wtorek, 25 sierpnia 2015

"Wichrowe Wzgórza" - klasyka brytyjska w wydaniu Emily Brontë

"Przewodnią myślą mego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym z nim po porostu nic wspólnego"
Znana na całym świecie, pięknie wydana, zekranizowana, dlaczego by tu nie sięgnąć po jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieł literatury brytyjskiej? "Wichrowe Wzgórza" autorstwa Emily Brontë to powieść o miłości, owianej klimatem osiemnastowiecznych wrzosowisk.
Młody chłopiec Heathcliff, jako sierota, trafia do rodziny Earnshawów. Obiekt fascynacji pana domu, budzący zniechęcenie jego dzieci, Katarzyny i Hindleya. Jednak z biegiem czasu dziewczyna zaczyna się coraz bardziej przekonywać do przybłędy, obdarzając go odwzajemnionym uczuciem, podczas gdy jej brat, coraz większą nienawiścią.
Niechciany w domu, starszy już Heathcliff wyjeżdża, wracając po trzech latach, jako przystojny, bezwzględny, bogaty mężczyzna. Z każdym dniem życie w Wichrowych Wzgórzach staje się coraz trudniejsze…
W powieści ukazane są dwie rodziny, Earnshawów i Lintonów, które po przełamaniu początkowych lodów, stają się sobie bardzo bliskie. Powrót Heathcliffa zmienia wszystko.
Tytułowe "Wichrowe Wzgórza" są rodzinnym domem Earnshawów, osadzonym w przepięknych wrzosowiskach. Również w okolicy, mieści się "Drozdowe Gniazdo", w którym to mieszka rodzina Lintonów. W powieści szczególną rolę odgrywa Edgar Linton, który to również liczy na uczucia Katarzyny. Jego postać bardzo przypadła mi do gustu. Pokazuje on ile w stanie zrobić jest człowiek, aby zyskać sympatię innej osoby. Wzruszyło mnie jego oddanie i siła uczucia jakim darzył córkę Earnshawów. Na pewno zasługuje na wyjątkową uwagę podczas czytania.
Autorka nie pokazała nam, kto jest głównym bohaterem powieści, pozwalając każdemu z nas interpretować ją inaczej. Wydaje mi się, że główne role odgrywają ex aequo Katarzyna i Heathcliff. Ważną osobą jest również Ellen Dean, początkowa niańka rodzeństwa Earnshawów, z której to punktu widzenia poznajemy historię. Mogłoby się wydawać, że skoro to Ellen jest narratorką powieści, ukaże nam tylko swoje uczucia towarzyszące zdarzeniom. Nic bardziej mylnego. Nelly jest spostrzegawczą obserwatorką, czasem występującą na pierwszym planie, a czasem bardziej w tle, a jej historia doskonale oddaje emocje wszystkich bohaterów. Przedstawia je realistycznie i wyraziście, dzięki czemu sami dostajemy namiastkę tego co odczuwają.
Można się wręcz utopić w ilości opisów, w szczególności wrzosowiska. Czasem odczuwamy lekką monotonię, ale to właśnie barwne przedstawienie krajobrazów tworzy klimat charakterystyczny dla "Wichrowych Wzgórz". A jeśli już mowa o klimacie… Napomknę tutaj, że pierwszą połowę książki przeczytałam po polsku, a drugą w uproszczonej wersji angielskiej ("Wuthering Heights") i jakaż do była odmiana! Zachęcam gorąco do przeczytania powieści w wersji angielskiej, chociażby i uproszczonej, gdyż oddaje ona klimat i nastrój wrzosowisk o niebo lepiej! Przy polskim wydaniu brakowało mi „tego czegoś” co idealnie oddaje oryginalny język. Wersja uproszczona nie jest trudna w odbiorze, a gwarantuje większą przyjemność z czytania lektury :)
