sobota, 26 września 2015

"A.B.C" - Czy jesteś pewny kto jest mordercą?


Okładka książki A.B.C.
Tytuł: A.B.C
Tytuł oryginału: The ABC Murders
Autor: Agatha Christie
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: lipiec 2014
Liczba stron: 186

"Mowa jest dobrym wynalazkiem, bo nie pozwala ludziom myśleć"





Herkules Poirot staje przed wyzwaniem. Po raz pierwszy ktoś narusza jego dumę. Pierwszy list wydaje się być jedynie nieudanym żartem, ale kolejne rozwiewają wszelakie wątpliwości.
Morderca zabija w kolejności alfabetycznej, za każdym razem zostawiając wiadomość, gdzie i kiedy dopuści się zbrodni. Więc dlaczego tak trudno jest go złapać? Czy jest to psychopata, czy może w pełni świadomy umysł? Czy uda się odkryć jego tożsamość zanim wypełni swój plan?
Po raz kolejny w książce Agathy Christie mamy do czynienia z idealnie zaplanowanym i dopracowanym w każdym szczególe morderstwie. A w  "A.B.C"  raczej morderstwach. Ale tym razem autorka zadrwiła sobie z czytelnika, od samego początku wprowadzając go na błędny trop. Co więcej, przez całą książkę upewniała nas w swoich przypuszczeniach. Aż tu nagle wielkie BUM! Wielkie zaskoczenie i efektowna końcówka! Napięcie co chwila wzrastało, nie wiedzieliśmy bowiem jaki będzie kolejny krok, zarówno Poirota, jak i mordercy. Książka jest pełna niewiadomych, nie mogliśmy nawet przewidzieć kogo w następnej kolejności odwiedzi śmierć. Pozostawało tylko czekać na potknięcie mordercy…


"Walka ciała z duchem to jedna z największych tragedii naszego życia"

Herkules Poirot niezwykle przypadł mi do gustu w tym kryminale. Jego duma została lekko zachwiana po pogróżkach, które wysyłał do niego A.B.C. Jak wiadomo, detektyw zawsze miał dość wysokie mniemanie o sobie i nieco się wywyższał. Sprawiało to, że był bardzo oryginalną osobą i miał ciekawy charakter, aczkolwiek chwilę zajęło zanim w pełni nabrałam sympatii do niego. W tym dziele Agathy Christie wszystkie wątpliwości zostały rozwiane i muszę stwierdzić, że po prostu uwielbiam Poirota! Dodatkowo bardzo ciekawym elementem były jego utarczki słowne z inspektorem Cromem ze Scotland Yardu, nieco komiczne, lekko sarkastyczne.
Nawiązując do osoby mordercy, w tym wypadku wszystko wydawałoby się oczywiste. Ale nie do końca… Poirot próbuje odkryć jego tożsamość, rozmyślając nad zagadkową psychiką tego, kto dokonał zbrodni. Jego rozważania i czyny śledziłam z zapartym tchem. Wielkie brawa dla najlepszego belgijskiego detektywa!
Uwielbiam książki, przy których można troszkę wysilić umysł. "A.B.C" oczywiście taką jest! Agatha Christie nie powiela znanych schematów, tworząc własne nietuzinkowe pomysły. A to wszystko wzbogacone niezwykle wciągajcą akcją!

Ocena: 9/10

niedziela, 20 września 2015

"Prawie jak gwiazda rocka" - przez życie z uśmiechem na twarzy!

"Nic więcej. Ta chwila po prostu była - wolna od emocji, sądów i złudnych wyobrażeń, które my ludzie przypisujemy wszystkiemu, z czym się stykamy" 

