużąca, a wręcz przeciwnie. Powieść charakteryzuje wartka akcja i szybko następujące po sobie decyzje, a co za tym idzie, podejmowane działania. Jedynym zarzutem jest kilka mniej przemyślanych zdarzeń, które są po prostu nierealne. Dla przykładu podam sytuację, kiedy to Ellie bez problemu kieruje buldożerem, mimo że wcześniej zdarzało jej się jedynie kilka razy przejechać samochodem. Możliwe, że były to jedynie niedopatrzenia autora, ale całe szczęście na wiele takich przypadków się nie natknęłam.
Podsumowując, „Jutro, kiedy zaczęła się wojna” to książka bardzo dobrze przedstawiająca ludzkie  emocje, przemiany, które zachodzą w człowieku, kiedy zostanie postawiony naprzeciw trudnościom oraz tragedię, jaką jest wojna. Bohaterowie są różnorodni, a ich charaktery są często bardzo odmienne, co sprawia, że ich relacje obserwujemy z jeszcze większą ciekawością. Zakończenie natomiast, nie pozwala nam długo wytrzymać bez przeczytania następnej części, dlatego również mam nadzieję, że będę miała okazję niedługo to zrobić. O ile pierwszy tom pokazał próbę odnalezienia się bohaterów w nowym środowisku i ich pierwsze, często niepewne decyzje, to sądzę, że kolejny może nam przynieść jeszcze więcej akcji, ale również jeszcze wyraźniej nakreślić zmieniający się świat, w którym znaleźli się bohaterowie. Z czystym sumieniem każdemu polecam przeczytanie tej książki!

Moja ocena: 7,5/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Kiedyś przeczytam".