Jeśli chodzi o bohaterów... Z pewnością najbardziej tajemniczą postacią jest sam Heathcliff. Jego zachowanie jest nieprzewidywalne. Potrafi raz wyznać Katarzynie miłość, a chwilę później wywołać kłótnię, nie bacząc na jej zdrowie. Sprawia to, że o ile często mu współczujemy, to jeszcze częściej współczucie zamienia się w złość. Heathcliff miewa burzliwe nastroje, ale dzięki temu, nigdy nie wiemy czego się po nim spodziewać.
Postać Katarzyny wielce odbiega od ideałów. Jest to rozpieszczona i egoistyczna od małego dziewczyna. Mimo to, gdy poznajemy ją bliżej, możemy ujrzeć, że pod jej powierzchowną skorupą , kryje się wrażliwa, uczuciowa i delikatna dziewczyna z głębokim sercem. No cóż, pozory mylą…
Ellen Dean, lub jak kto woli Nelly, stwarza wrażenie osoby rozsądnej, poukładanej i pewnej siebie. Owszem posiada te wszystkie cechy, ale ma też coś czego nie widać na pierwszy rzut oka. W jej zachowaniu występują przebłyski czułości i pokazują, tak jak u Katarzyny, całkowicie inne oblicze opiekunki.
Bardzo spodobało mi się to, że żaden z bohaterów, nie był jednoznacznie zły czy dobry. Wszyscy zostali ukazani w sposób realistyczny, nieprzesłodzony, co sprawia, że stają się jeszcze bardziej podobni do nas. Stają się bardziej ludzcy.
Głównym tematem "Wichrowych Wzgórz" jest miłość. Z początku myślałam, że będzie to młodzieńcze uczucie, nie będące w stanie przetrwać większej ilości czasu lub zakochanie od pierwszego wejrzenia, jakie możemy spotkać w pierwszej lepszej książce. Aczkolwiek, gdy strony mijały (a również za sprawą mojej Mamy, która pokazała mi inny punkt widzenia na główny wątek książki ;)) obserwowałam jak inna jest to miłość od tej, którą spotyka się na co dzień. Miłość trudna i bolesna, przeżywająca więcej smutku niż radości, która spotyka wiele przeszkód na swej drodze i pokazuje jak bardzo jest silna, próbując te trudności pokonywać. „Wichrowe Wzgórza” to nie jest powieść, przy której czytelnik się śmieje. Na każdej stronie przelany jest smutek i cierpienie, olbrzymia dawka uczuć i emocji. Dlatego właśnie ta książka jest nietypowa. Ta miłość jest nietypowa, bo nie jest przesłodzona i przesycona optymizmem na każdym kroku.
Komu by tu polecić "Wichrowe Wzgórza"? Przed przeczytaniem wydawało mi się, że jest to kolejna dziecinna powieść o tym jak dwoje ludzi się w sobie zakochuje i żyją razem długo i szczęśliwie. Wtedy określiłabym ją mianem babskiego wyciskacza łez. Teraz już nie. Może się przy niej popłaczecie, a może nie. Ja wprawdzie mimo, że nie uroniłam ani jednej łzy, przeżyłam tę książkę głęboko i na pewno zapamiętam ją na długo.  Dlatego to właśnie teraz mogę szczerze polecić tę książkę każdemu. Ja miłośniczka fantastyki, wartkiej akcji i przygód stwierdzam, że spodobała mi się książka z zatrważającą ilością opisów, emocji, w której głównym tematem jest miłość.