Poznajcie Amber Appleton. Nastolatkę taką jak wszystkie. No… może nie do końca.
Amber mieszka w szkolnym autobusie z matką alkoholiczką i ukochanym psem B3. Należy do Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa, śpiewa wraz z Chrystusowymi Diwami z Korei, próbuje zaznajomić się z Szeregowcem Jacksonem, a jej najlepszym przyjacielem jest chory na autyzm Ricky.
Lubi swoje życie.
Do czasu.
Niespodziewanie w życiu Amber przydarza się tragedia. Dawna silna, żywa i radosna dziewczyna traci grunt pod nogami. Czy istnieje rzecz, która potrafi sprawić, że najbardziej pozytywna osoba na świecie zmieni się diametralnie?
Wyjątkowo zacznę od oprawy graficznej książki, która jest po prostu przecudowna! Ta okładka jest tak minimalistyczna i delikatna, że jednocześnie rzuca się w oczy swymi jasnymi kolorami, które idealnie odzwierciedlają duszę głównej bohaterki. Do przeczytania "Prawie jak gwiazda rocka" zachęcił mnie fakt, że autor Matthew Quick napisał również "Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd", książkę, która ogromnie umiliła mi Boże Narodzenie (prezent gwiazdkowy ;)). Tytuły książek Quicka naprawdę przykuwają uwagę i że tak powiem… wyróżniają się z „książkowego tłumu”. Z drugiej strony, mogą wywołać mylne skojarzenia, bo o ile "Prawie jak gwiazda rocka" to książka sklasyfikowana jako dla młodzieży, popłakałby się przy niej niejeden dorosły. Porusza bardzo trudne, ale istotne tematy takie jak: tolerancja, brak akceptacji przez rówieśników, problemy społeczne. Tak, to zdecydowanie książka warta rozważań. A najbardziej warta zastanowienia jest postawa głównej bohaterki czyli Amber. Życie co chwila podkładało jej nogę, postępowało z nią niesprawiedliwie, a ona przez to wszystko przechodziła z uśmiechem na twarzy! Jej niesamowita postawa skłania do refleksji. Dziewczyna młoda, uczęszczająca do szkoły jak jej rówieśnicy, niby zwykła, a jednak… Jest tak pełna nadziei, optymistyczna, pogodna, pozytywna, pomocna… Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Ale jej zachowanie w wielu momentach przywołuje uśmiech na twarz :)
Książka skupia się wokół postaci Amber, jej życia, jej smutków i radości. Dziewczyna jest osobą, o którą trudno w dzisiejszym społeczeństwie. Nie boi się wyrażać swojego zdania, nie zwraca uwagi na to, co inni o niej myślą, jest jedyna w swoim rodzaju. To mnie właśnie w niej urzekło. Jej oryginalność i wiara w samą siebie. Warte podziwu!
Również inni bohaterowie zostali mistrzowsko dopracowani. Choćby Joan Sędziwa, z pozoru zrzędliwa i opryskliwa, pokazuje, że każdy ma w sobie odrobinę dobroci. Szeregowiec Jackson, postać tak tajemnicza i oryginalna, że jednocześnie jego enigmatyczność przyciąga czytelnika. A najbardziej chyba wzruszył mnie Ojciec Chee, życzliwy, serdeczny i kordialny. Bardzo tolerancyjny, a jednocześnie tak odmienny od innych księży. Jego niecodzienna relacja z Amber jest naprawdę wyjątkowa.
Bohaterowie są nieszablonowi, oryginalni i również bardzo od siebie różni. Każdy z nich jest inny, każdy z nich jest równoznaczny i bardzo ważny.
Dodatkowo Amber jest osobą bardzo religijną. Sama układa modlitwy do Boga i często omawia z ulubionym księdzem tematy wiary. Możemy powiedzieć co w tym nadzwyczajnego, przecież wiele jest takich osób. Jednak ona w obliczu tragedii staje przed dylematem i nachodzi ją niepewność. Jej postawa pokazuje siłę prawdziwej osoby wierzącej. Nie tylko traktowanie wiary jako obowiązek, ale czerpanie z niej szczęścia, spokoju ducha i radości.
Styl pisania Quicka jest bardzo ciekawy. Niby wszystko proste, łatwe w odbiorze, ale z drugiej strony, niektóre z wplecionych zdań są bardzo oryginalne. Śmieszne lub stworzone na potrzebę autora słowa naprawdę wzbogacają powieść. Również bardzo charakterystyczne nazwy na przykład Chrystusowe Diwy z Korei lub Federacja Fantastycznych Fanatyków Franksa zapadają w pamięć i sprawiają, że książkę będziemy jeszcze długo pamiętać. A zresztą! Nawet bez nich książka z pewnością długo utkwi w naszej pamięci!
"Prawie jak gwiazda rocka" jest dziełem, które powinien przeczytać każdy. Nie tylko młodzież, ale również dorośli. Amber Appleton i jej historia skłania do refleksji, wywołuje uśmiech na twarzy i wzrusza do łez. Różnorodność emocji gwarantowana. Nic dodać, nic ująć. Polecam tę książkę każdemu! Bez kitu!

Ocena: 10/10

~Shadow

niedziela, 13 września 2015

"Dziewczyny z Powstania" - w sukienkach na barykady!

 "Są bowiem w życiu takie sytuacje, w których człowiek jest zdeterminowany i gotowy na wszystko. Wojna jest bez wątpienia jedną z nich"
Powstanie Warszawskie to temat objawiający się w każdym podręczniku do historii. Trudno się dziwić, w końcu to bardzo ważna data dla historii Polski. Czytamy o nim w gazetach, słyszymy w radiu, obchodzimy rocznicę 1 sierpnia. Ale czy zastanawialiśmy się kiedyś czy nie warto odrobinę rozszerzyć tego tematu? Wykroczyć poza suche fakty, które oferuje nam podręcznik do historii i przybliżyć emocje, które towarzyszyły Powstańcom. Ich nadzieję? Wiarę w powodzenie?
"Dziewczyny z Powstania" opowiada historię jedenastu kobiet, dla których rok 1941 był szczególnie trudnym przeżyciem. Anna Herbich spisała ich opowieści i stworzyła zbiór opowiadań o tym, co naprawdę działo się w kraju. Opowieści o zagładzie, tworzeniu gett, masowym wysiedlaniu, rzezi, którą prowadzili hitlerowcy. Możemy powiedzieć, że zdajemy sobie sprawę jak wyglądały tamte czasy. Ale z perspektywy lat, wydaje się to nam odległym wydarzeniem, jedynie prawdą historyczną. I to jest właśnie powód, dla którego warto sięgnąć po "Dziewczyny z Powstania". Zobaczyć jak życie w tamtych czasach wyglądało dla kobiet. Przecież nie są wcale gorsze od walczących żołnierzy. Ba! Nieraz są nawet odważniejsze!
Kobiety, dla których los wcale nie był mniej okrutny. Kobiety, które życie potratowało bezlitośnie. Kobiety, które patrzyły jak ich mężowie idą na wojnę, jak nie wracają… Jak ich bliscy umierają, a kraj z każdym dniem pogrąża się w rozpaczy. To o nich jest ta książka. O kobietach, które przetrwały.
"Wojna jest czasem, w którym człowiek jest przygotowany na wszystko - nawet na wycelowanie broni w cywilów, którzy nie chcą pomóc rannemu powstańcowi. Bez chwili wahania"
Anna Herbich miała bardzo ciekawy pomysł. Nie napisała powieści, a stworzyła zbiór relacji jedenastu kobiet. Całość napisała przystępnym językiem, oczywiście wzbogacona również dużą ilością opisów, co jest wielką zaletą, bo książki historyczne często charakteryzują się topornym językiem i ogromną ilością dat, w każdym wręcz akapicie. Nieraz jest to powodem zniechęcenia, ale nie w tym przypadku. Ta książka przedstawia życiowe historie, w których wielkie znaczenie mają emocję, a nie tylko fakty. Bohaterki opowiadają swe doznania bardzo realistycznie i ze szczegółami. Owszem, trudno jest sobie wyobrazić ich sytuację i położenie, ale dostajemy przynajmniej namiastkę tego, jak się wtedy czuły. Nieraz były to dziewczyny, które musiały porzucić swe dawne życie, nikt nie zwracał uwagi na ich majątek, status społeczny czy pochodzenie. Wtedy wszystkie były sobie równe. Wszystkie doświadczyły niepojmowanego okrucieństwa, każda przeżyła to na swój własny sposób. Ale połączył je jeden cel: przetrwać.

Dla mnie była to bardzo wartościowa książka. Jest bogata pod względem historycznym, ale również jest dość specyficzna. Bowiem oparta na faktach, czyni historię jeszcze bardziej realistyczną w naszych oczach. Teraz stwierdzam, że czasem warto jest zagłębić się nieco w przeszłość. Polecam!