Ocena: 8/10

~Shadow















piątek, 21 sierpnia 2015

Czytelnicze Nawyki Tag


Każdy książkoholik oprócz doboru odpowiedniej lektury, często zwraca również uwagę na mało istotne szczegóły, aczkolwiek takie, które często potrafią umilić czytanie! No bo przyznajcie się sami, czy nie macie swojego ulubionego miejsca do czytania? Kilka takich nawyków przedstawię Wam w dzisiejszym Tagu, do którego nominowała mnie Jane S, prowadząca bloga Czytelnicze Turbulencje . Serdecznie dziękuję za nominację i zapraszam do przeczytania odpowiedzi :)

1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania? 

Owszem mam i to nie jedno ;) Najwygodniej czyta mi się w swoim łóżku, ale przy pięknej pogodzie nieraz wychylam na pole i siadam na ławeczce z tyłu domu. Okolica cicha i spokojna, więc dlaczego by tu nie spędzać czasu z książką na dworze? ;)

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładek czy przypadkowych świstków papieru?

Świstki papieru? Bardzo rzadko. Czasem, gdy zdarzy mi się zacząć czytać jakąś książkę w szkole, nie mam wyboru i muszę ich użyć, ale gdy wracam do domu natychmiast zamieniam je na zakładkę. Zawsze boję się, że mała karteczka wypadnie i nie będę wiedzieć, na której skończyłam stronie, a zakładki wyglądają po prostu estetycznie i jestem pewna, że idealnie spełnią swoją rolę :)

3. Czy  możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału lub okrągłej liczby stron? 

Jeśli rozdziały są krótkie staram się dojść do ich końca, ale gdy wiem, że zajęło by mi to dużo czasu, którego akuratnie nie mam, dochodzę do okrągłej liczby stron. Nie wyobrażam sobie by zamknąć książkę, gdy liczba na dole wynosi na przykład 299!


4. Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania?

Nie piję, ani nie jem, a już na pewno nie przy pożyczonych książkach. Naprawdę szanuję sobie książki i nie wybaczyłabym sobie, gdyby jakaś z nich została poplamiona. 

5. Czy jesteś wielozadaniowy? Czy potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?

Zdarza mi się słuchać muzyki, ale dopieram piosenki tak, aby nie odwracały mojej uwagi od książki. Filmów przy czytaniu nie oglądam nigdy, lecz niestety ostatnimi czasy, dość często moja babcia przeszkadza mi ze swoimi serialami ;)


6. Czy czytasz jedna książkę czy kilka na raz?

Mimo moich ogromnych starań, aby czytać tylko jedną książkę na raz, nigdy mi się to nie udaje ;) Kiedyś przy moim łóżku leżały dwa dość pokaźne stosiki książek, a każda z nich była zaczęta i pamiętam, jak bardzo mnie to denerwowało. Teraz staram się nie przekraczać limitu trzech utworów na raz. 

7. Czy czytasz w domu czy gdziekolwiek? 

Czytam wszędzie! W ciągu roku szkolnego zazwyczaj biorę książki do szkoły i czytam na lekcjach, na których nauczyciele nic nie wymagają (mówię tu o religii ;)). Zawsze mam też przy sobie książkę podczas czekania na zajęcia w szkole muzycznej, gdyż między nimi mamy godzinną przerwę, a nie opłacało by mi się wracać do domu. Tak więc... Książka jest ze mną wszędzie!

8. Czy czytasz na głos czy w myślach? 

Tylko i wyłącznie w myślach. Czytanie na głos denerwuje mnie i rozprasza.

9. Czy czytasz na przód, poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książki?

Nie pomijam fragmentów, bo jaki byłby wtedy sens czytania? Nie sięgam po książkę tylko z powodu fabuły, ale zwracam uwagę również na opisy i styl pisania autora. 
Prawie nigdy nie zapoznaję się z ostatnią stroną, zanim do niej nie dojdę, ale no cóż, prawie nigdy... No... Może zdarzyło mi się ze dwa lub trzy razy ;)

10. Czy zginasz grzbiet książki?

Tak jak wcześniej wspomniałam szanuję sobie książki, a jeśli już jakąś kupuję, to wolę, aby "pożyła" jeszcze długo w mojej biblioteczce. Zagięte rogi, podarte kartki, poplamione strony - tego wszystkiego nie toleruję i unikam!

A moje nominacje trafiają do...

Country with books
Od Kawy Wolę Ksiażkę
Książkoholik
Górka Ksionszków




niedziela, 16 sierpnia 2015

"Morderstwo odbędzie się..." - morderstwo, w stylu mistrzyni!