Ocena: 8,5/10
~Shadow

poniedziałek, 7 września 2015

"Jesienna miłość" - przeciwieństwa się przyciągają...

„Nasza miłość jak wiatr - nie możesz jej ujrzeć, lecz możesz ją poczuć”
Zazwyczaj dobieramy sobie przyjaciół na zasadzie podobieństw. Trzymamy się z osobami, z którymi mamy wspólne tematy. Ale z pewnością kojarzycie powiedzenie "przeciwieństwa się przyciągają". Może się również zdarzyć, że jedna osoba całkowicie was odmieni…
Siedemnastoletni Landon jest nastolatkiem mającym kilku dobrych przyjaciół, bogatą rodzinę i plany na przyszłość. Jego życie jest idealnie ułożone, wydawałoby się, że nic ciekawego go już nie spotka. Jednak los, stawia na jego drodze Jamie Sullivan, pobożną, nie rozstającą się z Biblią, wolontariuszkę i córkę pastora. Gdy Landon nie ma wyboru i musi zaprosić ją na bal, ciągle ma nadzieję, że będzie to ich jedyne spotkanie. Ale Jamie jest wyjątkowa, i chcąc nie chcąc chłopak odkrywa, że pozory mylą…
Z początku miałam wrażenie, że „Jesienna miłość” będzie zwykłą, prostą powieścią o miłości z przesłodzoną relacją głównych bohaterów. No bo co w końcu może połączyć nastolatka, który tylko myśli jak uciec od nadmiaru nauki i dziewczynę, która modli się za wszystkich swoich wrogów? Okazało się, że bardzo się pomyliłam, przede wszystkim zobaczyłam, że historia jest o wiele bardziej pogmatwana niż by się z początku mogło wydawać.
Już od pierwszych stron dało się zauważyć, że Nicholas Sparks stosuje dużo opisów, a język jest bogatszy, gdyż akcja toczy się w 1958 roku. Stworzyło to wyjątkowy klimat powieści, romans rozgrywający się w dawnych czasach, gdzie o Internecie nie było mowy. Na wątek miłosny trzeba popatrzyć z lekko innej perspektywy, jako że wtedy, ludzie nie ustawiali statusu „ w związku” na Facebooku jako obowiązkowego świadectwa swojej miłości i do wszystkiego podchodzili znacznie poważniej. Bardzo spodobał mi się styl pisania autora, który nie zbagatelizował głównego wątku, ale stworzył doskonałą historię miłosną, oryginalną i wyróżniającą się pod wieloma względami.
Główny bohater nie jest płaski i zwyczajny, jakby się z początku wydawało. Gdy z biegiem wydarzeń odkrywamy jego skryte oblicze, nawiązujemy do niego nić sympatii, która z czasem staje się nierozerwalna. Jamie natomiast, pierwotnie nie polubiłam, bo jakoś całkowicie nie mogłam się wczuć w tą osobę. Dopiero, gdy jej historia została nam przybliżona, a Landon zaczął spędzać z nią coraz więcej czasu, zrozumiałam, jak wspaniała jest to postać. Wzbudziła mój ogromny szacunek, zaczęłam podziwiać jej postawę, często jej współczułam, ale również zazdrościłam, że mimo, iż życie postawiło przed nią wiele trudności, ona nie zwraca na nie uwagi i jest nieskończoną optymistką. Doskonale wie, że w oczach szkolnej społeczności jest dziwna, ale ona idzie dalej z podniesioną głową i nie rezygnuje z wartości, w które wierzy. Ma ogromną siłę ducha i… jest po prostu wyjątkowa. Naprawdę brakuje słów, które mogłyby pokazać jak niesamowita jest jej osoba.
Myślałam, że historia miłosna nie może pociągnąć ze sobą tak poważnych tematów, jakie poruszyła ta książka. Relacja bohaterów rozwijała się powoli, co przede wszystkim sprawiło, że mogliśmy dokładnie obserwować przemianę Landona, a w niektórych momentach wręcz wzruszać się do łez. Ważny wątek, który wynikł dopiero podczas przeczytania większości książki, uczynił ją niepowtarzalną i charakterystyczną. A gdy powieść zbliżała się ku końcowi, nie dało się po prostu nie wzruszyć. Zakończenie było po prostu przepiękne i również brakuje mi słów, które pokazałyby jak wielkie wzbudziło we mnie emocje. Widzicie, ostatnio zdecydowanie zbyt często brakuje mi słów ;)
Jeśli ktoś sądzi, że przeczytał już wszystkie możliwe historie o miłości, a tak będzie tylko jedną z wielu i nie warto po nią sięgać, bardzo się myli. To powieść, która z pewnością sprawi, że ją „przeżyjecie” i będziecie długo wspominać. Naprawdę ogromnie polecam!