"-Śmierć w jedwabnych pończochach - zadeklamował Patryk.
-Jedwabnych ? To nylony, głuptasie.
-Śmierć w nylonach ? To już nie tak dobry tytuł kryminału"


Agatha Christie. Najsławniejsza autorka kryminałów wszechczasów. Co jest w niej takiego, że jej książki magnetyzują, przyciągają i nie można się od nich oderwać? Na pewno pierwszą taką rzeczą są niebanalne pomysły, które dają o sobie znać w każdym elemencie jej twórczości. Nawet jeśli pozycja nie była dogłębnie wciągająca, nie można jej zarzucić, że pomysł nie był genialny. Bo w tym Agatha Christie jest niekwestionowaną mistrzynią! 
„Morderstwo odbędzie się...” – przeczytali w gazecie mieszkańcy pozornie sielskiego Chipping Cleghorn. Zabawa, kiepski żart czy pycha mordercy? Zaniepokojeni, ale wciąż ciekawi, stawiają się w domu Letycji Blackclock. Gdy pada strzał, akcja nabiera tempa. Na szczęście w okolicy jest panna Marple. W zdemaskowaniu przestępcy pomocna okazuje się… analiza sąsiedzkich plotek (źródło opisu: lubimyczytac.pl).
W "Morderstwie odbędzie się..." spotykamy się ze zbrodnią, którą na pierwszy rzut oka popełnił ktoś całkowicie niewprawiony w swoim fachu. No bo w końcu kto zamieszcza ogłoszenie o planowanym morderstwie w gazecie? Ale tak naprawdę, to ten pomysł był tak mocnym akcentem i sprawił, że "Morderstwo odbędzie się" to jedna z najwyżej ocenianych książek Agathy Christie. 
Autorka po raz kolejny idealnie wykreowała swoich bohaterów, sprawiając, że żadnego z nich nie możemy definitywnie wykluczyć z podejrzanych. Gdy już myślimy, że wiemy kto jest zabójcą, zaraz pojawiają się inne aspekty historii, które skutecznie nas od tego pomysłu odwracają i nakierowują nasze myśli na inne osoby. Wiele istotnych informacji pojawia się pod koniec książki, dzięki czemu to największe zaskoczenie następuje właśnie wtedy. Z jednej strony jest to plus, ale z drugiej minus. Dlaczego? Od ostatnich stron wprost nie mogłam się oderwać, czytałam z zapartym tchem, a moje myśli nie wykraczały poza granice stron tej powieści. Niestety jednak, początkowe rozdziały nieco się nużyły. Odniosłam całkowicie inne wrażenie, niż podczas czytania "I nie było już nikogo" tejże autorki. Brakowało mi tej wciągającej fabuły i napięcia towarzyszącego podczas czytania całej książki. 
"Morderstwo odbędzie się" było moją pierwszą pozycją Agathy Christie, w której śledztwo prowadziła panna Marple. Z początku nieco się zawiodłam. Myślałam, że będzie bardziej żywiołowa, energiczna i... nietypowa. Aczkolwiek z biegiem akcji ta spokojna, ciągle robiąca na drutach staruszka zaczęła odkrywać swoją drugą twarz. Bezkompromisowa, niezwykle pomysłowa ujęła mnie swą inteligencją i przypadłą do gustu odrobinę bardziej niż znany wszystkim Herkules Poirot. Mam nadzieję, że będę miała okazję spotkać się z nią w kolejnych powieściach Agathy Christie. 
Tak więc, nawet jeśli z początku akcja nieco się nie klei, warto przeczytać dla tego co nastąpi później. Zakończenie, pomysł na morderstwo oraz umieszczenie go w gazecie jak najbardziej w stylu mistrzyni!