Ocena: 8/10

~Shadow



sobota, 5 września 2015

Ogłoszenie: Reforma bloga :)

Witajcie Drodzy Czytelnicy! Dzisiaj chciałabym jedynie krótko wspomnieć o nowej nazwie i wyglądzie bloga. Przeżywam obecnie coś w rodzaju weny twórczej, a stary wygląd bloga strasznie mnie denerwował, więc postanowiłam go troszkę zmodyfikować ;) Przy dawnych brązowych odcieniach, miałam wrażenie, że wszystko się ze sobą zlewa i jest nieczytelne, dlatego postawiłam na prostszy, ale bardziej wyraźny projekt. Również nazwa uległa zmianie. "Zaksiążkowana" zastąpiła "The World of books". Ciągle zdawało mi się, że "The World of books" jest bardzo tandetne i proste, bo w końcu w tłumaczeniu jest to tylko "Świat Książek". Mam nadzieję, że wygląd i nazwa również Wam bardziej przypadną do gustu ;)
Chciałabym również bardzo podziękować gabRysiek recezuje za udzielenie mi kilku rad jak zmienić wygląd bloga ;) Naprawdę mi pomogłaś!
Tak na marginesie, już niedługo recenzja książki "Jesienna Miłość" Nicholasa Sparksa ;)
Pozdrawiam,
~ Shadow

wtorek, 1 września 2015

"Imię Róży" - Umberto Eco

Okładka książki Imię róży 
Tytuł: Imię Róży
Tytuł oryginału: Il nome della rosa
Autor: Umberto Eco
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Data wydania: maj 2012
Liczba stron: 756

"Czym jest miłość? Nie masz niczego na świecie, ni człeka, ni diabła, ni żadnej rzeczy, którą miałbym za równie podejrzaną jak miłość. Z tej przyczyny jeśli dusza nie ma oręża, które nią kieruje, wali się przez miłość w ogromną ruinę"



Średniowiecze często bywa nazywane "wiekami ciemnymi" Kościoła. Określenie bardzo trafne, spójrzmy chociażby na działalność inkwizycji, o której sama myśl wywołuje ciarki na plecach. Wyobraźcie sobie więc opactwo, gdzie pewnego dnia zostaje popełnione morderstwo. Intrygujące?

1327 rok. Na prośbę opata, do opactwa benedyktynów we Włoszech przybywa franciszkanin, Wilhelm z Baskerville wraz z uczniem Adso z Melku. W opactwie niedawno miało miejsce morderstwo jednego z mnichów, a dodatkowo, niedługo ma się tam odbyć debata teologiczna z inkwizytorem na czele. Rozwiązanie zagadki wydaje się być ukryte w murach klasztornej biblioteki, sprawa jest nagląca, a na pewno nie ułatwiają jej kolejne morderstwa mające miejsce w opactwie...

Jako, że arcydzieło literatury XX wieku, wymagania miałam wysokie. Początkowo było mi bardzo ciężko zagłębić się w historię, miałam problem, aby przerzucić się na z pewnością dojrzalsze słownictwo i dopiero z czasem zaczęłam się orientować w wydarzeniach historycznych. Książkę czytałam bardzo długo, czasem kilka stron, rozdział lub dwa, ale nie więcej. Zawsze coś rozpraszało moją uwagę, a Imię Róży, to lektura, przy której należy zachować skupienie. Na początku czytanie szło mi bardzo topornie. Pierwsze 200 stron ciągnęło się niewyobrażalnie. Gdy przebrnęłam przez początek, akcja zaczęła się rozkręcać i z każdym kolejnym rozdziałem nabywałam do tej lektury coraz większy szacunek. Imię Róży to powieść historyczna, zachodząca w klimaty średniowiecza, do opactwa benedyktynów, w którym to zostało popełnione morderstwo. O rozwiązanie sprawy zostaje poproszony Wilhelm z Baskerville wraz ze swym uczniem o imieniu Adso. Okazuje się, że aby przybliżyć sobie tę zagadkę, muszą udać się do biblioteki opactwa, do której wstęp jest zakazany, a ona sama przypomina labirynt. Czasu jest niewiele, gdyż niedługo w opactwie ma się odbyć debata o ubóstwie Chrystusa. Kolejne zabójstwa nie ułatwiają sprawy…

"Miast mówić lub milczeć, winno się działać"

Zacznę od faktów, które utrudniają czytanie. Archaiczne wręcz imiona mnichów, dopiero z czasem zapadają w pamięć. Ostrzegam więc, że na początku można być z lekka zdezorientowanym. Bardzo dużo jest również wzmianek historycznych, często w postaci długich wypowiedzi. Tak właściwie, to może być to zaletą lub wadą, zależy jak na to spojrzeć. Jeśli ktoś poszukuje książki historycznej, źródła wiedzy, ta lektura zapewni mu to idealnie, ale dla kogoś nastawionego na wciągającą akcję, będzie to lekki zawód. Dlaczego lekki? Na początku byłam nastawiona po części na to i na to, dlatego z czasem zaczęłam się przyzwyczajać, że jest to kryminał trochę innego typu.
Sądzę, że dużym plusem jest umiejscowienie akcji w średniowieczu. Zawsze uważałam te czasy za ciekawe, a książka ukazuje je od trochę innej strony niż podręcznik do historii. Jak wiadomo, średniowiecze to epoka brutalna, krwawa i bezlitosna. Duże znaczenie odgrywa konflikt między papieżem a cesarzem, który również często poruszany jest jako wątek poboczny w Imieniu Róży. W książce także jest kilka lekko drastycznych momentów, ale można na to przymrużyć oko, jako, że oddaje to tylko bardziej klimat czasów, w których rozgrywa się powieść.

"Badaj twarze, nie słuchaj tego, co mówią usta"

W lekturze przeważają opisy lub, jak już wspomniałam, dłuższe wypowiedzi. Widać jednak, że również część kryminalna jest bardzo dobrze zarysowana. Umberto Eco wszystko idealnie rozpracował, a zdarzenia naturalnie wkomponowują się w średniowieczny klimat. Podczas czytania można nie tyle domyślać się tożsamości mordercy, ale jaki będzie jego kolejny krok. Trudno podejrzewać jedną osobę, bo nikt nie jest zupełnie niewinny. Spodobało mi się nietuzinkowe rozwiązanie zagadki. Nie tyle zaskakujące było zdemaskowanie zabójcy, a raczej sposobu w jaki zabijał, każdy bowiem szczegół odgrywał ważną rolę. Można tylko snuć domysły…

Książka poprowadzona jest w narracji pierwszoosobowej, narratorem jest Adso. Nie wiem czy jest to plus, bo w niektórych momentach jest zbyt dużo jego rozmyślań i łatwo się pogubić. Uczeń jest młody, acz inteligentny, jak i jego mentor. Wilhelm jest postacią niezwykle przenikliwą, ale także zdeterminowaną i ciekawską. Czasem jego zachowanie nie do końca mi odpowiadało, wydawał mi się zbyt dumny i zapatrzony w siebie. Można mu to jednak wybaczyć, biorąc pod uwagę, że rzeczywiście ma dużo zalet.
Podsumowując, części historycznej nie mam nic do zarzucenia, bo rzeczywiście książka jest zastrzykiem wiedzy. Zawiodłam się natomiast na początku, trochę brakowało mi cierpliwości. Wątek kryminalny, o ile po pierwszych rozdziałach jest słabo widoczny i schodzi trochę na boczny plan, z biegiem czasu staje się coraz bardziej wyrazisty i nieprzewidywalny. Jeśli macie chwilę czasu, Imię Róży pozwoli Wam go dobrze zagospodarować. Wartościowa i intrygująca książka - klasyk, którego wstyd nie poznać!