Ocena: 6,5/10
~Shadow


















czwartek, 6 sierpnia 2015

"Wilcza Księżniczka" - przeciętna fabuła, nieprzeciętna podróż do Rosji

„Wilcza księżniczka”. Autorski debiut Cathryn Constable. Debiut? Nie powiedziałabym. Książka, zaintrygowała mnie swym tytułem, dlatego po nią sięgnęłam. Okładka taka sobie. Według mnie, dość przesadzona. Gwiazdki, wilki, dziewczyna, mnóstwo odcieni fioletowego koloru. Jedno jest pewne. Na pewno rzuca się w oczy.
Trzynastoletnia Sophie uczy się w angielskim internacie wraz z dwoma przyjaciółkami, Marianną i Delfiną. Podczas szkolnej wycieczki sprawy przyjmują nieco inny obrót, co sprawia, że dziewczynki trafiają do tajemniczej księżniczki w głębi Rosji.  Wkrótce w okolicy pojawiają się wilki…
Zacznijmy od głównej bohaterki, która chyba najbardziej oszpeciła tę powieść. Z pozoru zwykła, nie ma rodziny ani pieniędzy. Zero ciekawej osobowości. Może autorka chciała stworzyć jej charakter, nadając jej marzycielską naturę? Niestety to się nie udało, bo jej romantyczna osobowość jest mocno przejaskrawiona. Irytowała mnie okropnie! Przez nią, Sophie jest rozkojarzona, naiwna i łatwowierna. Mało wyrazista i nieciekawa osoba, która została wykreowana na uosobienie dobra! W powieści nie ma żadnych widocznych negatywnych cech, co sprawia, że jej charakter bardzo odbiega od rzeczywistości. Tak naprawdę, to bardziej do gustu przypadła mi jej przyjaciółka Marianna, która przynajmniej mogła się pochwalić inteligencją. Ale koniec już o Sophie, bo naprawdę nie lubię jej wspominać ;)
Kolejnym minusem była przewidywalna, ciągnąca się akcja, przez co w wielu momentach miałam ochotę, po prostu odłożyć tę książkę. Nie było w niej żadnych zdarzeń, które przyprawiłyby mnie o palpitację serca. Czułam się wyprana z jakiejkolwiek ciekawości i innych emocji, które powinny towarzyszyć przy czytaniu dobrej książki. Co do zakończenia, naprawdę proste i naiwne. Zastanawiam się jak potoczyłyby się losy Sophie za kilka miesięcy, a może nawet lat, przy takiej końcówce. Nie wyobrażam tego sobie.
Zapewne zastanawiacie się, dlaczego w ogóle zdecydowałam się skończyć tę powieść. Otóż mimo tych kilku minusów, książka miała też jeden znaczący plus. Rosja! Dużo informacji, inna kultura i niepowtarzalny klimat, który nadawał książce lekko bajkowy, magiczny charakter. Zostały wprowadzone krótkie słówka rosyjskie i kilka pełnych zdań, dzięki czemu jeszcze bardziej mogliśmy poczuć inną atmosferę. I oczywiście śnieżna, zimowa aura, która jest urzekającym akcentem!
Oprócz tego, muszę wspomnieć też o bohaterach. O Sophie zrobiłam wywód już wcześniej, ale przecież nie tylko ona jest w tej książce! Mimo, że postacie nie są jakieś nad wyraz szczególne, to większość z nich wzbudza sympatię. Może i nie odgrywają znaczących ról w książce, ale i tak sprawiły, że na ich tle Sophie wypadła jeszcze bardziej infantylnie i ubogo. Zrobiły to, czego głównej bohaterce się nie udało, czyli przyciągnęły i zaintrygowały czytelnika!
Podsumowując, „Wilcza księżniczka” nie jest czymś czym warto się zachwycać. Ma swoje plusy, ale ma też i minusy. Pod względem akcji jest przeciętna, ale wyróżnia się rosyjskim klimatem. Ktoś, kogo interesują inne kultury może po nią z powodzeniem sięgnąć, ale miłośnikom przygodówek, szybkiej i wciągającej akcji, tajemnic i intryg, radzę trzymać się z daleka!

~Shadow

Ocena: 5/10